Czy przyszłość aplikacji to web?


(Dropcio Dobreprogramy) #1

Jak w temacie.

Czy przyszłość to aplikacje webowe czy raczej pulpitowe? Jak Wam się wydaje i czym to możecie uzasadnić?

Temat to nie trolling. Pytam poważnie i też na takie odpowiedzi liczę.


(LonngerM) #2

Cóż... temat rzeka i wiele osób różne zdania będą przedstawiać.

Osobiście wolałbym by wszystko zostało tak jak jest czyli pół na pół. Wiele rzeczy z których korzystamy/możemy korzystać w wirtualnym świecie jest moim zdaniem zbyt delikatna by powierzyć je firmom trzecim w postaci chmury. Niestety, albo stety wiele firm chce dotrzeć do jak największej liczby użytkowników nie zależnie od systemu i aplikacje webowe są idealną drogą do celu. Zwłaszcza, że dodatkowo takie aplikacje można uruchomić na telefonie czy na tablecie (pomijam temat optymalizacji bo to temat na inny moment). Dodatkowo wchodzimy w etap gdzie zwykłe gry również będą uruchamiane przez przeglądarki, co sprawi, że sprzedaż podzespołów spadnie... jeśli nawet nie zastopuje rozwoju komputeryzacji dla mas - zostawimy PC i netbooki i notebooki na rzecz Tablet + klawiatura + ewentualnie mysz.

Więc przyszłością będzie w końcu chmura i aplikacje webowe... Najgorsze będzie to, że ludzie będą poświęcać swoją prywatność na rzecz ułatwienia życia i kto wie... Ale osobiście nie podoba mi się, że jakaś firma mogłaby zablokować lub usunąć wszystkie moje dokumenty w chmurze, bo byłem o coś podejrzany itp...


(Fanboj O) #3

Masz referacik do napisania z warsztatów informatycznych?

Moim zdaniem, średnioterminowa przyszłość należy do aplikacji webowo-pulpitowych. Tak mi powiedziały fusy z przedpołudniowej kawki. Aplikacje webowe to zbyt łakomy kąsek dla zarządców dusz, żeby mieli zrezygnować z tak doskonałej metody hodowli-uprawy e-Bydełka. Jednocześnie porażka ChromeOS pokazuje, że jednak istnieje konieczność, by chociaż część aplikacji działała offline.

Taki stan potrwa do czasu pęknięcia bańki socjalwebowej. Czyli 1 do 5 lat.


(scripter1) #4

Moim zdaniem historia oprogramowania cały czas zatacza koła.

Najpierw zaczęło się od maszyn w których program był w postaci układu elektroniki umieszczonej w maszynie z czego wykształciło się oprogramowanie instalowane w maszynie lokalnie (najpierw w dostarczane w postaci kart perforowanych a potem w postaci którą można już nazwać oprogramowaniem w obecnym rozumieniu), potem pojawiły się w dużych firmach terminale które nie miały oprogramowania zainstalowanego lokalnie tylko korzystały zdalnie z oprogramowania na centralnym serwerze.

Dalszy rozwój elektroniki i obniżka cen komputerów umożliwiły powstanie komputerów osobistych (w skrócie PC) które są obecnie na topie z oprogramowaniem instalowanym lokalnie.

A teraz powoli oprogramowanie lokalne jest wypierane przez oprogramowanie zdalne umiejscowione w sieci, w ten sposób komputery osobiste stają się niczym innym jak terminalami o ogromnej mocy obliczeniowej i z ogromną ilością pamięci (ram oraz dyskowej) ale znów uzależnionymi od dostępu do sieci pierwotne terminale.

Osobiście nie popieram tej tendencji do ponownego centralizowania oprogramowania i danych na serwerze gdzie są one bardziej narażone na nieautoryzowany dostęp, śledzenie itp. itd.

Myślę że po euforii oprogramowania webowego znów wróci moda na w pełni samodzielne oprogramowanie które będzie mogło funkcjonować odizolowane od sieci ale to kwestia przyszłości.