Wielki problem z pamięcią i ogarnianiem życia

Problem wydaje się błahy ale skutecznie utrudnia życie. Zapominam o wszystkim, czasami nawet jak ktoś mi przypomni to nie pamiętam że w ogóle coś takiego robiłem.
Najśmieszniejsze jest to że nie mam słabej całej pamięci. Bez problemu zapamiętuję numery telefonów, tablice rejestracyjne, teksty piosenek, hasła, nawet same melodie, zdjęcia.
Mam też zdolność do zapamiętywania kompletnie randomowych rzeczy z życia, np. do dzisiaj pamiętam jeden dialog z filmu który oglądałem ponad 10 lat temu (!) i który nie ma żadnego większego związku ze mną ani się nie wyróżnia w niczym. Był to dokładnie:

-Czy ma film w środku? - Nie potrzeba, to aparat cyfrowy.

Albo jak za dzieciaka ktoś coś powiedział w autobusie, co zobaczyłem na chodniku itp. głupoty.

Mam za to wielki problem z zapamiętaniem rzeczy “aktywnych” czyli czegoś co miałem zrobić czy zrobiłem. Potrafię nastawić pranie i przypomnieć sobie o nim dopiero na drugi dzień.
Albo nastawić wodę na herbatę i nie zalać herbaty.
Ale najgorsze zaczyna się na uczelni. Mam taki kierunek że zajęcia są w większości praktyczne i co rusz trzeba coś przynosić, drukować, organizować itp. Dlatego większość dni na uczelni czuję się tak:

W trakcie sesji jest do tego dwa razy gorzej, a to nie są jakieś bardzo wymagające przedmioty.
Mam wrażenie że jak zaczynam zajmować się czymś nowym to zapominam co robiłem przedtem. Często pomaga zapisanie czegoś w telefonie ale potem potrzebuję 10 budzików do tego, bo zapominam zajrzeć do notatnika.
Poza tym często się mylę i muszę robić rzeczy bardzo powoli żeby sie nie pomylić. Albo “zawiesza” mi się mózg i robię coś błędnie 2x pod rząd i dopiero trzeci raz zaskakuję.

Czy ja jestem jakiś psychiczny? Uprzedzając pytania, narkotyków nie biorę, nie palę, alkohol piję raz na ruski rok i nigdy się nie upijam. Co to może być, łagodna forma autyzmu?

Jeśli miał ktoś podobne problemy z zapamiętywaniem to może napisać co mu pomogło? Brakuje mi jakiś witamin w mózgu? Problemy miałem już w liceum ale tam i tak się nie uczyłem więc olałem sprawę i teraz na uczelni się to zemściło.

Każdy kto ma jakieś doświadczenie w tym temacie, proszę napiszcie. Będe wdzięczny.

Jeśli masz wątpliwości co do zdrowia psychicznego to najlepiej po prostu udać się do lekarza. Na forum nikt Cię nie “zdiagnozuje”.

1 polubienie

Witaj.
Twój opis różnych sytuacji. Ciekawy.
Wydaje mi się, że czytam … o sobie.

Też zapamiętuję rzeczy względnie mało ważne, które dopiero w późniejszym czasie okazywały potrzebne. Podobnie jak to co przydarzyło się głównemu bohaterowi w Slumdog. Gdy był przesłuchiwany, opowiadał skąd znał odpowiedzi na pytania.

Mnie również zdarzało się zapominać o “aktywnych” sprawach. Ale to ma związek ściśle ze stresem. Trudno powiedzieć co Ciebie stresuje najbardziej.

Po przeczytaniu książki Kod uzdrawiania można dojść do tego co jest problemem.
Znalazłem tam kilka odpowiedzi o sobie samym.

Stres potrafi rozregulować każdy aspekt życia. Zniszczyć człowieka psychicznie i fizycznie.

Wiem po sobie.
Można odzyskać kontrolę nad “aktualnymi” sprawami na 90%.
Zawsze będzie wokół Ciebie coś, co wybije Cię z rytmu. Ważne będzie to, jak szybko uda Ci się wrócić do równowagi.
Przeznacz każdą wolną chwilę na rozmowę … z samym sobą. Nawet, gdy nie będziesz miał nic do powiedzenia. Cisza odstresowuje równie dobrze.

1 polubienie

To nie problemy psychiczne, a brak samoorganizacji. Sam to przechodziłem. Musisz wypracować sobie jakiś schemat. Gubi Cię chaos. Też korzystałem z budzików, miliona przypominaczy do tego stopnia, że przestałem zwracać uwagę na to co mi brzęczy w telefonie.

Mnie pomógł przede wszystkim sen, krótki - 4 maksymalnie 5h. Za to po pracy 20 maksymalnie 40 minut drzemki. Czuję, że umysł odpoczął i jest po lekkim resecie. Łatwiej mi zapamiętać wiele rzeczy. Do tego używam jednego przypominacza. Jest nim akurat kalendarz Googla, wszystko w nim notuję i tylko w nim.

Wiadomo, że czasami zapomni mi się o czymś, np. do kogoś zadzwonić, wykonać jakieś działanie, ale wynika to raczej z natłoku zadań. Szczególnie, gdy coś zajmie mi więcej czasu, niż sobie na to zaplanowałem lub gdy coś mnie odciągnie od planowanych zadań.

Spróbuj przede wszystkim zacząć od snu. Potem organizacja dnia i z czasem zauważysz postępy, będziesz coraz mnie notował lub notował w razie wu.

Mnie gubiło właśnie to, że wszystko notowałem i nie trzymałem tego w pamięci. Obecnie staram się zaśmiecać pamięć i mniej notować.

2 polubienia

@Rosemary_Kid przemęczenie, każdy ma swój punkt “przegięcia pały”. Pewnie łatwo powiedzieć - ale po pierwsze potrzebujesz odpoczynku. Takiego resetu kilka dni, tydzień, jakby się dało to dwa tygodnie. Totalny luz. Najlepiej gdzieś pojechać, zresetować się, posiedzieć w dziczy, połazić po lasach, wieczorkiem zapuścić sobie ulubione seriale, pograć, poczytać, posłuchać muzyki. Ja z różnych przyczyn nie miałem takiego urlopu od około 10 lat (zawsze był wykorzystywany “po Polsku” (czyli czas na jakieś obowiązki), gdzie po urlopie cieszyłem się z powrotu do pracy, że odpocznę. Ostatnio sobie właśnie zrobiłem taki urlop w okolicach września i do teraz mam naładowane akumulatory. Psychicznie/fizycznie o 10 lat młodziej.
Kolejna sprawa - zrób sobie podstawowe badania. Może masz niedobór czegoś, jakieś problemy z tarczycą, witaminami etc. Idź do lekarza, powiedz co i jak, dostaniesz skierowanie. Bez lekarza też masz w różnych “Diagnostyka” i podobnych podstawowe pakiety, gdzie za przyzwoite pieniądze zrobisz badania.
Zima - może jakaś suplementacja? Dobra dawka uderzeniowa witaminy D?
Organizacja - mi bardzo pomogło:

  • korzystanie z kalendarza (zwykły kalendarz Google - przypomnienia, powiadomienia z wyprzedzeniem, terminy, widzę, czy coś mi się zazębia itd.). Wpisuję wszystko na bierząco - jak robię przegląd samochodu, to wprowadzam na przyszły rok datę z miesięcznym i tygodniowym wyprzedzeniem (powiadomienie). itd.
  • Jestem też bardzo sceptyczny do metod zarządzania w firmach (nawet jak są dobre)… zmusiłem się i do życia prywatnego wrzuciłem sobie… metodę Kanbana (Agile). Wpisuję sobie na swoją prywatną tablicę najmniejsze pierdoły. O dziwo to pomaga.
  • sen. Ostatnio przeorganizowałem swój dzień. Wstaję wcześnie (5.30, ale dzięki temu bardzo wcześnie z roboty wychodzę, mam czas na siłownię itd.), ale idę spać o ludzkiej godzinie (o 22-giej staram się być w łóżku z książką, odstawiam też przed snem smartfon, komputer, TV). To niesamowite, jak to pomaga w śnie.