Witam. Otóż komputer nie był używany jakieś 2 tygodnie. Przy uruchomianiu wczytywało się logo Windows’a i STOP. Nic wiecej sie nie działo. Chyba, że wybierałem opcję, aby zostalo uruchomione narzędzie do naprawy systemu. Wtedy wywalało blue screena, zawsze w tym samym momencie. Spróbowałem uruchomić komputer z innego systemu, za pomocą zewnętrznego dysku, jednak sytuacja się nie zmieniła.
Postanowiłem zobaczyć czy w środku wszystko okej. Odkurzyłem go trochę i wyjąłem dwie kości RAMu. Od tamtej pory komputer nie reaguje. Nie chce w ogóle się włączyć. Nie mam pojęcia o co może chodzić. Proszę o pomoc i pozdrawiam.
Dobra. To nie wina zasilacza. Podpiąłem pod inny i bez zmian. Mam tez pytanie. Czy może być to wina bateryjki od BIOSu? Bo ktoś mi tak powiedział. U mnie nie siedzi ona twardo, bo kawałek plastiku jest ułamany i trochę lata.
Z tego co się orientuje bez bateryjki i tak powinien się włączyć. Lepiej ją wyciągnij i sprawdź zachowanie bez niej. Próbowałeś z jedną kością bez kości ramu odpalić jakieś efekty czy nadal trup? Akumulator wyciągnąłeś jak pamięci wyciągałeś?
Niestety większość płyt jest nie do odratowania, ale sprawdź w jakim stanie są kondensatory. Jeżeli są wypukłe jak te http://static.frazpc.pl/board/2006/09/115801607471919405.jpg to może to być ich wina. Może płyta jest po piorunie? Wtedy na to z reguły nie ma rady
Jak jeszcze płyta działała to w BIOS mogłem normalnie wejsc. Teraz jednak nie wejde bo komputer na nic nie reaguje. Wtedy o ile dobrze pamiętam po prostu przestałem używać jednej kości.
no dobra, nie chcę wydawać ostatecznej decyzji, ale jeden kondensator tego raczej nie wywołał. niestety nic więcej nie wymyśle. Płyta najwidoczniej ostatecznie wyzionęła ducha. pójdź jeszcze do jakiegoś serwisu (gdzie sprawdzają za darmo) i spytaj czy to na pewno to. jakby co to na allegro jest takich płyt po uszy