Oprogramowanie ESD, a poświaczenie legalności


(uszaty_pl2) #1

Zgodnie z Polskim prawem, aby opragramowanie było uznane za legaln musi posiadać dokumet zakupu. Coraz częściej ludzie kupują oprogramowanie w tzw. wersji internetowej, czyli sam klucz do programu bez pudełka, nośnika itd. To jak mam udowodnić policji podczas "wizyty" w domu, że np. antyviru jest legalny jeśli go kupiłem w wersji ESD??

P.S. Żeby nowego wątku nie zakładać czy EA pozwala nagrać na płytę gry ściągniete z EADM??


(fiesta) #2

Przelew i wydruk mejla z kluczem od producenta wystarczy :slight_smile:


(Cedar) #3

Takie moje przemyślenia: czy jest wymóg aby dowód zakupu był w wersji papierowej przysłany i wydrukowany przez podmiot sprzedający oprogramowanie lub jego licencje ? Tak jak potwierdzenie przelewu z "banku/konta internetowego" możesz sobie wydrukować, to nie możesz wydrukować lub okazać stronę www/maila z Twoimi danymi?


(MaRa) #4

To nie tak.

Dowód zakupu wymagany jest od firmy. To nie kwestia praw autorskich, lecz skarbowych. Otóż podczas kontroli skarbowej mogą również sprawdzać oprogramowanie (nie słyszałem o takim przypadku, ale to możliwe, mają uprawnienia). Jeśli na komputerze firmowym znajduje się komercyjne oprogramowanie, to trzeba jakoś wykazać, skąd się tam wzięło. Jeśli nie można wykazać, to urząd skarbowy może je zaliczyć jako darowiznę, od której trzeba zapłacić podatek, oraz doliczyć karę. Przecież to oprogramowanie musiało skąś się wziąć, samo nie przyszło, a powiększyło aktywa firmy (np. wartość sprzętu w siedzibie firmy).

W każdej firmie co roku musi być też przeprowadzony spis z natury, jakie przedmioty (i komercyjne programy) znajdują się w siedzibie firmy.

Natomiast do potwierdzenia legalności wymagane jest cokolwiek, co stanowi dowód. Może to być dowód zakupu, oryginalny nośnik, pudełko, certyfikat itd. Jeśli wszystko to, to dobrze, ale musi być cokolwiek, co udowadnia oryginalność programu. Choćby dowód wpłaty czy wydrukowany e-mail potwierdzający zakup.

Jedynie problem może być w sytuacji, w której nie można w żaden sposób wykazać, skąd ten program się wziął na komputerze.


(fiesta) #5

I po to jest wydruk mejla z kluczem licencyjnym otrzymany od sprzedawcy czy producenta.

:slight_smile:


(MaRa) #6

Nie może być sytuacji, gdy na komputerze jest Windows XP Professional i Office 2007 Professional, do tego AutoCAD, a właściciel komputera podczas kontroli legalności świeci oczami i twierdzi, że nie ma pojęcia, skąd to się wzięło.

Ale jeśli ktoś myśli, że po kontroli sobie kupi i w sądzie pokaże, 'bo się znalazło", to też się myli. Od tego droższe programy maja klucze instalacyjne, by po fakcie ktoś nie kupił. Jeśli ma się zainstalowane z innym kluczem, niż na dowodzie legalności, to się nie liczy. Może być sytuacja, że ma się oryginalny program na oryginalnej płytce, a na komputerze zainstalowany identyczny i nielegalny :slight_smile:


(fiesta) #7

Przecież tu jest mowa o licencji elektronicznej, więc o żadnym nośniku od producenta nie mowy.


(_chris_) #8

@ uszaty_pl2:

przeczytaj licencję dołączoną do twojej elektronicznej wersji i sprawdź, co stanowi DOWÓD POSIADANIA LICENCJI (albo jakoś podobnie).

I TYLKO wymienione tam rzeczy stanowić będą W TWOIM PRZYPADKU dowód legalności oprogramowania. ZAWSZE liczą się WYŁĄCZNIE zapisy EULI (licencji) dla konkretnego oprogramowania dystrybuowanego w określony sposób.

Zapewne twoje dowody legalności będą w ogólności inne niż przy wersji OEM czy sofcie kupionym w sklepie (BOX). TRZEBA CZYTAĆ... :smiley: