Inżynier bezpieczeństwa - zarobki


(miclis) #1

Cześć

 

Chciałbym dowiedzieć się, ile mniej więcej może zarobić inżynier bezpieczeństwa pracujący w dziale bezpieczeństwa i big data dużej firmy. Jakiś czas temu rozmawiałem z jednym przedstawicielem tej firmy i po opowiedzeniu pokrótce co umiem, zaproponował, bym do nich aplikował. Wiem jednak, że gdy to zrobię i dostanę zaproszenie na rozmowę, prędzej czy później padnie pytanie o zarobki. Tutaj pojawia się problem, gdyż nie wiem w jakich granicach mieści się wynagrodzenie na stanowisku tego typu, nie chciałbym zażądać za mało i później tego żałować, jak i również nie chce podać zbyt wysokiej propozycji, która spowoduje u osoby rekrutującej atak śmiechu i poskutkuje zakończeniem rozmowy. Dodam, że nie jestem informatykiem z wykształcenia i jak dotąd nie pracowałem na stanowisku tego typu.


(bachus) #2

Jak nie masz doświadczenia na tym stanowisku i nigdy nie pracowałeś, to nie spodziewaj się magicznych Wykopowych 15k w górę. Nie piszsz też dokładnie co należy do obowiązków tego inżyniera bezpieczeństwa, jakie masz ukończone szkolenia, certyfikaty… Po kilku latach można dobrze zarabiać, szczególnie jeszcze jak umiesz wykonywać testy penetracyjne itd. 


(miclis) #3

O 5 cyfrowych kwotach nie piszę ani nie myślę. Znajoma informatyczka poradziła, bym zawołał 3-3,5k brutto, ale wolałbym jeszcze usłyszeć opinie innych osób, tak dla pewności. Certyfikatów nie mam, jedyne szkolenie jakie robiłem to Linux Foundation: Introduction to Linux, ale nie mam z niego certyfikatu, bo ten kosztuje $99, a ja szkolenie robiłem jedynie dla poszerzenia własnej wiedzy. Zresztą i tak pewnie nie byłby wiele wart, bo to podstawy. 

Jedynym skillem wymaganym przez firmę jest zaawansowany Linux (jest jeszcze kilka mile widzianych, głównie dot. programowania, a ja to w sumie ledwie co liznąłem Pythona i Basha). Ja się za zaawansowanego usera nigdy nie uważałem, aczkolwiek gościu, z którym rozmawiałem mówił, by się tym nie przejmować, bo oni i tak szkolą swoich ludzi na miejscu. Jako przykład takiej osoby, podał siebie. Cóż, ile w tym prawdy, może się dowiem.

Do obowiązków na tym stanowisku ma niby należeć: przeprowadzanie diagnozy zdarzeń, wprowadzanie zmian do infrastruktury, ogarnianie wydajności systemu i usług, wykonywanie projektów itp. Dodatkowo firma wymaga j. ang. na co najmniej intermediate level, ale z tym akurat nie będę mieć najmniejszego problemu.

Ogólnie rzecz biorąc, byłaby to moja pierwsza poważna praca (czyt. na cały etat i umowę o pracę) po studiach. Myślę, że ten fakt, też ma wpływ na zarobki, ze wcześniejszych doświadczeń zauważyłem, że osoby starsze zarabiają więcej od młodszych, nawet jeśli nie mają lepszych kwalifikacji.


(bachus) #4

Co ja bym Ci radził… Bierz robotę i ucz się nowych rzeczy. Pracę można bez problemu zmienić - szczególnie jak nabierzesz doświadczenia w tej dziedzinie (gdzie jest ogromne zapotrzebowanie zarówno w Polsce, jak i w innych krajach).

 $99 - sporo, ale potraktuj jako inwestycja. Po zmianie pracy (gdzie np. ktoś mocno zwróci uwagę na papier) potrafi się zwrócić po jedej wypłacie… albo po pół wypłaty. To oczywiście przykład i nie mówię, żebyś robił ten egzamin (nie napisałeś jaki egzamin dokładnie). Ja swego czasu wyciągnąłem z własnej kieszeni 1200EURO na tygodniowe szkolenie  i certyfikat.
POWODZENIA.


(Przemo78) #5

@miclis bez obrazy, ale posłuchaj samego siebie.

 

Firma wymaga konkretnych znajomości, ty skończyłeś kurs “wprowadzenie do linuksa” i to nawet bez żadnego potwierdzenia. 

 

Powiedz mi, która poważna firma z branży big data w ogóle dopuści cię do systemu, nie mówiąc już o zatrudnieniu?. W takich centrach są newralgiczne dane wielu firm i nagle obsługą tego miałby się zająć ktoś, kto nie ma o tym pojęcia i nigdy się tym nie zajmował. 

 

“Do obowiązków na tym stanowisku ma niby należeć: przeprowadzanie diagnozy zdarzeń, wprowadzanie zmian do infrastruktury” - a ty piszesz “ja to w sumie ledwie co liznąłem Pythona i Basha”, to jest dopiero śmiech na sali.


(kowgli) #6

@Przemo78

 

Każdy musi się kiedyś nauczyć, chociaż w tym wypadku nazwa stanowiska faktycznie trochę na wyrost.

 

@miclis

 

Nie podałeś podstawowej informacji, czyli w jakim mieście. Tak, czy owak 3-3,5k brutto (czyli jakieś 2 “na rękę”) to można zarobić w McDonalds. Wydaje się trochę mało. 


(miclis) #7

@Przemo78 Sam nigdy nie wpadłbym nawet na pomysł by ubiegać się o takie stanowisko, gdyż też stwierdziłbym, że po prostu moja wiedza nie jest absolutnie wystarczająca. Tak, też się dziwię, że chcieliby przyjmować ludzi, bez doświadczenia czy wykształcenia w danym kierunku. Tak, też wydaje mi się to śmiechem na sali. Jedyną rzeczą, która sprawiła, że postanowiłem spróbować (bo do stracenia nic nie mam) jest fakt, że osoba pracująca w tej firmie powiedziała, że te umiejętności na początek wystarczają, a gdy spytałem o potencjalne pytania, jakie mogę usłyszeć na rozmowie kwalifikacyjnej, to usłyszałem “podstawowe komendy w Linuxie, nadawanie/zmiana uprawnień itp.” Nie brzmi to zbyt zaawansowanie. Oczywiście istnieje też możliwość, że koleś gadał od rzeczy, i że przyłożę twarzą w twardy mur, ale jak już napisałem, do stracenia tutaj nic nie mam. 

@bachus Dzięki. Oczywiście wiem, że we własne umiejętności, certyfikaty i szkolenia warto inwestować. Po prostu nigdy wcześniej mi nie przeszło przez myśl, że mógłbym w tym zawodzie pracować. Jeśli by się okazało, że jestem w stanie coś tam jednak zdziałać, to wtedy z pewnością uznam, że warto w siebie zainwestować.

@kowgli Bydgoszcz. Mało, niemało… zależy jak patrzeć. To byłaby pierwsza poważna praca po studiach, a i podobno firma organizuje sporo szkoleń dla pracowników. Jeśli to prawda i te szkolenia są cos warte, to po kilku latach można by awansować/znaleźć dużo lepiej płatną pracę, tym razem nie wstydząc się swoich umiejętności. 

Z tego co się orientuje, to wszystkie nazwy stanowisk/działów są w tej firmie nieco “na wyrost”. Wszystko brzmi dumnie, skomplikowane i absolutnie nie wyjaśnia z czym się daną rzecz je.


(Przemo78) #8

dlatego pisałem, abyś się nie obraził, bo ten koleś chyba gadał od rzeczy.


(miclis) #9

Spoko, nie jestem obrażalski i cenię szczerość. Wolę byście mówili to co myślicie, niż kreowali jakąś fałszywą rzeczywistość, bo takie kłamstwo i tak prędzej czy później wyszłoby na jaw. Dlatego dziękuję Ci, @Przemo78, za to, że zechciałeś być tutaj ze mną szczery.