Jak połączyć halogeny w sieć? Pomocy, pilne!


(Tomi915) #1

Witam i proszę o pomoc. Poniżej zamieszczam własnej roboty prowizoryczny schemat jak mam obecnie połączone zwykłe halogeny w kuchni. ( czarne koło - puszka prądowa. Niebieskie kółka - 8 halogenów. Fioletowe kwadraty - kostki. Szare to główny kabel, a te brązowe, cieniutkie to kabelki z kompletu do oprawy). Niestety w ciągu 2 dni spaliło się 11 sztuk przy okazji wysadzając prąd w całym domu. Dla jasności dodam, że są to halogeny 50W 220/240V. Mini sieć na kablu 2x 1,5 (1500) Zapalam i gaszę wszystkie jednym włącznikiem, świecą ok i nagle trzask, gaśnie światło w całym domu. Włączam prąd i halogen lub 2 spalone. Ostatni aż się posypał i wybuchł!. Sieć nie ma przebicia czy zwarcia, gdyby tak było zaraz po włączeniu wystąpiłby taki efekt, a one świeca czasem po parę godzin i ok. W pokoju i łazience mam podobną ilość, robioną przez majstrów, którzy robili podwieszane sufity. Na 99% tak taki sam układ i wszystko ok. W kuchni zmuszony byłem sam zrobić instalację i dramat. Napięcie też raczej ok, bo reszta domu bez problemów. Proszę o wskazówki - dziękuję z góry za pomoc! http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/61e86f10e6a60c9a.html

Chyba MAM! !!


(art678) #2

a konkretnie?

Poza tym czy tamte obwody żarówek nie są przypadkiem zasilane przez transformator?

Jakiej mocy śą tamte żarówki ?

Podczas montażu halogenów nie można dotykać ich gołymi palcami.

Dawno tego nie liczyłem ale tak pobieżnie patrząc to te wszystkie atrakcje dzieją się przez za dużą liczbę żarówek - płynie tam dużo za duży prąd tak na oko 30 Amper


(Miciu1) #3

Naprawdę dawno nie liczyłeś,troszkę mniej(8szt x 50 W= 400 W : 230V=2 A).Odnośnie tego stopienia-fachowcy od sufitów prawdopodobnie zrobili ci obwód,czyli taką jakby pętlę z przewodów-przewód fazowy (na twoim rysunku szary +)powinien kończyć się w tym samym miejscu co zaczyna -w puszce.To samo przewód zerowy (szary -).Oba powinny tworzyć OBWÓD zamknięty(zasilanie z obu stron)ponieważ spadki napięcia na ostatnim halogenie powodują większy opór przewodów-czyli palą styki (twoje kostki). Możliwe też że (tak jak napisał kolega art678),w łazience masz transformator-tak się robi żeby nie było takich spadków napięcia (im dłuższy obwód-tym większy opór, więc albo skracasz kable,albo napięcie). Jeżeli podłączysz trafo to także-kable,i zasilania i zerowy w obwód (koniec każdego pod ten sam zacisk co początek).Transformator kupujesz w/g wzoru ilość halogenów x moc (wat)=moc trafo(polecam elektroniczne).Jeszcze inną metodą jest zmniejszenie mocy samych halogenów-polecam nowe na diodach LED,które wprawdzie są drogie (ok. 15 zł)ale mają wieczną gwarancje(nie przepalą się)i mają małą moc (2W !!


(Krasnal666) #4

Popalone kostki to wina złego styku. Pamiętaj nie łączy się bezpośrednio przewodu z drutu i linki, bo kostki/skrętki się grzeją. Nie stosuj kostek z marketu - polecam pomarańczowe firmy simet (2.5-4-6 mm2). Z kabelków od oprawek GU10 halogenów ściągnij trochę więcej izolacji i po skręceniu żyły złóż na pół pod śrubkę. Halogeny też wyłącznie firmowe np. philips, osram. Chińszczyzna nie nadaje się do eksploatacji (kanlux i inne badziewie). Sprawdź stan przewodów nad sufitem podwieszanym, czy izolacja nie jest uszkodzona na profilach.

miciugo Z tym się nie zgodzę. Napięcie obniża się ze względów bezpieczeństwa (łazienka=wilgoć). Przy tej samej mocy żarówek prąd płynący w obwodzie jest prawie 20-krotnie wyższy dla 12V niż 230V. A im większy prąd, tym wyższe spadki napięć w obwodzie. Dlatego w liniach przesyłowych stosuje się napięcie 110kV/15kV, a do mieszkania doprowadzone jest 230V.

Co do ledów, to koszt żarówki dającej natężenie światła porównywalne z halogenem 35-50W wynosi ok. 40-70 zł. Te za 15-20 zł (12-15 diod w oprawce) dają światło odpowiadające żarówce 15-20W. No i zwykle jest to światło bardziej punktowe.

Przewód 1.5 mm2 spokojnie może pracować przy obciążeniu ciągłym rzędu 1kW. Jeśli jest wszystko porządnie połączone nie ma sensu wymieniać na 2.5.

Mam nadzieję, że pomogłem, bo ciężko przelać w tekst to, co robię codziennie w pracy.


(Tomi915) #5

Już wyjaśniam. W pokoju i łazience mam dokładnie te same żarówki i kable, BEZ transformatorów na 12V, Wszystko na 220. Główny kabel w kuchni gdzie mam problem, ten nad sufitem nie jest uszkodzony. Odcinki między halogenami to 1-1,2 m. Kostki są pomarańczowe, żarówki jakieś nie firmowe ale te same świecą miesiącami u mnie w innym pomieszczeniu. Przy zakładaniu halogenu czyściutkie, suche dłonie. Na koniec suchą, miękka szmatką wytarty halogen. Jak pisałem 2-3 kostki kompletnie stopione. Plan na teraz wymiana wszystkich kostek, dokładne przykręcenie przewodów, owinięcie konkretna taśmą izolacyjną, odporna na temp. np. 90st. C. Potem modlitwa :confused: jeśli znów dramat, kupno transformatora, zmiana żarówek na 12V licząc, że wtedy wszystko tak się nie grzeje i nie topi. Najgorsze jest to, że mieszkam w małym miasteczku, 1 sklep niby elektryczny, wybór prawie zerowy.


(art678) #6

miciugo nie będę się kłócił, tylko czy tam te żarówki są połączone szeregowo czy równolegle?

bo wg,tego schematu to połączenie równoległe czyli oporności się nie sumują tylko dzielą, natomiast moc sumaryczna owszem ma 400W .

Ps. Z odpowiedzi wnioskuję że to właśnie błędy w montażu mogły być problemem.


(Miciu1) #7

Ja też się nie kłócę z kolegą-podałem tylko moc sumaryczną obwodu.

Zgadza się-to wina montażu-kolega krowasc najlepiej to podsumował-ZŁY STYK.Jeżeli posiadasz lutownice-to daj trochę lutu na te końcówki tych brązowych kabelków-tworząc tak jakby drut (żeby lepszy był styk ).Tylko zrób z tego naprawdę OBWÓD-czyli połącz końce tych szarych przewodów z początkami.


(Krasnal666) #8

Odradzam. Prąd płynący w obwodzie będzie sporo większy, a grzanie przewodów i złączek jest zależne właśnie od natężenia. Efekt będzie dokładnie odwrotny od zamierzonego. Kolega miciugo zasugerował doprowadzenie zasilania z obu stron w tzw. pętli. To nie jest zły pomysł. Ale dalej kłania się solidność montażu. Mała podpowiedź: przy wymianie spalonych kostek obetnij końcówki kabli i zarób je od nowa, bo przegrzane/przypalone dalej będą się grzać.