Zalana Xperia L


(ktoś tam) #1

Zalałem Xperię L. Szybko wyjąłem baterię i chwilę później karty. Nie wiem co dalej. Wiecie może, gdzie znajdują się znaczniki zalania?


(dr.boczek) #2

do ryżu wrzuć!


(rubin714p) #3

A tak na poważnie to oddaj do servisu .Wykąpią ją w wanience ultradzwiękowej ,wygrzeją hotair i po kłopocie . P.s. Do ryżu i pózniej na cała noc do lodówki-nie wkładaj :).


(ktoś tam) #4

Dobra, znaczniki zalania znalazłem (widziałem je już wcześniej, ale chciałem się upewnić).

 

Płyta główna i płyta od diody i mikrofonu zalana i to nawet bardziej od baterii. Rozkręciłem ile mogłem, włącznie z osłoną płyty i pozbierałem wszystko co się dało papierem. Zostawiłem rozłożone na noc i rano poskładałem. Wszystko działa, tylko na środku ekranu pojawia mi się plamka - wgniecenie, przy trochę mocniejszym, ale to zauważyłem już wcześniej i pojawiała się przy mocniejszym przyciśnięciu.

 

Tematu nie zamykam. Jeżeli komuś też się to zdarzy, to to niech pisze tu, pomogę.


(rubin714p) #5

Oddaj do servisu do kompania w wanience ultra dzwiekowej i grzania hotair.Jeśli woda dostała się do mikrofonu jest do wymiany -lutowany na płycie cyfrowy mikrofon. Posłuchaj moich rad bo telefony naprawia już 5rok. 


(ak6) #6

Samo suszenie i wytarcie moze wystarczyć, ale nie musi. Jeśli woda gdzieś została (co jest wielce prawdopodobne) prędzej czy pózniej da o sobie znać w postaci postępującej korozji. A wtedy moze byc juz za późno. Konieczna jest kąpiel w izopropanolu i dokładne suszenie.


(rubin714p) #7

ak6-pisałem o kompaniu w izopropanolu w dwóch postach.Po pierwsze: spod układów na kulkach (nie wytrzesz wody) .Wyschnie ale syf zostaje i korozja robi swoje. Ale tak to jest jak szkoda 20 czy 25 zl na servis . Lepiej kupic kilo ryżu .Zostanie jeszcze do zupy. 


(ktoś tam) #8

Jest jeszcze sens kąpać po 48 h, bo nie wiem, czy mam go oddać? 

 

Ryżu akurat nie używałem.


(ak6) #9

Zdecydowanie tak!


(ktoś tam) #10

Ok, tylko gdzie ja teraz znajdę ty kogoś, kto mi to zrobi.

 

W ogóle to dobrze mi się ten telefon trzyma, mieszkam nad morzem i już nie raz był cały w słonym piachu. Już nie mówię, o Ksawerym, po którym musiałem zdrapywać z niego sól.