Przyzwolenie na łamanie przepisów i prawa

To co może bulwersować i bulwersuje: to powszechna akceptacja i brak konsekwencji dla różnego rodzaju działań np urzędników, służby zdrowia itd na łamanie prawa i braku konsekwencji z tym związanych. Jaki to daje sygnał? Że prawo można łamać a nikomu i tak się nic nie stanie: nie poniesie konsekwencji z tym związanych. Zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje?

Liczba z Twojego nicku to wiek? Pytanie to sugeruje.

Częściowo ma rację.
Lekarze obecnie mają nakaz podciągania jak największej ilości przyjęć pod koronawirusa, podsuwają pacjentom oświadczenia o przyjęciu z covidem na zasadzie podpisz albo do domu.
Świadczenie nieprawdy to przestępstwo podobnie jak namawianie do tego ale za brak maseczki grozi kara?
Co tu się dzieje?

Teraz dostrzegasz?
Coś co trwa od miesięcy, tak samo współwinnymi tego zamieszania są sami politycy.

Nie chciej prawa tam, gdzie obowiązują normy etyczne oparte o DOBRO.
Tyle. Jak wiara rządziła, to płonęły stosy z ludźmi. Jak rządzi partia, to zabezpiecza swoje interesy - a prawne podpisy - “Nie jestem chory na Covid” - zniszczą ten wymóg prawa ponad prawem, bo jakoś i śmierć rozliczy absurd grypy i ludzie, którzy zostaną - pozamiatają takie prawo i taką niesprawiedliwość.
Jak można obwiniać wirusy, skoro ileś procent skutków jest śmiertelnych? Zawsze skutek określa niewydolność jakiegoś narządu - nie chodzi o wirus, bo prawie u 98% ludzi jest on leczony. To idea brudnych i brudniejszych polityków.
Każdy rok przynosił nowe mutacje grypy. Wczorajsze szczepionki, to dzisiejsze goowno szczepionki.
Odkąd rząd stąd dostrzegł napływ miliardów na cele prywatne, zbrojeniowe, w 2% na zdrowie, 50% na rozbudowę prawa i niesprawiedliwości, to etyki już ne będzie i długo jeszcze będzie można dostać za nią dożywocie.

U większej ilości to pozostaje niewykryty, chyba że mówisz wyłącznie o tych co przechodzą z objawami.

Na jednogłośne solidarne zaprzestanie stosowania się do sankcji nie możemy jednak liczyć bo społeczeństwo ciemne jak w średniowieczu.

1lajk

Do niektórych zaczyna docierać, tylko trzeba mieć trochę szczęścia z argumentami, których się używa.

Np. gdyby nie “hipnotyczna” tv/radio, to po czym poznaliby, że jest “zaraza”?
(jak onegdaj, przed wiekami)

To bardzo ciekawe pytanie!

Tak było jest i będzie w tym kraju, bo mentalność starszych “dziedziczą” młodzi, tylko dopasowują ją do dzisiejszych realiów. Co zrobisz takiemu wysoko postawionemu urzędnikowi? Na policję zgłosisz? Zna komendanta. Pozwiesz? Zna sędziego. Dopóki jakieś CBA się mu nie dobierze do tyłka to nic się nie zmieni.

Kultura kształtowania i szacunku do prawa wykształca się przez wiele dziesięcioleci. Elastyczne podchodzenie do zapisów prawa, naginianie, naciąganie do własnych indywidualnych potrzeb to zwykle cecha młodych demokracji (bo o innych systemach prawnych nawet nie wspominam). Stare demokracje raczej nie mają z tym problem, a nawet jak mają to system jest w taki sposób skonstruowany, że potrafi się w miarę sprawnie oczyścić. Np w systemie anglosaskim nie można korzystać z dowodów zdobytych z przestępstwa w myśl zasady zakazu stosowania owoców z zatrutego drzewa.
A u nas jest to uznanione. Na https://kn-adwokaci.pl/sprawa-rozwodowa-a-dowod-billingu/ tematyka ta została trochę szerzej opisana.