Woyo


(Qbek50) #1

Chciałes się zapytać czy już macie uregulowaną służbę wojskową ?

Bo ja mam kategorię A :frowning: ale na razie studiuję i mam spokój :smiley:


(Kuz5) #2

Nie żołnierska tylko wojskową

Ja także

Ja też


(pysiu) #3

W wojsku nie jest tak żle :):slight_smile:


(system) #4

Może i nie ( ja byłem tam 2 lata) ale jak ktoś ma jakiś rozkręcony biznes i na rok musi zawiesić to nie jest to zaciekawa perspektywa!

Szukajcie w necie informacji na jakie schorzenia dostaje się "D"

Ponoć wystarczy teraz mieć platfusa i wojo z głowy!


(B Ucze K) #5

juz nie wystarczy tez biora :frowning: wiem ze zeby miec kategorie D to trzeba miec chorobe i to powazna

tez mam :frowning:


(system) #6

Dziękujcie Bozi za zdrówko, a jak wam nie poskąpiła rozumu, to i z woja się wykręcicie!


(Marsmo) #7

Oj Kerimus... :x

Temat braliśmy...

http://forum.dobreprogramy.pl/viewtopic ... u&start=15

a tu stronka - poradnik dla "poborowych" (zresztą z tego topicu) ! :twisted:

http://hyperreal.info/~fa/index.php?d=p ... a_p&id=118

Aczkolwiek - anarchistów nie popieram, mało powiedziane... :evil:

A tak szczerze mówiąc, to dziwię się Waszemu "be" dla słuzby wojskowej... :roll:

Teraz, to się zmienia - i goście chcą - za wszelką cenę iść do wojska, bo w tym m.in. widzą swoją przyszłość zawodową, w niesamowicie pobabranym ekonomicznie kraju, jakim teraz jest jest Polska! :frowning:

To samo dotyczy pracy w Policji itd.

A poza tym jest teraz moda na fascynację na najrozmaitsze szkoły przetrwania i tzw. sporty ekstremalne...

To daje adrenalinę i możność sprawdzenia się...

Sama byłam na 7 -dniowym obozie "survival" i były to niewątpliwie, jedne z najpiękniejszych dni mojego życia! :frowning:

Wojsko - to pikuś przy takim sprawdzianie!

Nie miałam żarcia przez cały tydzień, a spałam do kupy przez te siedem dni - może 10 godzin... :roll:

Gdybym była facetem, ani chwili bym się nie wahała przed zakosztowaniem smaku służby wojskowej! :slight_smile:


(Siekiera666) #8

kerimus z platfusem było dobre :wink:


(system) #9

A tak szczerze mówiąc to ja wiem więcej o wojsku jak Ty, nawet gdybyś była zawodowym, bo przecież nie od tej strony to rozpatrujemy!

Dlatego pisanie o obozach przetrwania jako świetnej zabawie z której w każdym momencie można się wypisać (pomijam, że to tylko 7 dni a nie 365) jest chyba lekką przesadą!

Trzeba być masochistą, żeby z uśmiechem iść do wojska, chyba, że w domu nie ma co jeść!


(Asterisk) #10

Mam troche inne zdanie na ten temat.

Wojsko zabrało mi rok życia

A co w zamian - 2 specjalności - radiolokacja i łączność

lotnicza, by potem szkolić poborowych.

Idiotyzm :smiley:

Ale to były inne czasy


(Marsmo) #11

No to "cieńki Bolek" Kerimusie jesteś - to mówię na okoliczność Twoich czasów, choć tak naprawdę g***o się tam działo i nie było np. fali, albo przynajmniej w tym zakresie, co jest teraz!

Ludzie z tamtych czasów - nie narzekają na wojsko, o ile ktoś w ogóle był kumaty :twisted: - i nie kamlaj mi "skąd to wiem?" - a "od samej siebie wiem", "z domu wiem" i "od przyjaciół"! :evil:

Nawet chodziła taka gadka wtedy: - "ten, kto się miga od woja, jaj nie nosi"!

Proste?? :evil:

A teraz - to się idzie do służb mundurowych wszelkiej maści; bo tam jest speed i przyszłość!

Gadałeś z kolesiami poborowymi nowych czasów , czy też dalej grzebiesz w otchłaniach własnych złych wspomnień...??


(Kuz5) #12

Właśnie kiedyś była fala w dzisiejszych czasach ona zanika prawie jej nie ma wojsko likwiduje fale teraz żołnierze idą regulaminowo a nie falowo.


(Marsmo) #13

Umówmy się bez licytowania, kiedy była większa itd. - istnieje taka nauka pt. wiktymologia!

I niestety, jak ktos ma zadatki na ofiarę - jest wiele prawdopodobne , że tą ofiarą zostanie! Obojętnie - czy na fali w wojsku, szkole, uczelni, czy też jako przypadkowo (lub też nie - w myśl tej nauki) - jako przypadkowy przechodzień na ulicy! :twisted:


(Siekiera666) #14

tak sie tylko mówi moim zdaniem wojsko wojna i destrukcja jest dla głupków


(Maniooo666) #15

Witam,

ja powiem tak: wojsko w formie poboru, obowiązku względem ojczyzny itp.,

to pomyłka na całej linii. Wojsko zawodowe, dla chętnych, zafascynowanych tym osób, czemu nie.

Masz tu niestety rację.

Mam okazję rozmiawiać z nowymi poborowymi bardzo często,

gdyż jestem częstym klientem PKP.

Jesli myslisz, że ci młodzi ludzie,

jadący setki kilometrów w Polskę z dala od swego domu tryskają entuzjazmem,

to jesteś Waterproof w baaaardzo poważnym błędzie.

Oczywiście są tacy, którzy jadą tam dla, jak to określiłaś speedu i przyszłości,

jednak dla ogromnej większości jest to wyrwanie roku życia i tyle.

Bo jeśli zmuszenie kogokolwiek do rocznej zmiany trybu życia na tak odmienny Ty uważasz przygodę,

to cóż, Twoje prawo...

Dla mnie byłaby to strata czasu, mojego potencjału, po prostu życia.

Jestem do świata nastawiony raczej pokojowo,

a służba "fur Kaiser, Gott und Vaterland" jest dla mnie średnio zaszczytnym zajęciem,

dlatego powyższe uważam za kompletną bzdurę.

Choć oczywiście nie mnie oceniać co, gdzie i jak noszę.

Znam ludzi, którzy ofiarami byli tylko w wojsku,

a w każdej innej formie życia są ludźmi sukcesu,

wygadanymi, inteligentnymi, pełnymi werwy.

Urągało im to, że poniża ich jakiś kapralek z podstawówką.

Za tych dawnych czasów, w których według Ciebie nic się nie działo,

osoba z mojego otoczenia została w ostatniej chwili odwiedziona od samobójstwa,

bo ci, co "nosili jaja" jasno dawali jej do zrozumienia, że jaj nie nosi.

Tak oto nie było fali.

I to nie odosobniony przypadek.

I w tych właśnie przypadkach tak "reklamowana" przez Ciebie wiktymologia nie sprawdza się zupełnie.

W codziennym życiu ludziom tym nikt w kasze nie dmucha,

bo są na to za silni, za inteligentni, zbyt błyskotliwi.

Dodam jeszcze, że akurat jestem w wieku,

kiedy bardzo wielu kumpli ma okazję doświadczyć tego "zaszczytu".

I wiesz co Waterproof , z całej gromady znajomych,

którzy przebrnęli przez wojsko ani jeden nie podał konkretnego pozytywu tej instytucji.

Pomijam takie "drobiazgi", jak prysznic raz na tydzień,

grabienie śniegu, bo wojsko się nie może nudzić,

suszenie kałuż na tafli lotniska przed wizytacją wysoko postawionego notabla.

To jest pryszcz.

Mam teraz kumpli saperów, kierowców i innych speców.

Ale wiesz, co w wojsku robi się najczęściej?

Chleje droga Waterproof , chleje.

I tu się z Tobą zgodzę:

Jest to jedyny powód, który mógłby mnie do tego skłonić, bo lubię imprezować.

Koniec.


(Marsmo) #16

Nie moim zamiarem jest Cię przekonywać, bo nasz pogląd w tym temacie będą jak zawsze determinowały doświadczenia - przeważnie zasłyszane na rodzimym gruncie!

Najnowsze badania socjologiczne, zresztą dość szczodrze pokazywane w mediach - dowodzą, że dla lwiej części młodych Polaków - rzut na taśmę "wojo ew. policja", jest jedyną szansą na normalne w miarę życie.

Rozmaite reportaże, czy tez newsy z wiadomości (niekoniecznie, tych prorządowych) - ukazują na przestrzeni ostatnich lat, zupełnie nowe zjawisko!

Goście się nie migają od woja, a wręcz "żyłują" się na wszystkie sposoby, by tam się dostać!

Nie zapominaj o tym, że większość młodych poborowych mieszka w tzw. Polsce klasy B i C... :roll:

I to jest dla nich jedyna szansa wyjścia w "szeroki świat"!

No i to błąd... :?

Sztuką nie jest - zdobywać sukcesy i tym samym, nie ponosić porażek - w warunkach sprzyjających, bo to żadna sztuka - dla mnie to "miśkowanie"!

A właśnie - sztuką jest, w warunkach totalnie ekstremalnych - nie dać się zgnoić i być przy tym championem!

Wybacz - zatem nigdy nie widziałeś totalnie bitych i gnojonych ludzi w czasie stanu wojennego... no i mogli im skoczyć oprawcy... nie ulękli się... :fist:

Osobiście znam kobietę, którą poniewierano w ten sposób...!

A ona ma to w d...e do dzisiaj, i się z tego śmieje! :twisted:

Bo Ona wygrała, i wygrywa po dziś dzień - bo takie doświadczenia Ją tylko wzmocniły!

Gdzie tu porównanie do służby wojskowej! :shock:

O wojnach już nie będę wspominać... :roll:

No ale jak chcemy wychowywywać "miśkowatych" chłopców, to no problem... :roll:

Problem będą miały jedynie dziewusie, które sobie wezmą takich "ptysiów" za mężów w przyszłości! :twisted:

UPDATE

A zresztą jeszcze lepsza "fala", tych niezaprawionych psychicznie i nie otrzaskanych z brutalnością - czeka zapewne w kolejnych miejscach pracy! Aczkolwiek - to już nie "fala", lecz szlachetnie zwany mobbing!

I co wtedy wypada uczynić?

Załamać się i popełnić samobójstwo...? :? :? :?

Najlepszą szkołą życia jest zło - jak się nie dostanie po tyłku, to się całe życie będzie miękkim ******!


(wieszak) #17

Nie bardzo rozumiem co ma piernik do wiatraka ??

A mam takie małe pytanie Waterproof .

-Czy Ty byłaś choć za bramą jednostki ?

Cała ta dyskusja przypomina mi wystąpienia zwolenników "Radia Maryja", którzy protestują od czasu do czasu przeciw czemuś , czego nawet nie widzieli . Czytaj jakiś skandalizujący film .

Po co dyskutować o czymś czego się nie doświadczyło samemu ?

Pouczającą lekturą jest filmik nakręcony w jednostce w Żaganiu .

I jeszcze jedno .Jak ktoś chce to jego wola iść do woja .Jak ktoś nie chce powinien mieć inny wybór .

Dziękuje .


(Maniooo666) #18

Witam,

Z tym zgodziłem się już w poprzednim poście, więc nie ma czego tu drążyć.

Tymniemniej najlepsze badania socjologiczne przeprowadza się obcując takimi ludźmi osobiście.

I możesz mi wierzyć lub nie, ale entuzjazm jest dużo mniejszy, niż chciałabyś w to wierzyć.

Oczywiście masz rację, ci ludzie po prostu nie mają wyjścia.

Jeśli "miśkowaniem" jest dla Ciebie obrona swojej dumy i poglądów przed kretyńskimi pomysłami zwierzchników,

to cóż, ponownie masz prawo do Swego zdania...

Dodam tylko, że mówię tu o osobach, które służbę wojskową odbywały w latach 70-tych i 80-tych.

Reprezetujących poglądy baaardzo odmienne od ówczesnej poprawności politycznej.

Moi rówieśnicy społem twierdzą, że wojsko to pryszcz (no może poza pierwszym miesiącem),

wielka impreza i strata publicznych pieniędzy.

W dniu dzisiejszym moim zdaniem jest to bardzo prawdziwe.

Polska jest krajem biednym, nie stać nas na zapewnienie godziwych warunków tym ludziom.

Co taki młody człowiek ma Twoim zdaniem zyskać po roku służby?

OK, załóżmy, że zostaje zawodowym żołnierzem i dotaje kasiorkę. Bomba.

A co z resztą? Z ludźmi, których wojsko... delikatnie rzecz biorąc nie pociąga?

Tracą rok z życia, widzą skrajny debilizm tej instytucji,

mają śmierdzące nogi (niestety mycie w weekendy nie sprzyja),

ewentualnie nabawią się WZW typu B.

No tak, ale wiktymologia, to się mogło zdarzyć wszędzie.

Czego mają nauczyć często ambitnych, zdolnych ludzi wspomnane wcześniej czynności (grabienie, suszenie itp.)?

Życia? Każdy, kto ma choć kapkę rozumu widzi, że to jeden wielki idiotyzm.

A poza tym sam fakt budowania swojego ego na tłamszeniu innych budzi we mnie mieszane uczucia.

Ale mamy teraz równouprawnienie, kobiety również mogą się udzielać w wojsku.

Więc może Twoje marzenia o tej przygodzie jeszcze się spełnią?

Kto wie.

Wojsko - Szkoła Życia? Bzdura. Ewentualnie Wojsko - Szkoła Picia. OK.

UPDATE

Ot i całą prawda...


(fiesta) #19

Czy tak do końca ??

Maniooo z całym szacunkiem dla Twojej osoby, nie zgodze się z prezentowanymi przez Ciebie poglądami. Poczytaj sobie np. ten artykuł:

Takie indywidua, czy gówniarzy latających z pałami basebolowymi i łańcuchami po stadionach kierował bym od razu do JK Orzysz i to bez prawa odwołania. Może tam nauczyli by się szacunku dla drugiego człowieka, skoro ich nie nauczył tego dom rodzinny i rodzice którzy uważają ze jeżeli zaspokoją potrzeby materialne swojej "pociechy" to na tym ich wychowanie się kończy, resztę załatwi ulica :o :o :o


(:: MARIO ::) #20

Ja sie ucze jesio, i niebardzo chce mi sie iśc do wojska, a teksty typu "każdy facet mus iśc do wojska" to juz sobie darujmy, bo zyjemy w innych czasam, dla mnie rok w wojsku to rok starcony :confused: niestety mam kategori A, i tzarbedzie teraz po skonczeniu technikum dostać sie gdzieś by mieć z głwoy wojo na jakiś czas :slight_smile: