Komputer się nie uruchamiał - co się stało?


(Senshiro) #1

Sytuacja wyglądała mniej-więcej tak: na komputerze został włączony skaner Avasta (żeby sprawdzić, czy wirusów się nie złapało...), komputer został sam w pokoju. Po ponownym wejściu do pokoju (po jakiejś godzinie) komputer był wyłączony, nie reagował na próby włączenia. Kable były dociskane (w końcu mógł się jakiś wysunąć, chociaż to mało możliwe), był wyciągany kabel zasilający, podłączany z powrotem - bez efektu. Wyglądało to na całkowity brak zasilania - wiatraki się nie włączały, dioda "Power" nie świeciła.

2 tygodnie później pojechałem zobaczyć co z nim (ten komputer nie jest u mnie),chociaż byłem pewny, że to zasilacz się spalił. Sam jeszcze raz docisnąłem kable, naciskam na włącznik - nic. Zero reakcji. Odłączyłem komputer, zdjąłem obudowę (w końcu trzeba wyjąć ten spalony zasilacz) ale żadnych kabli wewnątrz nie dotykałem. Jeszcze raz podłączyłem kabel zasilający (tylko ten jedyny) - uruchomił się! :o Zamknąłem obudowę, podłączyłem wszystkie inne kable - działa normalnie, włącza się bez problemu.

Co tak naprawdę mogło się stać? Czy ja mam jakieś nadprzyrodzone zdolności ("ręce, które naprawiają" :stuck_out_tongue: ), czy ten komputer włącza się kiedy sam ma na to ochotę? Głupio się czułem - nic takiego nie zrobiłem (poza zdjęciem obudowy) a sprzęt "zmartwychwstał".


(Gd1992) #2

Miałem podobny problem... Komputer jak był zamknięty padł i nie chodził jak go otworzyłem zaczoł chodzić bez problemu po ponownym założeniu obudowy po jakiś czasie padła płyta główna jest to spowodowane tym że komputer nie miał odpowiedniej wentylacji...