"To był koszmarny wieczór dla bramkarza Legii Arkadiusza Malarza i jego żony, dziennikarki sportowej Darii Kabały-Malarz."
Tak, tragiczny i koszmarny wieczór (według TVN24) dla... bramkarza i jego żony. Biedny bramkarz...
I to jeszcze po przegranym meczu. No koszmar po prostu. Dla bramkarza rzecz jasna i jego żony.
Co trzeba brać, aby pisać takie brednie?
Trauma ofiar (tych, którzy przeżyli) oraz ich rodzin jest znacznie większa niż wrażenia bramkarza, jego żony, oraz innych świadków (żeby nie powiedzieć: kibiców)…