Mam pytanko jak w temacie. Słucham muzyki przez słuchawki już od jakiś 10 lat i nie ukrywam, lubię sobie głośniej puścić, podkręcić bas i treble. Rodzice mówią że w ich wieku będę już głuchy, to może być prawda? Jakoś nie czuję, bym gorzej słyszał, ciche dźwięki wychwytuję bez problemu. Jedyne co to strzela mi w uszach jak przełykam ale tak miałem chyba od zawsze
Dodatkowo słucham na nausznych, nie używam dokanałowych a to podobno zdrowiej. Jak u Was? Ile słuchacie i czy macie jakieś problemy ze słuchem przez to?
Wszystko zależy od organizmu, ja od zawsze słucham muzyki na głośnikach na max(głośniki 100Wx2) po kilka(a nawet kilkanaście) godzin dziennie, do tego używam słuchawek dokanałowych i dalej budzi mnie w nocy bzyczenie komarów czy muchy czy jakiś mały szelest Każdy mi mówi, że już dawno powinienem być głuchy jak pień. Także tego, to jest sprawa indywidualna, u każdego słuch będzie się zużywał w inny sposób.
Odważ się kiedyś posłuchać słuchawek elektrostatycznych (otwartych).
Wedle badań słuch degraduje się od 19-25 lat. Mimo wrażliwości na pewne pasma dźwiękowe nawet nie zauważamy degradacji w pasmach innych. Mózg zastępuje informację, która w przekazie nawet nie istnieje.
Proponuję poczytanie periodyków o akustyce sensu stricte i adaptywności zmysłowej.
Maxim128 i Piotrek2255- i tak trzymać. Jesteście na najlepszej drodze do sprawdzenia “przepowiedni” rodziców Maxim-a. I to chyba nawet prędzej niż"typuje" Fiesta.
Słuch zaczyna się sypać a jego “właściciel” nawet sobie nie zdaje z tego sprawy. Początki wykażą tylko pomiary.
Gdy zauważysz że coś jest nie “halo”, “radary” z reguły są już dość mocno uszkodzone.
Ale kto by tam słuchał “wapna”. Łazi toto po chałupie, brzęczy, i niepotrzebnie tlen zużywa.