Jaka szkoła po szkole?


(Exedras13) #1

Witam mam takie pytanie nie wiem czy dobry dział ale myślę że dobre forum bo tutaj są ludzie którzy sie tym interesują a mianowicie chodzę do technikum informatycznego może to i za wczesnie na decydowanie o swoim przyszłym życiu bo jestem dopiero w pierwsze klasie ale mam takie pytanie czy są jakieś dobre kierunki studiów gdzie nie potrzeba matematyki? Chodzi mi głównie o studia związane z informatyką lub coś zbliżonego. Bo poprostu w gimnazjum matematyka szła mi bez żadnego problemu jechałem na samych piątkach a w technikum ledwo wychodzę na 2 nie wiem czy to wina nauczyciela czy moja nie będę tutaj tego oceniał. Tak czy siak o maturze z rozszerzonej matematyki nawet nie marze bo poprostu nie dałbym rady. Więc tutaj takie pytanie czy są jakieś dobre przyszłościowe kierunki studiów ale żeby nie trzeba było zdawać rozszerzonej matematyki?


(rgabrysiak) #2

Informatyka bez matematyki? Raczej nie ma takiej możliwości.


(Exedras13) #3

Nie chodzi mi też o kierunek czysto informatyczny moze być też coś postronnego


(j24) #4

Ciekawe co dla ciebie jest Informatyką? Klikanie i granie, czy może tworzenie nowych rzeczy w programach (np jeśli strony to tworzenie w źródle a nie gotowce), Jeśli to pierwsze to taka informatyka może i obejdzie się bez matematyki ale prawdziwa informatyka, bez matematyki na przynajmniej średnim poziomie, jest niewyobrażalna. 


(muchozol) #5

Matematyką się nie martw… Zapewniam cię, że na studiach znajdzie się kilka innych przedmiotów które ci znacznie bardziej utrują życie… Na każdej uczelni i na każdym wydziale znajdzie się kilku wykładowców których zapamiętasz do końca życia:) i przedmiot którego uczą nie ma tutaj znaczenia. Po prostu nie ma znaczanie jak się przedmiot nazywa, tylko kto go wykłada - możesz zaliczyć na 5 mechanikę kwantową, a dzień później oblać filozofię czy ekonomię (tak, takie przedmioty w małej ilości też są na uczelniach technicznych…)


(ra-v) #6

Co do studiów mam takie doświadczenia jak użytkownik wyżej.

W sumie 8 razy podchodziłem do zdawania 3 semestrów fizyki na informatyce… Prowadzący to był mistrzowski dezorganizator wszystkiego.

Z matematyki to matematyka dyskretna była straszna, ale to też niestety przez prowadzącego. Zdałem, ale nic nie umiem. Lepiej nie pytać jak.