Czy są jakieś koszty za poszukiwania?


(system) #1

Więc tak :

Ja z Kolegą poszliśmy na wagary. Razem mieszkamy w internacie. I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy.

Oczywiście rodzice się dowiedzele itp. i nasza dyrektorka internatu powiedziała że zadzwoniła po policje i że niby nas szukali. I dodała że rodzice za to zapłacą

Więc moje pytania brzmią :

Czy za takie poszukiwania są jakieś koszta ?

Jeśli tak to jakie ?


(slawex1983) #2

Ściema. Rodzice za to nie zapłacą.


(Adarek) #3

Sam jesteś ściema slawex1983 . Za takie coś sie płaci .

Ściema to może być ze strony dyrektora internatu - tylko straszy . Jak Policja ruszy w teren a potem się okaże że to wybryk . Wszyscy żyją i tylko poszli do kina ,to na miejscu dyry ( jak policja wystawi rachunek) bym sie nie cyckał tylko zwalił koszty poszukiwań wiadomo na kogo.


(slawex1983) #4

Znam dwa takie przypadki (u tej samej osoby) jakoś rodzice nie zapłacili. To, że dyrektorka próbuje zwalić winę na rodziców to świadczy tylko o niej. Ona ponosi za was odpowiedzialność, kiedy jesteście (powinniście być) w internacie, a nie rodzice.


(niezDarek) #5

musi 24 godziny minąć aby wszczęli poszukiwania

więc wciska wam kit


(Adarek) #6
Ona ponosi za was odpowiedzialność, kiedy jesteście (powinniście być) w internacie, a nie rodzice.

Dupa -jasiu- karolina . Rodzice zwalają odpowiedzialność na kogoś. Z lenistwa !!

Dyrekrorka nie może ich zamknąć !!

To że przekazują dzieci do internatu wcale rodziców nie zwalnia z obowiązków rodzicielskich. Czytaj wychowania . To oni biorą na kark wychowanie - nie szkoła . I to oni biorą główną odpowiedzialność - chyba że udowodni sie winę szkoły.

Najprościej oddać i zwalać winę na innych .

Chory jesteś kolego . Aż przykro sie takie coś czyta.

I wcale nie musi minąć 24 godziny !!

Na jakim wy świeci żyjecie - LUDZIE ???


(slawex1983) #7

Co ty wypisujesz. Dziecko idzie do internatu i dajmy na to zostaje zbite przez grupę szczeniaków. Kto za to odpowiada? Kto odpowiada za to, że niewinna osoba została pobita? Rodzice tych łobuzów? Nie - oni nie mogli wtedy dopilnować dyscypliny. Odpowiedzialność ponosi personel internatu, który zamiast pilnować dzieciaków spija kawę. Taka jest prawda. Wiadomo jak zachowuje się młodzież. Nie są to świętoszki i będąc w internacie na nic rodzice. Oni ich nie dopilnują. Dobrze by było, gdyby świat był taki jak piszesz, ale niestety tak nie jest. Rodzice oddają swe pociechy pod opiekę internatu i mają prawo domniemywać, że będą tam dobrze traktowane, bezpieczne, najedzone i wyedukowane.


(Alden Jone) #8

Primo: Policja się rzadko takimi sprawami, chyba że jest to zaginięcie, no ale wróciliście, a poza tym jak rodzice wiedzą. A poza tym --- to dyrektor szkoły/internatu ponosi za ciebie i twojego kumpla odpowiedzialność, więc rodzice mogą się nawet od dyrektorki domagać..odszkodowania.


(sosen86) #9

co jeden to lepszy. jeden zwala wszystko na rodziców drugi na internat. po pierwsze ne ma fizycznej możliwości aby móc upilnować kogoś bo niby jak według ciebie??? to trzeba by było z każdym za rączkę i siedzieć w szkole no bo jak inaczej? a to przedszkolaki to chyba nie są??? a pozatym to ile was nie było??? bo jakoś nie wieżę że ktoś dzwoni na policję bo kogoś nie ma pół dnia no chyba że taka sytuacja powtarza się już któryś raz no i jeśli jesteście niepełnoletni. no i jeśli by tak było i to była już któraś taka sytacja z kolei i takie poszukiwania były to dlaczgo ja mam za coś takiego płacić???? to ty ponosisz odpowiedzialność a za ciebie twoi rodzice.

A pobicie na terenie internatu to już w ogóle inna sytuacja i tutaj bezpieczeństwo powinna zaewnić szkoła. a pozatym jak to chyba internat ma jakiś regulamin (nie wiem bo nigdy nie bylo mi dane :-P) i jeśli się na niego decydujesz to powinieneś go przestrzegać i liczyć się z konsekwencjami a jeśli nie to się idzie na stancję i wtedy nikt nikgo nie ogranicza.

A jeśli to nie jest przypadek któryś z kolei to wątpię w słowa tej kierowniczki


(Kostrzewa83) #10

czy ktos z was mieszkal kiedykolwiek w internacie?

ja mieszkalem przez trzy lata i wiem doskonale, ze ani rodzice ani dyrektorka internatu nie sa w stanie upilnowac dzieciakow mieszkajacych w internacie

dyrektorka moze jedynie stwierdzic, ze dane osoby nie wrocily na noc do internatu

nie wiem jak to wyglada w innych internatach ale u mnie bylo to tak, ze po poludniu byl czas wolny i mozna bylo przebywac poza internatem nie tlumaczac sie nikomu gdzie i po co sie idzie, pod warunkiem ze wracasz do internatu przed 22:00

skoro poszliscie na wagary to zakladam, ze byliscie w internacie jeszcze tego samego dnia a co za tym idzie watpie zeby ktokolwiek zglaszal zaginiecie na policji tylko dlatego ze nie bylo was przez pare godzin w internacie


(fiesta) #11

Internat to nie więzienie i nie może brać odpowiedzialności za to co się dzieje z delikwentem w szkole, w drodze do niej, czy w czasie wolnym do dyspozycji ucznia. Uczeń wychodząc z internatu poza czasem wolnym powinien o tym zgłosić wychowawcy który przeważnie odnotowuje takie wyjście w stosownym kajecie. A odpowiedzialność za dziecko rodzice mają zawsze, chyba że prawnie scedują ją na kogoś innego.

BTW dziwię się że ten wątek jeszcze tutaj wisi.

lol pop jak jesteś nieodpowiedzialny to teraz pij piwo które nawarzyłeś :stuck_out_tongue:


(system) #12

Heh... widzę że dużo się w tym temacie działo więc teraz to tak wygląda :

fiesta , masz racje jeśli się gdzieś wychodzi to wychowawca odnotowuje to.

Więc... Moja wychowawczyni ( w szkole) zauważyłam, że na lekcjach mnie nie ma więc zadzwoniła do internatu i dyrektorka powiedziała że tam również mnie nie ma i mojego kolegi również. Więc dyrektorka spanikowała i szukali nas...

Dyrektorka mi powiedziała że będą moi rodzice płacić za akcje policji natomiast ona tylko spytała się mojej mamy czy ma dzwonić po policję. Po czym moja mama skontaktowała się ze mną i wszystko było w porządku.

I skończyło się na naganie dyrektora na karze i na opieprzeniu przez mamę.


(Alden Jone) #13

Lepszy opieprz niż klopoty z policją.


(system) #14

dokładnie


(Szarex2 0) #15

W przypadku nieletnich też?


(Alden Jone) #16

Oczywiście.