Na dniach dostanę laptopa z XP gdzie wszystko będzie zainstalowane i skonfigurowane (istotne programy to autocad i office).
Mam go tak zabezpieczyć żeby użytkownik (zwykły szeregowy pracownik firmy) mógł sie zalogować do systemu i pracować w “autokadzie”, zapisać albo wydrukować coś ew. otworzyć plik z poczty lub pocztą go wysłać (outlook) i NIC POZA TYM !
(bo to są ludzie którzy z miejsca instalują winampy, gierki,gg i latają całą zmianę po necie)
Pytanie moje jest jak najwygodniej będzie wyciąć wszystkie “uprawnienia” w pień ? (albo chociaż możliwość instalowania czegokolwiek poza tym co jest)
(w sumie nie wiem czy to będzie rozdzielona na dwa konta tzn (adm.) szefa i jego pracowników (ogran.) albo szef w ogóle odda tego laptopa na użytek swoich pracowników - czyli tylko jedno konto)
Oglądałem filmiki kolegi Docent na temat wycinania pojedynczych uprawnien ale chyba dla prawie wszystkich uprawnien jest jakaś inna procedura bo to cały dzien zajmie ;]
obowiązkowo i bezwarunkowo konto zwykłego użytkownika zabezpieczone hasłem
dobrze by było jakby ci do tego lapka “wsadzili” XP Proffesional, bo wtedy łatwiej przy pomocy zasad grupy dodatkowo “przyciąć” co i gdzie taki użytkownik może; np. zakaz uruchamiania czegokolwiek poza wskazanymi przez admina programami
wycięcie na Zaporze całego “niepotrzebnego” ruchu. Zostaw tylko porty niezbędne do działania emaila i ew. drukowania/ udostępniania plików fgolderów o ile to będzie potrzebne.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo :-). Tak czy siak to długo i dużo dłubania, a efekt zależy od cierpliwości “admina” i sprytu “użytkownika”
Nie mogę w to uwierzyć, że zrobienie tak powszechnej rzeczy jest tak czasochłonne… a jakby tych lapków było do rozdania 50 ? to potrzeba zatrudnić 5 informatyków na miesiąc ?
Nie no, az tyle czasu to Ci nie zajmie, jak pierwszy raz zrobisz, to troche czasu zajmie, ale w nastepnych kompa to juz bedziesz wiedział co i jak :p.
A ja mam pytanie, czy legalne było by zrobic cos takiego jak chce Bor, ale zrobic to na jednym systemie, potem np. zgrac obraz systemu i na innych kompach zainstalowac, lub zrobic to tak ze robie wszystko na jednym kompie i potem do nastepnych wsadzam tylko plytke lub klucz USB i klikam instaluj albo cos i zrobi samo reszte.
Po pierwsze działa polisa “uruchamiaj tylko pobłogosławione programy”, a po drugie jak ktoś ma czas i/lub motywację zawsze może pobawić się w zablokowanie możliwości instalacji urządzeń przez użytkownika (domyślnie urządzenia podłączane przez usb może instalować także zwykły użytkownik)
Podstawowe zadanie początkującego pracownika działu IT dużej firmy :-), czyli przygotowanie wzorcowego obrazu systemu, który potem “rozsiewa się” po stacjach roboczych. A co do legalności - jeżeli możesz przyporządkować do każdego komputera oryginalny klucz/numer seryjny (oraz inne ew. “dowody” legalności systemu) to fakt, że każdy system zainstalujesz z osobnej płyty czy jednego i tego samego nośnika nie ma znaczenia. To tylko kwestia organizacji i techniki pracy. Nie ma nic do legalności i/lub zgodności z licencją.
Znając polskie realia, ze swojej firmy, a takaże z firmami które miałem do czynienia (nie wspomnę o naszych urzędach) nikt w to się nie bawi. A informatyk w firmie to tylko słowo - mało jest tam informatyków którzy dbają o interesy firmy ( mała kasa???).
Dlatego wiele osób w firmach korzysta z programów portable, bo wiadomo, że nikt nie zablokuje wejść USB.
Rola informatyków w firmach kończy się na tym, że pracownicy podpisują oświadczenie, w/g którego nie będą instalować programów niedozwolonych. Ale czy to wystarczy?
Ja przygotowywałem na nim 8 stacji roboczych, co prawda nie o takich restrykcjach i bez możliwości podpięcia pod domenę, i program się spisał w 100% , więc polecam.
Programik zapamiętuje wszystkie ustawienia systemu i nie ważne co by jakiś użytkownik zrobił, po restarcie kompa wszystko wraca do stanu początkowego. Proponuję program, bo są dostępne także karty montowane fizycznie na płycie głównej, jednak w lapku to rozwiązanie z oczywistych powodów odpada
Z tego co wiem, można gdzieś pobrać wersje demo na 10 dni…ale głowy nie dam.