Dziwne artefakty na monitorze przy próbie instalacji

Ponieważ podczas ostatniej aktualizacji windows na laptopie już się nie obudził i wpada w pętlę (miałem też obok ubuntu które ciągle działało) postanowiłem zainstalować wszystko od nowa (tylko WIN10) po chwili czarnego ekranu mam na ekranie laptopa dziwne artefakty (identyczne pojawiają się na telewizorze podpiętym pod HDMI do niego).
Próbowałem różne porty USB, w BIOSie tylko mogę wirtualizację przełączyć, 4 wersje WIN10 od góry jadąc i nic. Co może być tego przyczyną? Postawiłem na nim CloudOS i śmiga a WIN10 nic :confused:
Komputer (dołożone 8GB oraz zmieniony dysk na SSD) https://www.x-kom.pl/p/92446-notebook-laptop-141-hp-pavilion-dm4-2120ew-i5-2430m-4gb-500-dvd-rw-7hp64.html

Normalne, też tak ostatnio miałem przy 2 instalacjach, trzeba było długo poczekać.

Dziękuję za odpowiedź, a długo liczone w kwadransach godzinach? I czy też tak było że naciśnięcie czegoś powodowało restart?

No nie… to wskazuje na uszkodzenie grafy, procka (rzadko) albo RAMu.

No właśnie też tak myślałem ale jednocześnie Ubuntu śmigało bez problemu, a teraz mam tam postawionego CloudReady

Chyba jeszcze spróbuję Win7 :]

Też miałem podobnie dla mnie to jest wina instalatora windows 2004 bo wersji 1909 tego objawu nie było

Eh próbowałem 4 wersje do tyłu, w takim razie jeszcze redstone spróbuję

Przecież ewidentnie jakiś podzespół niedomaga… po co instalować kilkadziesiąt wersji Windowsa. Szukaj lepiej co zdycha.