Problem z uruchomieniem systemu - uszkodzony dysk lub system


(Yodacki) #1

Witam,

byłem wczoraj u kolegi, któremu system (Windows 7) odmówił posłuszeństwa.

Podejrzewam, że system nie był właściwe zamykany tylko wyłączany „po chamsku” czyli przyciskiem na listwie zasilającej.

Efekt: przy uruchomieniu pojawia się ekran wyboru naprawy komputera.

Problem w tym, że klawiatura którą ma gość nie działa. Jednak przy pomocy innej klawiatury wybrnąłem z tego.

Problem jest inny. Otóż system w trybie normalnym najpierw wisi przez ok. 5-8 minut na „pływającym” logo W7, następnie uruchamia się check disk i sprawdzanie dysku trwa około 1,5 godziny.

Check disk ma problemy z indeksem plików. Najpierw mieli przez ok. 20 minut z komunikatem, że znalazł błędy w indeksie $I30 pliku 3316. Następnie próbuje to naprawić. W końcu wywala informację, że ma za mało miejsca na dysku żeby odzyskać utracony plik (na dysku jest ponad 5 GB wolnego).

Przechodzi jednak dalej i naprawia konkretne pliki z rozszerzeniem CDF. Po jakimś czasie restartuje się i wszystko od nowa.

Windows 7 w trybie awaryjnym w ogóle się nie uruchamia. Stoi na pozycji CLASSPNP.SYS i cisza.

Zastanawia mnie jedno. Czy to może wskazywać na powolny zgon dysku czy po prostu system jest uwalony.

Nie chcę narażać gościa na wydatek, dlatego proszę o Wasze sugestie. Co o tym sądzicie.

Aczkolwiek sądzę, że to jednak wina dysku nie systemu.

Dysk ma 7 lat, 180 GB SATA.

Pozdrawiam


(Dimatheus) #2

Hej,

Najlepiej byłoby uruchomić jakiś system LiveCD - taki uruchamiany bezpośrednio z płyty, może to być dowolna dystrybucja Linux’a przygotowana w takiej formie, bądź tryb Mini Windows XP z płyty Hiren’s Boot CD - i sprawdzić dysk przy pomocy dostępnych narzędzi. Na początek trzeba by odczytać status S.M.A.R.T dysku - być może fizycznie jest uszkodzony, stąd takie duże opóźnienia w skanowaniu Check Disk’iem i brak możliwości naprawy. A biorąc pod uwagę sposoby wyłączania komputera, jest to bardzo prawdopodobne.

Pozdrawiam,

Dimatheus


(Yodacki) #3

Bardzo dziękuję za odpowiedź.

Próbowałem wczoraj uruchomić mini XP z Hiren’s Boot. Sam XP w sumie uruchomił się ładnie. Jednak każda operacja na dysku z lokalnym systemem wykonywana była bardzo wolno lub występowała “czkawka”.

Taki przykład: kopiowałem pliki z katalogu użytkownika na inny dysk fizyczny zamontowany w tym komputerze. Podczas kopiowania występowały 20-30 sekundowe przestoje.

S.M.A.R.T.-a nie odczytywałem, po prostu zapomniałem :slight_smile:

W piątek będę u gościa to sprawdzę. Jeśli S.M.A.R.T. będzie miał dobre wskazania zabiorę się za reinstalację.


(Dimatheus) #4

Hej,

To niestety może wskazywać na problemy z dyskiem. Oprócz statusu S.M.A.R.T’a sprawdź także fizyczne połączenie dysku z płytą główną oraz złącze zasilania - być może są luźnie i dochodzi do przerwania transmisji.

Czy dysk nie wydawał wtedy jakiś podejrzanych odgłosów?

Można spróbować - aczkolwiek gdy mamy do czynienia z problemem sprzętowym, to instalacja może się nie udać.

Pozdrawiam,

Dimatheus


(Yodacki) #5

Początkowo też sądziłem, że może być obluzowany kabel od napięcia lub transmisji danych. Wszystko było w porządku.

Jeśli chodzi natomiast o kopiowanie danych pod mini XP, to dysk wydawał standardowe “chrypienie” jakie normalnie występuje podczas operacji dyskowych.

Nie było innych, podejrzanych dzięków jak np. stuknięcia czy klekotanie.

Mam dla niego zapasowy dysk, tak więc nie będę się bawił w reinstalację na obecnym dysku. Jedyne co zrobię to sprawdzę S.M.A.R.T., a to zapewne już mi dużo powie.

Na razie dziękuje, za cenne sugestie. W razie dalszych problemów zwrócę się o pomoc.

Pozdrawiam


(Dimatheus) #6

Hej,

Generalnie odczyt S.M.A.R.T.a dysku osiągniesz uruchamiając Hiren’s Boot CD - nie musisz koniecznie instalować nowego systemu. W każdym bądź razie czekamy na rezultaty analizy stanu dysku twardego.

Pozdrawiam,

Dimatheus


(Yodacki) #7

Witam,

wczoraj byłem u kolegi.

Na pierwszy ogień poszedł S.M.A.R.T. uruchomiony z Hiren’s Boot.

Wskazania były wręcz tragiczne. Niestety nie mam żadnego screena.

Miałem pod ręką zapasowy dysk. Zamontowałem, zainstalowałem W7.

Po instalacji zacząłem odzyskiwać dane ze starego dysku.

W pierwszej chwili byłem zaskoczony. Transfer był bardzo ładny. Do przekopiowania było ok. 40 GB danych.

Po ok. 5 minutach zaczęły się cyrki. Transfer stawał na prawie minutę. Były przypadki i to nawet dość dużo, że niektórych plików nie był w stanie przekopiować. Szczególnie dużych np. 1 GB i ponad.

W efekcie z 40 GB danych zrobiło się ok. 31 GB.

Po sam koniec kopiowania dysk zaczął “klekotać” i stukać, aż wreszcie doszło do zamrożenia systemu na ok. 10 minut.

Zasadniczo wszystko skończyło się pomyślnie. Kolega zadowolony :slight_smile: Stary dysk został rozebrany przez ciekawskiego syna kolegi :slight_smile:

Jeszcze raz dziękuję za pomoc i zainteresowanie.

Pozdrawiam


(Dimatheus) #8

Hej,

Bad sektory, uszkodzenie głowicy czy coś jeszcze innego?

Być może uszkodzona była spora powierzchnia dysku, więc z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że to z dużymi plikami może być problem - w końcu są one ulokowane w wielu jednostkach alokacji.

Przy fizycznie uszkodzonym dysku jest to i tak niezły wynik. :slight_smile: Dlatego tak ważne są back-up’y danych.

Pozdrawiam,

Dimatheus


(Yodacki) #9

Witam,

w tej chwili nie pamiętam dokładnych wskazań. Jednak wskazywało głównie na bad sektory.

Backup danych w domach dalej jest traktowany po macoszemu. Czyli właściwie żaden lub znikomy.

Akurat w tym przypadku, kolega zgrał większość swoich danych na dysk usb. Niestety o kilku zapomniał i miał pecha.

70% rzeczy o których zapomniał nie dało się przekopiować.

Cóż, mądry Polak po szkodzie. Teraz już kopie ważnych plików robi codziennie.

Dodatkowo wykonałem obraz całego dysku ze zgranymi danymi w razie wymaganej reinstalacji.

Jeszcze raz dziękuję za pomoc

Pozdrawiam


(Dimatheus) #10

Hej,

Niestety tak - najczęściej zaczyna się ich tworzenie, gdy wcześniej straciło się jakieś ważne dane.

Robię dokładnie tak samo - przynajmniej zamiast kolejnej reinstalacji wystarczy tylko przywrócić obraz, co trwa kilkanaście bądź kilkadziesiąt minut - a nie godziny… :slight_smile:

Pozdrawiam,

Dimatheus