Silnik w Ford Galaxy MK3


(krzysztoft1) #1

Czy silnik 2.0 TDCI jest dobry?
Jaka jest awaryjność, itp?

Pozdrawiam


(roobal) #2

Planujesz robić minimum 30 000 km w ciągu roku czy raczej mniej, niż 10 000?


(krzysztoft1) #3

10 000


(Semtex) #4

Kup benzyniaka jakiegoś albo pomyśl o hybrydzie, koszty eksploatacji diesla mogą być dla ciebie zabójcze. Mam Mondeo MK4 2007r 2.0TDCI i trzeba się liczyć z kosztami, to dobre silniki, ale naprawy mnie trochę kosztowały, musiałem wymienić dwumasę i sprzęgło, zregenerować turbinę, trochę to kosztowało. Poza tym musisz liczyć się z filtrem DPF co też może wygenerować koszty, jeżeli nie jesteś świadomy sposobu eksploatacji auta z tym filtrem :wink:


(krzysztoft1) #5

Dzięki, pomyślę nad benzyną, ale jej niestety mało.


(dark__jedi) #6

Kupujesz TDCI, modyfikujesz go na ok 180KM i cieszysz się momentem obrotowym w okolicach 400Nm. Dbasz o wypalanie DPF, dbasz o turbinę jak w silniku bez modyfikacji.


(roobal) #7

Odpuść sobie diesla. Koszty naprawy są za wysokie. Jak wspomniał @Semtex - dwumasa + sprzęgło (powinno wymieniać się oba, gdy padnie jedno z dwóch), DPF, EGR, turbina, którą przy nieumiejętnym użytkowaniu samochodu łatwo uszkodzić.

Jeśli nie planujesz długich tras, a głównie jazdę po mieście, diesel tym bardziej nie jest dla Ciebie. Przy jeździe miejskiej szybciej zapycha się DPF i trzeba go potem wypalać i tak pokonując długą trasę. Szybciej zużyciu ulega dwumasa, no i sprzęgło.

Na paliwie może i oszczędzisz, ale więcej wydasz na serwisowanie. W benzyniaku więcej płacisz za paliwo, al jest mniej awaryjnych rzeczy. Za to jeśli zależy Ci na oszczędności, zawsze możesz zasilać samochód LPG.

Do tego nadchodzą w Europie i ogólnie na świecie ciężkie czasy dla ropniaków. Francja, Niemcy, Argentyna wprowadzili w niektórych miastach zakaz wjazdu dieslem, u nas też powoli się do tego szykują ze względu na wysoką emisję NO2 i NO3 w spalinach (do tego afera z VW przyspieszyła takie ruchy). Ludzie powoli uciekają od diesli, bo stają się nieopłacalne, są coraz bardziej awaryjne. Produenci też zaczynają odsuwać się od produkcji diesli, idą w stronę hybryd, gdyż produkcja rozpniaków zgodnych z wymogami UE staje się nieopłacalna.

Jeśli szukasz na aledrogo, łotomoto to nie dziwne. Benzyniaków jest sporo, sam 3 tygodnie temu kupiłem Kia Ceed w benzynie. Na 4 samochody 2 były w benzynie, 2 w dieslu. Benzyniaków jest sporo. Na wspomnianych aukcjach handlarze ściągają diesle, bo sporo ludzi kupuje je ze względu na długodystansowe podróże lub robią po 30-40k km, np. dojeżdżając do pracy, za to na zachodzie wyzbywają się diesli, dlatego sporo trafia ich do nas.

Już nie wspomnę o tych wszystkich samochodach z silnikiem wysokoprężnym, które mają magiczny przebieg 180 - 200k km :wink: W rzeczywistości one mają po 400-600k km na zachodzie nikt nie kupuje diesla, żeby stał w garażu.

Już nie wspomnę, że diesle to muły i nawet turbo im nie pomaga :smiley:

Dla porównania, w mojej pracy są dwa służbowe samochody tej samej marki. 1. Benzyniak (za moją decyzją); 2. Diesel (za decyzją kolegi). 1. Zero problemów - mechanika widzi tylko, gdy trzeba wymienić klocki haulcowe lub rozrząd lub olej i filtry; 2. Średnio raz na kwartał odwiedza mechanika, bo wiecznie coś się dzieje. Cała oszczędność na paliwie idzie na serwisowanie samochodu.


(Grzesiekk) #8

Nie da się sprawiedliwie osądzać awaryjność silników diesla i benzynowych nie zaznaczając konkretnych modeli. Ten sam producent produkuje jednostki dla laików różniących się tylko pojemnością i osiągami, a potrafią figurować po dwóch przeciwnych stronach. Szukając samochodu polecam jak koledzy zwracać na roczny kilometraż jaki się przejeżdża. Ponadto wybierając konkretny samochód warto szukać go z konkretnym wybranym motorem. Jeśli chodzi o TDCI Forda to wiem, że była seria bardzo wadliwych motorów produkowanych w zeszłej dekadzie.


(Semtex) #9

Od przejęcia produkcji przez PSA silniki Forda znacznie się poprawiły, to taki kamień milowy w historii Forda :wink:


(krzysztoft1) #10

Dziękuję za porady i będę szukał benzyny.

Pozdrawiam


(roobal) #11

Oczywiście. Wszystko zależy głównie od tego kto jak użytkuje. Można mieć nieawaryjny silnik i go zajechać.


(daras28-82) #12

To co zrobiłeś to norma w używkach z pewnym przebiegiem, zrobiłeś dla siebie, masz lata spokoju.


(Semtex) #13

Nawet nie, debil jeździł przede mną tym autem, gaszone z palca po trasie, gdzie turbo nie było wychłodzone, sprawa sprzęgła i dwumasy to też kwestia słabej eksploatacji, zajechał łożysko dociskowe, zrobiłem komplet bo wiadomo jak jest z tymi naprawami.


(daras28-82) #14

Kolega kilka lat temu objął w posiadanie wysłużona Fabię po ojcu, przez pierwszy rok bluźnił na nią straszliwie bo wszystko się psuło, chciał ją sprzedać.
Włożył w sumie kilkanaście stówek, nijak by mu się to przy sprzedaży nie zwróciło, tłoczyłem mu do bańki że robi dla siebie, co zrobi z tym ma spokój i proszę, 3 lata nic nie robi…

Niestety kupując lub jak w przypadku kolegi dostając używane auto trzeba liczyć się z tym że kilka stówek lub tysięcy trzeba w nie włożyć.
Był nawet o tym odcinek “Miłośników czterech kółek” gdzie do Gulfa za 1500 trzeba było władować kolejne 5 żeby to się nadawało do użytku.