Czy "zabawa" w odzyskiwanie danych ma sens w dzisiejszych czasach?

Żyjemy w erze dysków SSD, a stare poczciwe HDD odchodzą do lamusa. W związku z tym czy to zmierzch usług na odzyskiwanie danych? Jak wiadomo danych usuniętych z dysku SSD nie da się przywrócić, a awarie podzespołów są mało prawdopodobne.

Poczciwe HDD nie odchodzą do lamusa a wręcz przeciwnie, długo jeszcze będą nam służyły u boku SSD.

Są co raz to tańsze i ludzie biorąc kompa biorą głownie SSD, nie mówiąc już o laptopach.

Firmy odzyskujące dane żyją z odzysku po awaryjnego a nie bo “Pani Zosia sobie klikła DEL”
A cenniki są zabójczo fajne.

To nauczy niektórych robienia backupu na HDD czy inny nośnik. W sumie tych co pracują poważnie już to nauczyło.

Oj. Jak bardzo się mylisz.
http://mydata.pl/odzyskiwanie-danych/odzyskiwanie-danych-z-dyskow-ssd

Wyobraz sobie ze ja Recuvą odzyskuje pliki z SSD pod warunkiem ze nie zostały nadpisane

Dość często muszę się bawić w odzyskiwanie danych, to że ludzie nie potrafią o nie zadbać, czy może nie zwracają na to uwagi to raczej nie powód do zapominania o takiej usłudze a raczej komplikowanie sytuacji.

Każdorazowa akcja utraty danych czy to z SSD, pendrive czy np telefonu kończy się zakupem zewnętrznego dysku hdd lub nauką tworzenia kopii zapasowych. Komplikowanie sytuacji to właśnie oddawanie wiary w elektronikę, z której odzyskać coś jest prawie niemożliwe.

Dokładnie XXI a Backup to dla ludzi dalej temat tabu…
Nawet jak ktoś już jest w sytuacji podbramkowej i jedynie format systemu pozostaje to nawet w tedy warto mieć kopie świeżego systemu przywrócenie kopi systemu czystego co waży 5-7GB na ssd to kwestia 15s a instalowanie + aktualizacje i wdrażanie sterowników to zabawna na dobrą godzinę lub dwie…

Nie można ciągle robić backupu w wszystkiego, co się ma. Najczęściej traci się rzeczy, które wcześniej uważało sie za mało istotne, a teraz są ważne. mimo, że robiło się też backupy rzeczy wcześniej uważanych za ważne.

Dlatego ważne rzeczy zapisuję dodatkowo na USB a raz na kwartał, na HDD ze starego lapka, puszczam kopie całego dysku. :wink:

No trzeba ustalić sobie priorytety.
Bo nawet posiadając kopię na HDD trzeba się liczyć, że w przypadku awarii może być sytuacja nieopłacalności ratowania danych. Czy nawet w przypadku zwykłego skasowana danych możemy się zbyt późno połapać i zostaną nadpisane.

Hej,

Ja tam nie wyobrażam sobie, bym na NAS-ie miał dyski SSD. Talerzowce serwerowe genialnie sobie radzą. No i w razie uszkodzenia zawsze jest szansa na odzyskanie danych - przełożenie talerza do identycznego dysku, gdy padnie elektronika na przykład. W SSD tego nie zrobisz. Jak padnie kontroler, to zabiera ze sobą wszystkie dane.

Pozdrawiam,
Dimatheus

SSD serwerowy różni się od SSD konsumenckiego.
Tak samo HDD serwerowy od HDD konsumenckiego.

Jedyne co trzyma mnie przy HDD to cena SSD. Potrzebuję dużych pojemności na archiwa i na tym polu HDD jest nie do pobicia.

ix13s

Przekładanie talerzy?

A nie łatwiej przełożyć elektronikę niż talerze? :slight_smile: To mniej ryzykowane.

1lajk

Jak padnie kontroler głowicy(jest na ramieniu głowicy w środku) to albo talerze albo głowica. Wtedy talerze łatwiej bo głowica tak przykręcona, że klucz pneumatyczny.

Kontroler na ramieniu głowicy? a nie jest on na płytce? U mnie się kiedyś spalił po podłączeniu do tandetnego adaptera. Kupiłem drugi taki sam dysk o zbliżonym numerze seryjnym i poszło.

Oprócz płytki na zewnątrz jest 1-2 w środku. W sumie prawidłowa techniczna nazwa to przedwzmacniacz.

Tu ładny opis tego z fotkami:
https://hddguru.com/articles/2006.02.17-Changing-headstack-Q-and-A/

U różnych producentów i w miarę postępu techniki różnie to wygląda.

Update:
Tu bardzo fajny opis po polsku:
http://www.odzyskiwanie-danych.net/artykul_budowa_i_dzialanie_dysku.php

Oczywiście jak najbardziej masz rację. :slight_smile: Aczkolwiek ostateczny scenariusz dobiera się na podstawie tego, co się stało.