Informacje o osobach odwiedzających strony www - anonimowość w sieci


(Xxfreonxx) #1

Witam!

Ostatnio zastanawiałem się nad bezpieczeństwem i anonimowością w internecie, ale nie znalazłem wystarczających odpowiedzi. Chodzi mi o informacje do jakich mają dostęp Facebook, Google, Twitter i inni lub webmasterzy stron internetowych, które przeglądam. Czy korzystanie z serwera proxy oraz usuwanie plików cookie daje mi pełną anonimowość w stosunku do nich? Dziękuje za pomoc i pozdrawiam :wink:


(GioWDS) #2

Każdego użytkownika da się śledzić po ponad 20 parametrach [o tylu wiem, pewnie jest więcej] (nawet tak absurdalnych jak akumulator w urządzeniu mobilnym - fajnie nie?) czyszczenie ciasteczek utrudnia, ale nie uniemożliwia.

O tym co przeglądasz wie: operator proxy, operator usługi dostępu do internetu, operator serwera dns, operator każdego serwisu, który odwiedzasz.

Każdy z nich nie tylko często chce, ale równie często musi zbierać takie informacje. Podobno 99% polaków to pedofile i terroryści. Wiedziałeś?

Obecnie jedyną formą prawdopodobnie dającą anonimowość są sieci cebulowe i nic więcej.


(MrBeckham666) #3

ublock origin blokuje sporo syfu. Co  do TOR to w zwykłym użytkowaniu się mało sprawdza choćby z tego wzgledu że to nie ta sama prędkość :slight_smile: Coś za coś :slight_smile:


(drunkula) #4

Nie ma czegoś takiego jak anonimowość, mnogość użyszkodników i fragmentacja rynku czyni śledzenie trudniejszym, ale nadal jak najbardziej możliwym. Cookies i proxy? Bez jaj - na atak pryszczatego sąsiada może wystarczy co najwyżej.


(Xxfreonxx) #5

 

Dzięki za odpowiedz :wink:

Czyli (pomijając operatora proxy, operatora usługi dostępu do internetu, operatora serwera dns), operator strony “X”, na której się nie loguję ma dostęp do tak szczegółowych informacji o moim urządzeniu mimo używania proxy?


(GioWDS) #6

Proxy zapewnia tylko tyle, że transmisja nie idzie bezpośrednio.

Musisz pamiętać, że serwery proxy powstały w czasach przeszłych gdy prędkość dostępu do internetu była bardzo (np. 128Kbps) mała natomiast szkielet sieci na końcówce (np. eth) umożliwiały transmisję z zawrotną prędkością 10Mbps - wtedy serwer proxy pobierał do siebie dane, a gdy zapytał się o ten sam zasób inny użytkownik z sieci to otrzymywał kopię otrzymaną wcześniej,