U nas tak, ale za granicą funkcjonuje to na innych zasadach. Skoro tam się mieszka całe życie to koszty jakiegoś tam malowania czy remontu i tak się rozkładają i niwelują. Niestety u nas pod tym względem jest zdzierstwo i tyle, więc nawet nie ma sensu inwestować.
Jestem na podobnym rozważaniu… W najbliższych dwóch, max trzech latach będę chciał się ubiegać o kredyt… Po to, żeby kupić mieszkanie/dom i zamiast napychać innym kieszenie pieniędzmi za wynajem, to ten 1000-1500zł oddawać bankowi, za możliwość kupna mieszkania/domu, które de facto potem stanie się moje…
Jestem programistą na szczęście w tym zawodzie przy odpowiednim nastawieniu do pracy, nauki i życia - pensja może rosnąć z roku na rok, na szczęście już mam terminową umowę o pracę. Teraz jeszcze tylko kwestia formalności po stronie drugiej połówki i konieczny ślub do wspólnego wzięcia kredytu…
Ja myślę, że nie ma na świecie kraju w którym da się żyć bez kredytu, bez względu na to jak bardzo rozwinięty ten kraj jest.
W Polsce da się żyć bez kredytu - trzeba tylko najpierw zapłacić kilka lat “frycowego” w innym kraju i zarobić na to
Watykan? Kler nie potrzebuje kredytów.
No ale w tamtym “innym kraju” też nie żyjesz godnie, bo przecież zbierasz pieniądze na życie w Polsce
Oczywiście że można. Samochód możesz sobie kupic z odłożonych pieniędzy, jak Cie nie stać na odłożenie to sorry, jeździsz rowerem czy tam MPK… Ogólnie jeśli się żyje samemu ew. z dziewczyną i bez dzieci to bez problemu można nie brać żadnych kredytów
Mówię na swoim przykładzie, mam tryb życia (w wakacje i rok szkolny) ze wszystko załatwiam na mieście (jedzenie itp.) a do domu wracam sie tylko się umyć i przespać, więc nawet bardzo małe mieszkanie by mi odpowiadało.
Dalej, samochód. Tu już większy problem choć zależy jak na to spojrzysz. Można jak ktoś słusznie wspomniał pojechać za granicę, oszczędzać kasę i kupić sobie po jakimś czasie za 20k jakąś furkę. Pytanie czy nie przyzwyczaisz sie do życia tam i po prostu nie zostaniesz. Można też oszczędzać w Polsce, ale to syzyfowa praca.
Jeśli mieszkasz na wsi to możesz po prostu zostać u rodziców, mam kumpla co tam mieszka i u niego w domu jest jego dorosła siostra z partnerem i brat kawaler i nikomu to jakoś nie przeszkadza. Choć wiadomo, jak sie mieszka w M3 jak ja to kolejny lokator=większy problem
Ogólnie, dopóki Polska nie przestanie być Chinami Europy, kolonią gdzie wyrobnicy harują za głodową stawkę dla zagranicznych firm to w miarę normalne życie będzie tylko w telewizji w spocie przed wyborami…
@GBM jestem Twoim totalnym przeciwieństwem Dla mnie ten “mityczny” dom i samochód nie jest tak ważne do życia, a w niedalekiej przyszłości kiedy będę rozpoczynał dorosłe życie to wynajem mieszkania wydaje mi się najlepszą opcją, bo kiedy nastąpią komplikacje czy to z pracą czy to jakieś rodzinne to łatwiej jest wypowiedzieć umowę najmu i jechać
Druga sprawa że nie wyobrażam sobie mieszkania więcej niż 5 lat w tym samym miejscu.
Bo jeszcze jesteś młodociany Za gówniarza myślałem podobnymi kategoriami jak Ty. Życie Cię zweryfikuje i sam wyciagniesz wnioski i zapewne dojdziesz do tego samego wniosku co ja teraz
Wolałbym nie. Nie widzę siebie w domku z żoną i dwójką dzieci Wolałbym być takim lekkoduchem, “dzisiaj tu, jutro tam”
A możesz powiedzieć jakie wnioski wysnułeś i co Cię skłoniło do zmiany zdania?
Fakt - trzeba najpierw mieć dziewczynę ;-) A jak masz - módl się, aby nie czytała DP.
Haha ja mam dziewczynę co myśli podobnymi kategoriami co ja, w sumie sie nie dziwie bo młodsza
Ale nam tu zaraz moderator sieknie za ten OT
A to nie jest czasem dział “na luzie”?
No nie wiem.
Wracając do tematu ( a raczej odbiegając od tematu) to nie wiem czy się zmienię, od małego mnie gdzieś ciągnęło i nie chciałem się uczyć (w wieku 12 lat planowałem ucieczkę z domu :D) i chciałem być jak Włóczykij
Mam nadzieję że praca jaką będę miał będzie się wiązała z częstymi wyjazdami
Dorósł. Ciebie pewnie też to kiedyś czeka.
Wolałbym żebym tego nie doczekał, może stanie się cud i mózg zatrzyma się w rozwoju na 18 roku życia.
Matka mi mówi “żeń się szybko” czego nie chcę bo z żeniaczką przychodzi stabilizacja i rutyna czego chcę zdecydowanie uniknąć
Świat jest za duży żeby siedzieć w jednym miejscu więcej niż rok
Można żyć w Polsce bez kredytu, ale wtedy również bez własnego mieszkania
Pytanie tylko czy rozmawiamy tylko o życiu w mieście? Bo znaczna większość moich znajomych w okolicy spokojnie dorobiła się sama na własny dom, co prawda duża cześć za granicą ale nie każdy.
Ten wpis został oflagowany przez społeczność i został tymczasowo ukryty.
Chyba chodzi o likwidację kredytów ze zmienną stopą procentową/oprocentowaniem ale to może im ze 20 lat zająć.
„Ktoś mógłby zapytać: jeśli nasze idee polityczne i prawne rzeczywiście opierają się na logice niewolnictwa, to jakim cudem udało nam się je znieść? Oczywiście cynik może twierdzić, że tak naprawdę nie znieśliśmy niewolnictwa, lecz daliśmy mu nową nazwę. I będzie miał trochę racji. Starożytny Grek uważałby różnicę między niewolnikiem a zadłużonym pracownikiem najemnym w najlepszym razie za kruczek prawny”.
Fragment z książki „Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat” David Graeber
Przecież to spam jest