Darmowy lekki antywirus chroniący przed Ransomware

Cześć, poszukuję darmowego lekkiego antywirusa chroniącego przed Ransomware, na komputer dla syna. Myślałem nad AVG, ale czekam na propozycje

Dobrze skonfigurowany systemowy Defender:

Nazywa się kopia zapasowa, a dożywotni abonament kosztuje 150 zł (koszt zakupu dysku zewnętrznego). Nie ma 100% skutecznych programów, szczególnie w przypadku nieogarniętych (np. pobierających gry z torrentów) użytkowników.

1 polubienie

Defender:

Antywirusy są z definicji nieskuteczne i niemalże szkodliwe. Dorzucanie drugiego AV do systemu daje głównie efekt psychologiczny :slight_smile:

1 polubienie

Mimo że sam używam ostatnie testy Av-Comparatives coś dają do myślenia jesli chodzi o Defendera.

A konkretnie brak wyników ponieważ
" Unfortunately, we cannot provide results for Microsoft Defender. During the testing, despite being configured for automatic updates and performing manual updates, parts of Defender were not correctly updated. As there were no error messages, this issue was only discovered at the beginning of June and required a new installation of the OS."

Nah, to nic takiego. Na końcówkach widziałem o wiele więcej popsutych Symanteców, nieaktualizujących się od roku, uszkodzonych Avastów itp niż wadliwych Defenderów.

To był jednak test i to MD zawiódł. Tylko ze to zwykły test. Jest jeszcze cos co nazywane jest Advanced Threat Protection Test i biorą w nim udział tylko firmy które są w miarę pewne ze go jakoś zaliczą. Defendera wśród nich nie ma. MS go nie zgłasza. A szkoda.
Według mnie to tak naprawdę jedyny zbliżony do rzeczywistości test.

Testy antywirusów to takie samo hobby, jak esktremalny overclocking. Pierwsza faktura XLS z cyrylicą w nazwie i makrem VBA jest niewykrywana przez cały ten soft przez pierwsze trzy dni :smiley:

Naprawdę nie warto.

Raczej wyrażanie o testach opinii to chobby. Czy warto?
Testy to wiedza i praca. To drugie, nie sadzę.

WiseVector StopX 2.73 może być jako dodatkowa ochrona do WD.

Ponizej jest link do forum gdzie odbyła się dyskusja na jego temat. Jest tam tez link do oficjalnej strony tego programu.

Ekstremalny overclocking to też wiedza (zbędna) i praca (niepoważna). Testy antywirusów to Mistrzostwa Świata w analizowaniu wsiąkliwości gąbek: zaawansowane analizy dot. tego, czy coś chroni w 7% czy w 9%. Bo i tak w prawdziwym świecie wymięka.

1 polubienie

Otóż nie. Antywirus o dosyć agresywnych zachowaniach, to dobra rzecz dla wszelkiej maści zwykłych użytkowników. Oni nie patrzą, wchodzą na gołe.malolatki.xxxx klikają, wyskakuje pobrać plik i uruchomić, tak robią. I nic tego nie zmieni, część społeczeństwa ledwo myszką klika na ikonce, a co dopiero ogarnąć czy coś uruchomić czy nie.
I takim ludziom potrzebny jest antywirus.

Dla tych w miarę ogarniętych? Zbędny. O ile mają kontrolę nad tym co robią.

Ale my mówimy o różnych rzeczach. „Agresywny” antywirus istotnie byłby przydatny dla nieświadomych użytkowników… z tym, że nie działa. Z definicji (no pun intended)

Wesołe panie Jakubie. A może smutne? Na miejscu AGH bym się smucił.

A następne 200, 500 czy 3295 dni? Nie warto, bo „pierwsze trzy dni”?
Nie podzielam tej opinii. Mieliśmy kiedyś (bo teraz to na szczęście zupełnie inaczej wygląda) w pracy sieć z dostępem do internetu i widziałem ilu użytkowników i ile komputerów zostało naprawdę ochronionych przez antywirusa przed infekcją.

Ludzie klikają bez pojęcia i masowo robią rzeczy, które nam wydają się niedorzeczne.
„Panie Radku, pan kiedyś zainstalował mi tu jakiegoś Noda i proszę mi go odinstalować, bo on mi tu coś pisze, wyskakuje. Sam chciałem go odinstalować, ale jakieś hasło chce, nie rozumiem czemu pan tak utrudnia, a przez niego nie mogę otworzyć pliku z mejla. A nie wiem co to jest i od kogo, a w tytule jest, że to pilne.”

Na Twoim miejscu, na komputerach tych użytkowników, powyłączałbym powershella :wink:

Raczej zaproponuję MYŚLENIE, jest darmowe.

W każdej przeglądarce AdGuard Bloker dodatek i filtry. plus systemowy Defender i do tego mózg używać. Mozna bardzo dużo oszczędzić i wydac na jakieś swoje przyjemności.

Zaznaczam, że nikogo nie mam zamiaru obrażać tylko dosadnie piszę.

Pisanie o „używaniu mózgu” świadczy o bezrozumieniu piszącego o omawianym problemie…