Czy warto kupować skaner do zdjęć

Witam,
pomyślałem, że zeskanuje wszystkie rodzinne zdjęcia analogowe jakie posiadam. Oddanie do fotolabu drogo wychodzi a ja akurat mam sporo wolnego czasu. Nie wiem jednak czy potrzebuje do tego specjalny skaner. Wiadomo nie chcę przepłacać, ale też nie chcę skanować wszystkiego jeszcze raz.

Posiadam urządzenie wielofunkcyjne
HP Smart tank 515 ze skanerem CIS, 1200dpi, głębia 24bit
Epson WF-2750 ze skanerem CIS, 1200x2400dpi, głębia na wejściu 48bit, na wyjściu 24bit

Wiem, że skanery CCD powinny się lepiej sprawdzać, ale polecany Epson v370 produkują już chyba od 2010 a jego cena od 2015 podskoczyła chyba o 300zł. W sensownej cenie i nowszym produktem jest CANON LiDE 300, tylko to też nie jest technologia CCD.

Dla testu zeskanowałem jedno zdjęcie skanerem HP, nie widzę dużej różnicy w kolorach, przy 1200dpi wyciągam prawie wszystkie szczegóły jakie są na zdjęciu tylko zaczynają się pojawiać chyba niedoskonałości silników można na zbliżeniu zobaczyć mini przesunięcia.

Myślę, że nie potrzebuje większej głębi ostrości skanów do zdjęć a ludzkie oko i tak nie zobaczy większej głębi koloru niż 24bity. Większa dokładność też już pewnie traci sens przez mini przesunięcia. Tylko niektóre zdjęcia będę przerabiać, bo są za ciemne lub za jasne.

Stąd moje pytanie – Czy warto kupić lepszy skaner i który model miałby najwięcej sensu i po zeskanowaniu np. go sprzedać?

A ile masz zdjęć?

Jeśli zdjęcia chcesz obrabiać, to im wyższa rozdzielczość tym lepiej (te 1200 chyba spokojnie wystarczy) i skanuj do jakiegoś bezstratnego formatu, a nie przypadkiem jpg albo czegoś podobnego.
Zapytaj też rodzinę, czy nie posiada negatywów, bo skanując je ominiesz problem faktury papieru.

A ja akurat z tym się nie zgodzę. Zdjęcie zamiast kilka MB ma kilkadziesiąt, a różnica w jakości niezauważalna. Rozdzielczość - owszem, więcej = lepiej, ale czasy TIFów minęły - przynajmniej jeśli chodzi o domowe skanowanie zdjęć.

Jeśli chodzi o przechowywanie to jasne, ale nie do obróbki, bo przy każdym zapisie bezpowrotnie będzie tracił kolejne szczegóły zdjęcia.

ps.
Cena 2TB dysku to jakieś 300zł i wejdzie tam ze 100 tysięcy tifów. To czy jest sens oszczędzać? :thinking:

I ile tych szczegółów straci? Wezmę jpga, zapiszę go 10 razy z kompresją 8/12 i nie zauważysz różnicy.

Tak, bo ładowanie katalogu który ma 300GB zdjęć oznacza, że musisz ściągnąć przez USB 300GB zdjęć żeby wybrać jedno na którym Ci zależy. Gołym okiem na typowych zdjęciach nie widać różnicy między TIF a JPG o jakości przynajmniej 6/12

Czegoś tutaj nie rozumiem… Przecież albo przeglądasz po miniaturach, które tworzą się raz, a później śmigają, albo przeglądasz po zdjęciu i nie ma to znaczenia, chyba że ktoś trzyma te pliki za łączem internetowym.
No ale my tu gadu-gadu o pierdołach, a temat jest o czym innym :wink:

Miejsca na dyskach mam sporo - jakieś 2TB właśnie, mogę zapisywać do TIF.
Zdjęć jest pewnie trochę więcej niż tysiąc.
Negatyw mam tylko jeden.

Szkoda kasy. Zdjęcia są fajne, ale tak naprawdę tylko zajmują miejsce (wirtualne lub nie) i przegląda się je przypadkiem raz na parę lat przez przypadek z sentymentem. Drobne różnice w jakości nie będą miały znaczenia o ile nie zajmujesz się grafiką profesjonalnie lub nie masz jakichś szerszych planów obróbki tych fotografii.

A nie szkoda Ci czasu?
1000 zdjeć, liczmy po 60 sekund, to 15 godzin pracy.
Jeżeli wybierzesz wysoką rozdzielczość, to więcej potrwa.
Moze więc by właściciele wybrali powiedzmy 100 sztuk? 1000 lub dwóch, to żadne prawnuki nawet nie będą chciały oglądać. :wink:

(Gdzie te czasy, gdy na 2 tyg wakacje brało sie film 24 zdjęciowy, a pierwsze i ostatnie i tak “pewnie będzie prześwietlone”)

1lajk

15h to nawet nie dwa dni pracy, a zdjęcia mogą się zgubić albo trafić w inne ręce. To są zdjęcia jeszcze z tych czasów gdy zabierało się film na 24zdjęcia tylko trochę się ich nazbierało.

Zrobiłem test w ciemnym miejscu na zdjęciu: po lewej HP, po środku aparat Canon m50, po prawej zdjęcie makro.

Zdjęcie makro pokazuje ile szczegółów jest na tych zdjęciach ale wymagało to prześwietlenia i widać znaczniej więcej paprochów. O dziwo całkiem dobrze wyszło zdjęcie zdjęcia bezlusterkowcem - głębia kolorów 48bit, raw, 24MPx - czerń jest lepsza a po rozjaśnieniu widać trochę więcej niż ze skanu.

Patrząc jak bardzo postrzępiony jest histogram ze skanu, chyba nie jest to możliwe aby ten skaner miał na prawdę głębię 24bit.
Adnotacja%202020-07-28%20173506

Zrobiłem jeszcze jeden test w rogu zdjęcia - tam gdzie jakość z aparatu powinna być najgorsza - lewa skan, prawa aparat

Aparat jest trochę mniej ostry ale nie widać tego jakby sztucznego wyostrzenia jak w skanerze i tych pionowych linii. Do tego zdjęcia mogę robić znacznie szybciej niż skany. Tylko balans bieli do poprawy, statyw, zoom na 50%, przysłona na 8f i minimalne ISO.

Myślicie że to dobry pomysł z tym aparatem? Skaner do zdjęć lepiej sobie poradzi czy te same problemy będzie miał?

Skaner do zdjęć każdy da ci dobry efekt. Skanuj w Tiff. Jak masz negatywy to już musi byc dedykowany skaner z ICE czy usuwaniem rys i kurzu z negatywu to bardzo ważna funkcja. Jak masz mało negatywów to lepiej oddać do zakładu ca ma skaner z ICE .

Pamiętam jak kiedys w grafice robiłem. Jeden plakat do naświetlarki cała płyta zajęta. Ale tylko TIFF brali.
A takie zeskanowane zdjęcie w 1200, bedzie miało z 15 MB.

Najlepiej to mieć negatywy i skaner bębnowy. Dopiero jest efekt, a tak jeżeli zależy na jakości, to grzebanie w guano.

Zdjęcie 10x15 cm w 1200dpi w TIF ma 96MB, to samo zdjęcie w JPG w kompresji 8/12 ma 5.46MB, w kompresji 3/12 ma 1.72MB. Czy warto robić w TIF? Zapraszam do porównania (powiększenie 100%) takiego zdjęcia

Oraz bez powiększenia

Kto widzi różnicę między JPG 8/12 a TIF? Bo ja nie widzę ani trochę. A różnica jest prawie 20-krotna w wielkości.

I pytanie numer dwa. Kto widzi różnicę między TIF a JPG 3/12 przy oddalonym zdjęciu tak jakbyśmy je oglądali na komputerze? Bo ja znowu nie widzę :smiley:

A teraz sobie to wydrukuj na A 0, i zobaczysz różnicę, monitor swoje, rzeczywistość swoje.

Kto drukuje zdjęcia w A0 ręka do góry :slight_smile: Przypominam że mówimy o archiwizacji domowych zdjęć z zeskanowanych negatywów :slight_smile: I idę o zakład że różnicy w wydruku między JPG 8/12 a TIF też byś nie zauważył :slight_smile:

Pewnie nie, ale robiłem kilka lat temu taka operację. Miałem jeszcze skaner Musteka. Po 2 dniach mi sie odechciało “digitalizacji” Teraz ruch palcem na telefonie i wyświetla się zdjecie na telewizorze.

Ja nie polecałem TIFF, żeby było widać różnicę na skanie, ale dlatego, że planuje poddawać te zdjęcia obróbce i zakładając, że nie zrobi tego przy jednym podejściu, bo np. nie jest profesjonalistą i może nie znać się też na doborze odpowiednich parametrów konwersji stratnej, to przy każdym zapisie będzie tracił bezpowrotnie kolejne szczegóły. Napisałem, że do ostatecznego przechowywania zdjęć na dysku JPG prawdopodobnie wystarczy.

ps.
Wielkość twojego skanu wydaje się nierealnie duża. Czy to jest na pewno 1200 i kompresja lzw?
pps.
Teraz nie planuje wydruku tych zdjęć, ale one idą do archiwizacji i za 10 lat może ktoś będzie chciał sobie wydrukować duży format do ramki?

To wersja bez kompresji, mój skaner skanując do TIF robił mi wersję bez kompresji.
Po skompresowaniu LZW mamy 56,9 MB. Dwa razy mniej, ale wciąż 10 razy więcej niż JPG 8/12

Im większe zdjęcie na tym większą odległość się odsuwamy, żeby je w całości objąć wzrokiem - i rozdzielczość traci na znaczeniu, więc zatracają się też szumy. I mówimy raptem o JPG 3/12, bo przy 8/12 nie zobaczycie różnicy.