Moja historia zaczęła się w 2013 roku, kiedy to zacząłem pisać web-aplikację do zarządzania studio fitness, yoga i takie tam. Nie do końca rozumiem nazwę startup, bo są startupy trwające nawet po kilka lat, ale zapewne swoje oprogramowanie również nazwałbym startupem. W zasadzie 2 lata temu wystrzeliło w górę i się rozwija.
Od x lat jestem związany z pewną holenderską spółką, której flagowym “produktem” są ekskluzywne studio yogi. Zaufanie do nich mam wielkie, jak oni do mnie.
Do rzeczy. Od stycznia br. prowadzę rozmowy z ową spółką dotyczące odsprzedaży im oprogramowania, kodu, infrastruktury itd. W zeszłym tygodniu padły już konkretne liczby i została przygotowana wstępna umowa, a wygląda to mniej więcej tak:
- 250k EUR za oprogramowanie
- 10% rocznych przychodów
- zatrudnienie mnie jako head dev’a (3ci dochód) i dalszy rozwój oprogramowania
Jak wspominałem, holenderską spółkę znam na wylot, wiem jakie mają przychody itp.
Dylemat mój polega na tym, że 250k EUR to może wydawać się dużo i jest to dla nich tzw pryszcz do zapłaty, to jednak myślę, że oprogramowanie jest warte więcej. Oczywiście, może mi się to wydawać, zatem w jaki sposób wycenia się oprogramowanie do sprzedaży?
Mój aktualny, roczny dochód z oprogramowania to jakieś 100k EUR (minus podatki i wszystkie firmowe koszta), więc w zasadzie w dwa, trzy lata zarobie to co oni chcą mi dać do łapy.