Pytanie o "zasady" działania NFZ


(XOR) #1

Witam.

Niedawno rejestrowałem się u lekarza. Jak wiadomo każdy pracujący "dobrowolnie i z uśmiechem na ustach" co miesiąc płaci składki zdrowotne, a więc i za możliwość wizyty u lekarza. W rejestracji powiedzieli mi, że mogę się zarejestrować, ale najbliższy termin NFZ to czerwiec. Była też możliwość prywatnej wizyty, z której chcąc nie chcąc skorzystałem. Jednak termin prywatnej wizyty był o dziwo (!) możliwy już w ciągu najbliższych dni.

Moje pytanie: Jak to jest, że płacę tu (NFZ) lub tu (prywatnie) jednak termin NFZ jest tak daleko odsunięty w czasie? Przecież tą tzw "prywatną wizytę" (możliwą ciągu kilku najbliższych dni) można było zaproponować w ramach NFZ. Zdaje się, że lekarz przyjmuje w tych samych godzinach niezależnie od tego czy to prywatna czy normalna wizyta w ramach NFZ. Dlaczego więc kolejka prywatna ma priorytet przed publiczną. I tu i tu się płaci!


(dzikiwiepsz) #2

Głównym powodem jest kasa, NFZ działa na chorych kontraktach całkowicie oderwanych od rzeczywistości, w takim kontrakcie jest określone ile może lekarz przyjąć pacjentów za więcej NFZ po prostu nie zapłaci.


(XOR) #3

Jak to nie zapłaci? To na co w takim razie idzie co miesięczna danina na zdrowotne?


(Drobok) #4

Każdy lekarz dostaje X pkt, w ramach tych pkt możesz przyjąć / wyleczyć czy co tam robi x pacjentów (w zależności od zabiegu etc). Jak pkt się skończą to nie przyjmuje bo nie dostanie pieniędzy od nfz.

Innymi słowy, ci co nie chodzą (albo chodzą prywatnie) płacą za nic, ci co chodzą są opłacani przez tych co nie chodzą + przez siebie ale muszą czekać bo tych na opłacaną przez innych terapię jest masa :stuck_out_tongue:


(XOR) #5

To jest chore.