Jaki program do planowania wydatków?

Doradzicie jakąs wygodna aplikację do kontrolowania wydatków domowych?

Używam Excela :smiley:

… ja wole korzystać z głowy. Dodatkowa aplikacja -> dodatkowy czas, a czas= pieniądz. Czyli wypełniając kolejne tabelki nic nie oszczędzić, a zmarnujesz. Natomiast przeznaczając czas na czytanie ofert kupisz tańsze masło o 10 groszy, czyli Janusz w sercu bedzie miał maj. :wink:

Polecam Libre -> pierwsza oszczędność zaliczona :rofl:

2lajki

Chyba że ma się gratisowe licencje na Office Enterprise 2007 ¯_(ツ)_/¯

Do tego aby wiedzieć na co poszły pieniądze najlepszy jest arkusz kalkulacyjny.

Natomiast jeżeli chodzi o planowanie to sprawa jest bardziej skomplikowana i zależy od konkretnych uwarunkowań. Należy także pamiętać że każda aplikacja do planowania wydatków polegnie w starciu ze standardową żoną.

1lajk

Czego oczekujesz po takim programie? Statystyk/historii wydatków per każdy miesiąc w roku? Bo taki program to żadna kontrola wydatków - co masz wydać i tak wydasz.

Ale jeśli zobaczy że na jedzenie na mieście wydaje np 800 czy 1000 zł miesięcznie to może uznać że powinien częściej gotować w domu. Albo uzna że nie powinien wydać więcej niż 500 zł miesięcznie i patrząc ile w kategorii jedzenia na mieście wydał już w danym miesiącu będzie mógł łatwiej podjąć decyzję czy jest poniżej czy powyżej limitu który sobie ustalił. Więc jak najbardziej kwalifikuje się to pod kontrolę wydatków

Mi bank to sprawdza i wytyka :joy:

Żadna apka tylko zeszyt A4. Piszesz codziennie na co udałeś i koniec. Wychodzi po czasie czarne na białym gdzie kasa ucieka. Śmiesznie to brzmi, wiem. Systematyka tutaj jest podstawa.

Nigdy nie dostałem pensji, od zawsze mam własną działalność, dlatego w moim przypadku aplikacje się nie sprawdzają. Myślę, że chodzi o głębokie przekonanie czego chcesz od życia, czy kolejny grat coś istotnego do niego wniesie, o cel. Ja teraz zbieram kasę na podróż, kierunek Narga Parbat,
https://coupondojo.com/pl/blog/17-planowanie-wydatkow--jak-robic-to-madrze-i-oszczedzac

Tylko po co ręcznie liczyć skoro arkusz zrobi to za nas? :slight_smile:

Ale co to ma do rzeczy? :slight_smile: Przecież bilans i tak musisz robić żeby wiedzieć czy zarabiasz czy tracisz pieniądze (i ile).

Jak ktoś naprawdę ma sporo pieniędzy to taka aplikacja się przydaje. Ja jednak zamiast aplikacji mam po prostu prosty system. Po wypłacie rozdzielam ją tak:

  • stała suma na konto oszczędnościowe.
  • stała sama na rachunki
  • stała suma na życie. Powiedzmy przykładowo 3k

i teraz. Jeżeli z tego 3k na życie zostanie mi coś na koniec miesiąca to nadwyżka wędruje na konto oszczędnościowe.

Tak wygląda moja księgowość. :smiley:

… biedny człeku… wszystko kartami i zaksięgowane. :wink: ?

Przypomina mi się przypadek pewnego kupca, który w średniowieczu woził zboże do Gdańska. W rachunkach zawsze umieszczał pozycję ostrzenie szabli, co żonę zaciekawiło, niestety, bo pod tą pozycją ukryto wydatki na współczesne mu kluby go-go. Sugeruję więc ostrożność z ewidencja wydatków… :wink:

… to ku przestrodze, że dane o zwyczajach zakupowych i wydatkach są bardzo istotne, glównie dla marketingowców, i lepiej nie udostępniać apliakcjom trzecim.

Jeżeli nie chcesz robić tego w arkuszu… Kiedyś bardzo popularny był Microsoft Money, potem zniknął i pojawił się jako Microsoft Money Plus Sunset https://www.microsoft.com/en-us/download/details.aspx?id=20738 i chyba wciąż jest to najlepszy tego typu program (ale zdaje się że też na tyle stary że już nie do kupienia). Chyba tego typu programy po części zostały wyparte przez abonamentowe usługi w chmurze dla firm.

Alternatywy:

https://alternativeto.net/software/microsoft-money/ oraz https://www.thebalance.com/when-replacing-microsoft-money-1293812

Ja także mam prosty system. Posługuję się zasadniczo gotówką. Tylko do zakupów ekstra i wydatków na komunikację używam karty.

Po uregulowaniu wydatków stałych pobieram 200 EUR i pakuję do portfela. Każda wizyta w sklepie działa jak sprawdzenie stanu. Kiedy w portfelu spadnie poniżej 100 EUR idę do ściany i pobieram kolejne 200 EUR. Do bankomatu nie mam daleko ale jestem nieco leniwy więc staram się nie chodzić za często. W moim przypadku to działa całkiem nieźle i sprawia że co miesiąc na koncie przyrasta to i owo.

Ja mam taki system że po otrzymaniu wypłaty mniej-więcej połowa zostaje na koncie na tzw. stałe opłaty w stylu mieszkanie/rachunki oraz ewentualne zakupy przez internet. Reszta jest wypłacana w bankomacie i z tej połowy wydzielam sobie konkretne kwoty - na jedzenie, na hobby, na jakiś planowany wydatek i tzw. “bufor na przewalenie/niespodziewane wydatki”. Dodatkowo część z kasy zamieniam na jakąś normalną walutę i odkładam sobie na przyszłość. Staram się nie przekraczać zadanych kwot w miesiącu i zazwyczaj coś zostaje przy kolejnej wypłacie.

Najgorsze co można zrobić to zostawić całą kasę na jednym koncie i płacić tylko kartą - tak można bardzo szybko przepuścić hajs na bzdury a potem się dziwić czemu tak mało :joy:

Tu sie zgodzę, płatności kartą sa doskonałą metoda napędzenia konsumpcji, nie kontrolujesz na bieżąco wydatków, a często bank w pakiecie doda jakieś drobny debecik do wykorzystania …:wink:

Ja od 11 lat płacę tylko kartą. W portfelu mam tylko z 300 zł na wypadek gdyby w razie czego była jakaś awaria i nie dało się kartą zapłacić. Przyznaję jednak, że płatność takim system wymaga samodyscypliny bo łatwo przekroczyć limity. Mnie się to nie zdarzyło bo nie ma na świecie bardziej zdyscyplinowanego człowieka ode mnie. :slight_smile:

To ja właśnie jestem od dziecka przyzwyczajony do gotówki, łatwego sprzedawania/kupowania/składania się/pożyczania kasy i jakoś dziwnie się czuję nie mając przy sobie banknotów. Natomiast szanuję jeśli płacisz kartą i nie przewalasz kasy na bzdury. Kiedyś miałem krótki etap płacenia kartą za wszystko i pieniądze “znikały” niepostrzeżenie, a ciężej mi jednak wyjąć tą stówkę czy nawet pięć dyszek z portfela na jakąś zachciankę :wink: