Zarządzanie zasobami ludzkimi - perspektywy pracy po tym kierunku


(Layffe) #1

Witam,

Postanowiłem całkowicie porzucić swoją specjalizację elektronika, i udać się na studia na kierunku Zarządzanie, a konkretnie Zarządzanie zasobami ludzkimi.

Co tu dużo mówić - kierunek jest wybierany dość często, może nie ta konkretna specjalizacja, ale jednak pozostaje w czołówce.

Chciałem natomiast zapytać (być może są wśród nas absolwenci kierunku), czy sam wybór jest przyszłościowy, na mój chłopski rozum horyzont na rynku pracy jest dość szeroki, także nie powinno być problemu z samym znalezieniem pracy. A może jest inaczej?

Pozdro!

/Studia I i II stopnia aby zrobić licencjat, plus ewentualna magisterka.


(januszek) #2

Spokojnie. Po studiach zrobisz roczny kurs i zostaniesz fryzjerem :))))


(Layffe) #3

Oho, czytałem właśnie inny wątek, i widzę, że się nie zmieniłeś.

Zamiast na temat, wchodzisz, śmieszkujesz i robisz bałagan. A taki doświadczony - ba! po HZ :wink:


(LORDEK) #4

Przyszłościowy? Chyba sobie żartujesz. To najbardziej bezwartościowy kierunek studiów na rynku pracy, gdzie co drugi na wyższym stanowisku ma coś takiego w papierach (a ilu z czymś takim siedzi na bezrobociu lub na kasie to nie wspomnę), bo było łatwo i przyjemnie, a papiór jest. Przydatny tylko wtedy, gdy po znajomości właśnie takie stanowisko chcesz, ale żeby nikt nie gadał, że bierze się tylko kolegów to takie “wykształcenie” się przydaje.

Elektronicy teraz są pożądani na rynku pracy. Nie ma fachowców, są sami “myśliciele” po różnego rodzaju zarządzaniach czy administracji (bo to łatwe), którym marzy się bycie dyrektorem na ciepłym foteliku z 20K miesięcznie od razu. Widzę to w swojej firmie. Specjalistów brakuje na potęgę, a stanowisk dla podgrzewaczy krzeseł przybywa, bo syn kolegi studia zrobił i roboty szuka…

Dodam jeszcze, że taki elektronik, który potrafi zrobić robotę naprawdę nieźle zarabia.

O ile poglądów Wojciecha Cejrowskiego nie lubię to z jednym się z nim zgodzę. Dzisiaj każdy chce być wykształciuchem, zarabiać kokosy, bo on studia zrobił, bo studia to pewna przyszłość. A guzik prawda. Papiórem możesz obecnie się podetrzeć. Ja mając średnie wykształcenie techniczne zarabiam więcej niż studenciaki, po “prestiżowych” kierunkach humanistycznych i podobnych do zarządzania.


(Layffe) #5

Tylko, że widzę u Ciebie tak naprawdę więcej frustracji i samochwalstwa (via mam wykształcenie średnie, a…), niż konstruktywnej opinii, choć poniekąd się zgodzę.

A to czy ktoś ma na studia, wulgarnie mówiąc, wyje*ane i później szuka roboty właśnie po kolegach znajomych, to już zależy od charakteru. Jeśli do naukii się przykładasz, szukasz interesującyh praktyk, dokształcasz się w międzyczasie, to nie widzę problemu ze znalezieniem ZASŁUŻONEJ pracy.

Z Elektronikii zawsze byłem dobry, choć musiałem naprawdę męczyć się z matematyką - nie znoszę przedmiotów ścisłych - matematyka, fizyka, chemia to była moja bolączka od początku naukii aż do matury. Także mimo radzenia sobie z elektroniką bardzo dobrze, i byciem w czołówce jak i zdając egzamin zawodowy na 75%, nie widzę dla siebie przyszłości w tym zawodzie, elektronika przestała zupełnie mnie pasjonować, do tego uczelnia która proponuje zajęcia w moim regionie w tym właśnie kierunku ma złe opinie -> Politechnika Poznanśka.

Reasumując, myślę że jeśli ktokolwiek zapisuje się na jakikolwiek kierunek, i rozpoczynając nauke z takim właśnie podejściem (bo papierek będzie) nie ma świetlanej przyszłości zawodowej. Co innego osoba chcąca coś w życiu osiągnać.

Poza tym myślę, że taki kierunek bardziej dowartościawał by moją znajomość języka francuskiego na poziomie C2, niż elektronika gdzie tak naprawdę istnieją tylko dwa języki - angielski i niemiecki.


(januszek) #6

Nie do końca. Wczoraj w trójce słuchałem o dofinansowaniu z rządowego programu do kształcenia dorosłych po studiach humanistycznych. Akurat mówili o tym, że absolwenci socjologii na takich rocznych kursach mogą zdobyć zawód fryzjera. Dowiedziałem się tam jeszcze, że tym, którzy nigdy nie studiowali zajmuje to dwa lata. Nie wyjaśnili dlaczego tak jest :slight_smile:


(Layffe) #7

W ogóle wybrałem chyba najgorszy możliwy wariant na zadanie takiego pytania: Najpierw elektroda gdzie sami elektronicy, teraz DP gdzie też umysły ścisłe.

Cóż… tam mają zakładkę szkolnictwo, tutaj w ‘‘Na luzie’’ też nie raz poruszany był wątek studiów. Cóż… :wink:


(bachus) #8

Popatrz na pracuj.pl i inne LinkedIn - jakoś zatrzęsienia ofert dla kadrowców nie ma. Myślę, że to rynek co dość prosto nasycić - chociaż cały czas firm przybywa.


(LORDEK) #9

Pracuję już parę ładnych lat, obserwuję rynek pracy i wiem gdzie są braki, a gdzie jest przesyt i niestety zarządzanie i administracje wszelkiego rodzaju przerzucają łopatami kandydatów - bo mogą. Gdzieś Ty wyczytał, że się przechwalam? Mam po prostu porównanie i sam jestem niejako zaskoczony, że ludzie z wyższym wykształceniem zarabiają grosze w porównaniu do tego co mam ja, a sam nie zarabiam jednak zbyt wiele jak na nasze polskie warunki. Zrobiła się masa ludzi po studiach humanistycznych i nikt nie chce brać się za kierunki ścisłe, bo jest trudno, a Ci co już się zdecydowali to wyjechali na zachód, bo tam zarobią więcej - mimo że u nas proszą się o informatyków (uogólniam wszystkie działy IT), elektryków, elektroników itp.

Jeżeli wieloletnia pasja przestała Cię nagle interesować, to może to nigdy nie była Twoja pasja? Mnie zawsze interesowały komputery, w tym kierunku mam wykształcenie, ale w wielu sprawach jestem samoukiem. Stanowisko może mam mało “informatyczne”, ale wiedza, która posiadam przydaje mi się zaskakująco dosyć często. Studia olałem, bo miałem dość nauki głupot (plus większe problemy osobiste, które wymusiły u mnie pójście na zarobek) w dodatku pod jeden konkretny szablon, gdzie w szkole średniej z racji ogarniętych nauczycieli z pasją byłem w stanie nauczyć się więcej poza oficjalnym programem nauczania - programowania się tam więcej nauczyłem niż na studiach, gdzie to ja wykładowcę uczyłem o zgrozo.

Uważam, że studiowanie dla samego studiowania jest nic nie warte jeżeli albo nie widzisz się w tym zawodzie w przyszłości, albo studiujesz jakiś oblegany kierunek, bo fajnie jest mieć papierek, na który rynek pracy już ma przesyt.


(Layffe) #10

Szczerze? Ano nie była, niestety. Inaczej - elektroniką i informatyką interesowałem się od zawsze. Jednak do pójścia w tym kierunku zostałem niejako zmuszony. Emigrancja na zachód, do Francji, x lat temu wieku lat kilkunastu. Skończony kierunek w liceum (już wtedy do wyboru miałem elektronikę, bądź zarządzanie sieciami - i w tym momencie zauważyłem już, jak bardzo przestaje interesować mnie świat informatyki, choć gdybyś zapytał mnie w wieku lat, dajmy na to 13, odpowiedziałbym bez wahanie, że chciałbym zostać informatykiem, ale mniejsza o mnie). Elektronikę-automatykę przez 3 lata przetrwałem, choć i tu pod koniec było ciężko utrzymać zainteresowanie.

Ja studia odkładałem na bok, pracowałem, a właściwie nadal pracuje fizycznie, aby je sobie sfinansować - dostałem się nawet na studia we Francji w Aix-en-Provence, coś a’la nasze polskie AiR, lecz zdemisjonowałem po to, żeby studiować AiR na politechnice poznańskiej. A tutaj nagle odmieniło mi się o 180 stopni… i sam jestem lekko zagubiony. Mam iść wbrew sobie na AiR, wypalić się i skończyć zawodowo zanim dobrze zacznę? Czy iść na kierunek oblegany, który mi ‘‘leży’’ (jestem bardziej umyslem humanistycznym, niz scislym - sorki tato, dzieki mamo :wink: ) a po ktorym ciezej bedzie o posade, gdyz rynek pracy jest oblegany?

Podzielam twoje zdanie całkowicie. Studiowanie dla papierka to strata czasu i pieniędzy.
Wybacz moj miejscami niemiły ton wypowiedzi - po prostu jestem już mocno zagubiony, a tym bardziej teraz, gdy znalazłem uczelnię odpowiadającą mi w 100%, a tu dowiaduje się od was takie ‘‘hity’’ na temat wybranego kierunku.


(LORDEK) #11

To teraz Twój wybór i nikogo innego. Albo zrobisz “lekką ręką” kierunek, który jest wybierany przez wielu jako koło ratunkowe, bo wchodzi łatwo i przecież papier to papier, albo trochę się wysilisz by potem mieć w czym wybierać i gdzie to Ciebie potrzebują, a nie Ty ich. Brakuje ludzi, którzy ogarniają taką "abstrakcję " jak rysunek techniczny, brakuje metalurgów, materiałoznawców, wszelkiej maści programistów, administratorów sieciowych, a w tych dziedzinach rynek nadal jest bardzo chłonny. Trochę nauki, ale przy tej ilości sponsorów i zapotrzebowania na ludzi większości absolwentów udaje się odnaleźć pracę bardzo szybko, a tych bardziej wybitnych firmy zaklepują sobie jeszcze przed końcem ostatniego semestru.

Powiem tylko tyle - ludzi po administracji czy zarządzaniu znam i widuję bardzo często. Robią mi jedzenie w fast foodach. Nie pisze tego by komuś dogryźć. To smutna rzeczywistość. Dochodzi do takich abstrakcji teraz, że tokarz/frezer po zawodówce czy technikum jest bardziej pożądany i lepiej zarabia niż studenci wszelkiej maści. Nagle mamy samych humanistów, a ołówka czy kabla (takiego odłączonego od zasilania) do ręki to już nikt nie chce wziąć.


(freshmeat) #12

Nie chciało mi się czytać tego wszystkiego wyżej, ale odpowiem Ci w taki sposób:
zastanów się, ile jest firm, zatrudniających “technicznych”. Teraz ile takich technicznych pracuje w każdej z tej firm. A teraz, ilu HRówców jest potrzebnych do ogarnięcia tego. Jeżeli dobrze liczysz, to wyjdzie Ci, że jeden HRowiec jest potrzebny na co najmniej kilkudziesięciu “technicznych”. Wnioski chyba są logiczne.


(Layffe) #13

Dzięki za odpowiedzi panowie! :wink:
Do środy mam czas na podjęcie decyzji. Ostatecznie pewnie złożę papiery na 3 różne kierunki na 3 różnych uczelniach i w sierpniu będziemy się zastanawiać.


(hindus) #14

Jak będziesz najlepszy to w każdej dziedzinie znajdziesz robotę. Pytanie, czy rzeczywiście będziesz?


(Layffe) #15

Motywacja kluczem do sukcesu. :wink:

Zobaczymy, będę składał papiery na AiR na PP, Informatykę na UAM (co do specjalności - nie zdecydowałem, i zapasowo na zarządzanie, które mi chyba skutecznie wyperswadowaliście z głowy).


(freshmeat) #16

Nikt nie mówił że po studiach w takich kierunkach nie znajdziesz pracy. McDonaldy i KFC są pełne magistrów po studiach humanistycznych :D.


(Layffe) #17

A wspominał, że piszę o studiach zaocznych? Bo wydaje mi się, że pominąłem bardzo ważny szczegół.

Oczywiście inna opcja niż zaocznie + praca 5 dni w tygodniu nie wchodzi w grę.


(hindus) #18

Biedronka i Lidl też ostro rekrutują :wink:

Natomiast wracając do meritum sprawy. Jeśli nie jesteś przekonany do żadnego z tych kierunków, to nie ma sensu w ogóle rozpoczynać studiów (chyba, że chcesz naciągnąć państwo na zniżkę 50% i legitymację studencką na semestr). Jeśli nie będziesz uczyć się samodzielnie poza zajęciami, to studia nic nie dadzą. One tylko wskazują pewne kierunki i zmuszają do zapoznania się z różnymi zagadnieniami, ale jeśli Cię to nie kręci to niewiele z tego wyciągniesz. Wśród znajomych mam 2 ciekawe przykłady.

Moja koleżanka poszła studiować Psychologię - kierunek dla wielu “dla papierka” bo nie trzeba było nawet specjalnie chodzić na zajęcia żeby na trójach zaliczyć studia. Ona natomiast była bardzo w temat wkręcona, czytała bardzo dużo literatury z dziedziny, jeździła na dodatkowe wykłady na różnych uczelniach, na zajęciach czerpała ile się dało od prowadzących. Nie dość, że do jej bardzo skromnego budżetu (utrzymywała się sama, bez wsparcia rodziny) wpadły pieniądze ze stypendium naukowe, to jeszcze nie miała problemu ze znalezieniem pracy - najpierw na staż, potem normalna praca w poradni, zmiana lokalizacji, nowa praca, zmiana i teraz ma świetną posadę w nowo otwartym centrum pomocy w Warszawie. Zarabia bardzo dobrze i generalnie jest mega spełniona.

Drugi kolega również ze względu na sytuację musiał dość szybko się usamodzielnić. Nie poszedł na studia tylko od razu do pracy. Najpierw jako technik od kablówki, dużo ciężkiej pracy, prace montażowe. Ale zdobył trochę doświadczenia, zmienił firmę, tam stanowisko już bardziej administracyjne. Sporo się nauczył jeśli chodzi o obsługę sprzętu i oprogramowanie, zobaczył jak to wszystko funkcjonuje ale postanowił się dokształcić. Zaczął programować (ogólnie przyjęty web, javascript, php), zaczynał od prostych stronek www na zlecenia, założył działalość, pracował jednocześnie w dotychczasowej firmie na kontrakcie i robił dodatkowe zlecenia z serwisowania komputerów i webdesignu. Po 2 latach był już na tyle ogarnięty że przeszedł na ‘pełny etat’ (bo wciąż na swoim) do firmy jako programista PHP i wyciąga piękną sumę o której jego rówieśnicy którzy jeszcze tkwią na studiach będą musieli trochę pomarzyć.


(Layffe) #19

Jak pisałem, będę studiował zaocznie, więc tak jakby jestem skazany na samodzielną naukę. :wink: