Kuroniówka po szkole?


(Sergio 16) #1

Witam

Rozmawiałem dziś ze znajomym i mówił mi że jest coś takiego ze człowiek zaraz po skończeniu szkoły np w moim wypadku szkoły zawodowej może iść się zarejestrować jako bezrobotny i złożyć papiery o przyznanie rocznej kuroniówki, coś kolo 400 złotych. Coś mi się nie chce w to wierzyć, a nie będę szedł do urzędu pracy robić z siebie idioty wiec wole zapytać się was czy ktoś coś kiedyś o tym czymś słyszał ??

Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedz.


(fiesta) #2

Zapomnij, co najwyżej dostaniesz skierowanie na bezpłatny kurs dokształcający albo staż. Dobre czasy dla drobnych cwaniaczków chcący dostawać kasę za frajer od państwa, nawet nie znając smaku roboty już się dawno skończyły.

8)

http://www.prawo.waw.pl/student.php?go=sp8


(sosen86) #3

jeśli uważasz że dostawanie 400 zł miesięcznie to taka super opcja i że ci co ją biorą to najszczęśliwsi ludzie na świecie to się mylisz. A za frajer to państwo rozdaje kasę ale nie tym co naprawdę potrzebują i to nie są takie sumy tylko o wiele większe


(fiesta) #4

Uważam tylko że dawanie kasy absolwentowi za frajer jest jego demoralizowaniem już na samym starcie jego kariery zawodowej. Ustawodawca widocznie uważa podobnie skoro zmienił uprawnienia do otrzymywania zasiłku przez absolwentów.

A jak ktoś zechce to w dzisiejszych czasach o robotę naprawdę nie jest trudno.

A dawaniu kasy za frejer wielkie NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

8)


(sosen86) #5

Jeżeli jest coś w zamian (czyli jakieś dodatkowe szkolenia itp.) to jest ok, ale jeśli nie ma nic w zamian to już wtedy nie ma tak OK. A tą pracą to zależy gdzie i dla kogo. Bo w pewnych branżach brakuje ludzi, ale nie każdy może pracować w tych branżach a na doszkolenie się nie ma kasy, bo nie pracuje i tak koło się zamyka. A pozatym nie mów, że nie ma chętnych do prac tylko zobacz czasami, jakie jest wynagrodzenie za tą pracę - takie, że odliczając mieszkanie, dojazd, jedzenie wchodzisz na zero a gdzie inne potrzeby??? Dawanie kasy po szkole może i dobre nie jest, ale z drugiej strony taka niewielka suma napewno pozwoliłaby łatwiej znaleźć tą pracę, bo jednak koszty poszukiwania pracy to też pewne wydatki zwłaszcza, gdy osoba kończy szkołę i nie wykazuje żadnych dochodów


(fiesta) #6

Ta właśnie niewielka suma był powodem dla niejednego stoczenia się na dno bo było na papierosy, piwo, zielsko. Jak brakło to pracy się nie poszło, bo i po co skoro "opiekuńcze" państwo za parę dni da mi kolejny zastrzyk finansowy, albo co gorsza sobie ukradnę, będę zbierał haracze od małolatów itp. Kółeczko się zamyka.

Nie tędy droga. [-X

Pracy powinien skosztować każdy i żadna nie hańbi.


(Kostrzewa83) #7

Jak najbardziej zgadzam sie z @fiesta.

Chcesz miec pieniadze to na nie zapracuj.

Mieszkam w niemczech, w kraju gdzie socjal jest chorobliwie rozwiniety i szlag mnie trafia jak slysze niemcow narzekajacych na to, ze dostaja za malo pieniedzy za to, ze siedza w domu i czekaja az urzad pracy zalatwi im robote.

Socjal w niemczech rozleniwil ludzi ale wszystko szlo dobrze do momentu gdy bezrobocie zaczelo wzrastac bo ludziom z marnym wyksztalceniem lub bez wyksztalcenia nie oplacalo sie isc do pracy. Nie oplacalo sie bo za prace dostawali tyle samo pieniedzy ile dostawali od panstwa siedzac w domu. Na szczescie zostalo to ograniczone jakis czas temu i choc ludzie narzekaja to jednak bezrobocie spadlo i jest obecnie najnizsze od kilkunastu lat.


(RyleC) #8

sosen86- nie zgadzam się z Tobą.

W głowach się młodym przewraca i każdy od razu chce mieć wypas pensję i niezłą pracę i odkładać Bóg wie ile. Jeżeli komuś zależy na pracy, tylko na prawdę zależy, to bierze pracę która jest. Na okres miesiąca, dwóch czy pół roku. W tym czasie szuka sobie lepszej, ambitniejszej, lepiej płatnej czy dającej więcej satysfakcji. Jak ktoś kalkuluje w ten sposób, że praca mu się nie opłaca, to tym bardziej pobieranie tych 400 zł jest bez sensu.

Nie oszukujmy się- co daje człowiekowi teraz te 400 zł miesięcznie? To jest stanowczo za mało na egzystencję przez miesiąc, a na koszty wyszukania pracy to aż nadto taka jednorazowa dawka. Ja szukałem pracy praktycznie za darmo- ot dostęp do internetu był potrzebny (który i tak posiadałem) oraz kilka(naście) kopii swojego CV + jakiś tam list motywacyjny. Tyle.

A co do pracy- w dużych miastach praca jest. W mniejszych też- wystarczy poszukać. Założenie jest jedno- chcę iść do pracy w ogóle, a nie iść do wymarzonej pracy. W supermarketach, magazynach, bankach, sklepach z ubraniami itp jest pełno ogłoszeń. W wakacje dochodzą prace polowe na wsi- też rolnicy do zbierania owoców z otwartymi rękami biorą. Ale trzeba chcieć...