Komputer nie pokazuje obrazu


(maniek30dg) #1

Witam, komputer jest dość stary i nie wiem co się stało, gdy go włączę to nic się nie pokazuje nawet bios się nie wyświetla, zamieniałem twardy dysk z systemem i nic, podmieniłem pamięć ram i kartę grafiki i nic, wiatraczki się kręcą normalnie, na płycie głównej nie ma wypukłych kondensatorów, windows xp, nie wiem co może jeszcze być przyczyną, proszę o pomoc.


(Dimatheus) #2

Hej,

Na początek odłącz wszystkie urządzenia podłączone do portów USB.

Pozdrawiam,

Dimatheus


(maniek30dg) #3

do portu usb mam tyko myszkę podłączoną tnz mam ją odłączyć?


(Dimatheus) #4

Hej,

Tak. Rozumiem, że klawiatura podłączona jest przez port PS/2?

Pozdrawiam,

Dimatheus


(JNJN) #5

Monitor

Kable lub brak styku gdzieś?

Zasilacz

Karta grafiki

Płyta

Inne


(maniek30dg) #6

klawiatura podłączona przez ps/2, monitor sprawny, kable pewnie też bo większość części które wymieniłem przepinałem na inne, karta grafiki też wymieniana na inną i nic, dziwi mnie to że nie pokazuje się na początku bios, czy takie objawy może spowodować bateria na płycie? a co do zasilacza to wiatraczki się kręcą więc chyba jest ok, nic mi do głowy więcej nie przychodzi, może ma ktoś jakiś pomysł co to może być.


(Dimatheus) #7

Hej,

Raczej nie - słaba bateria na płycie nie będzie trzymać ustawień płyty, więc pewnie będą się resetować przy każdym odłączeniu komputera od prądu.

W takim układzie podejrzenie pada na płytę główną - skoro nawet BIOS się nie odpala. Ewentualnie pamięć RAM.

Pozdrawiam,

Dimatheus


(maniek30dg) #8

pamięć ram zamieniłem do sprawdzenia i to samo, na płycie głównej nie znalazłem żadnego wypukłego kondensatora co by wskazywał na uszkodzonego, co jeszcze mogę zrobić?


(Dimatheus) #9

Hej,

Generalnie płytę główną w warunkach domowych trudno sprawdzić pod kontem uszkodzeń, tym bardziej gdy płyta w ogóle nie odpala. Możesz sprawdzić pozostały sprzęt i drogą eliminacji przekonasz się, czy to faktycznie płyta główna. Na pewno sprawdź czy wszystkie kable masz poprawnie podłączone.

Pozdrawiam,

Dimatheus