Fedora, a aktualizacja na nową wersję

Witam
Mam Ubuntu i chcę wybrać inny system dla laika, podobny w prostocie działania do Windows. Ubuntu po wprowadzeniu snapów działa źle. Przestał działać AnyDesk, nie działają wtyczki do przeglądarek z KeePassXC, przestał mi wykrywać po USB dane takie jak zdjęcia i filmy z telefonu, przestał działać tethering przez USB, nie mogę też zainstalować drukarki i wiele innych wad.

Polecono mi Fedorę. O ile Ubuntu do nowych wersji aktualizował się automatycznie (podobnie jak w Windows) co parę lat to z tego co czytam to w systemie Fedora jest inaczej.
Jak dobrze rozumiem to Fedorę trzeba przeinstalowywać co 6 lub 12 miesięcy by mieć aktualizowany bezpieczny system i to dodatkowo instalacja od nowa czyli zabawa w instalowanie programów, ustawień przeglądarki internetowej i kopiowaniu plików osobistych.
Dobrze rozumiem? Czy jest to aktualizacja bezstratna czyli wszystkie programy i dane zostają po instalacji?

??? Skąd taki pomysł?
Nigdy nie trzeba było robić nic takiego.

Pewnie z czasów edycji 10 do 18.

Co też wtedy nie było prawdą :smiley:

W oprogramowaniu wyświetla się informacja, że jest nowa wersja. Robisz aktualizacje, potem klikasz sobie zaktualizuj do nowej wersji, potem czekasz i to tyle. Oczywiście, nie istnieją przeszkody, aby to zrobić z konsoli. Fedora obecnie jest prosta jak konstrukcja cepa pod tym względem. Natomiast jest spory problem ze starszym sprzętem pod tym systemem. Wayland nie działa z pełną akceleracją na starych kartach graficznych, czyli jakichś GF starszych i bywają problemy np. z rozdzielczością, czy płynnym odtwarzaniem filmów. Instalacja ręcznie sterowników nie pozwala na używanie systemu, przynajmniej z GNOME jest problem, z KDE działa to jakoś, da się wrzucić starsze RPM Fusion. Łatwiej jest z kartami AMD i intela.

Ubuntu zawsze działało źle. Nie pamiętam, żeby tak wszystko było ok. i żeby nie trzeba tam było ciągle coś dłubać. Jak się ma pojęcie, to oczywiście wszystko sobie można jakoś tam dopasować, ale IMHO Fedora jest bardziej dopracowana i poza kilkoma drobnymi zmianami, nie trzeba tam robić nic i wszystko działa sobie ok.

Tj. w aplikacji „Oprogramowanie”, w dziale „Aktualizacje” :slight_smile:
Zazwyczaj działa, choć jest powolny. System da się podnieść „wewnątrz” w zasadzie od zawsze i tylko w przypadku dodawania repozytoriów z Księżyca wywołuje to problemy.

Aczkolwek ten panel ma pełno błędów i jak ma się pecha (a ja miałem go często) potrafi np. próbować aktualizować do wersji "Fedora ←\[INCORRECT UNICODE\]←" albo wyświetlać jednocześnie przyciski „Pobierz” i „Zainstaluj” przy czym jak najpierw naciśniesz drugi, wylądujesz z błędem raportowanym tylko w logu i rozwiązującym się tylko po unieważnieniu cache’a PackageKit :smiley:

Jeżeli nie chcesz mieć ciekawych przygód z niszowymi dystrybucjami to masz do wyboru praktycznie dwie opcje. Ubuntu i dystrybucje na nim oparte jak Mint oraz świat powiązany z dystrybucjami RHEL.

@wasabi1084 ciekawe ze chwalisz Fedorę, bo zawsze wydawało mi się że to poligon testowy dla technologii, które potem lądują w RHEL i darmowych klonach. Tzn jest to pełnoprawny system, z testami QA itp a nie jakiś nocy build, ale jednak dużo się tam dzieje. Wydawało mi się że Ubuntu LTS będzie stabilniejsze.

A tak na marginesie. Moja osobista opinia, Linux na desktopie to wiele godzin w plecy. Każda dystrybucja. Zakładając że traktujesz ją jako coś więcej niż system do przeglądarki. Jeżeli traktujesz to jako naukę to jest bardzo OK, ale jeżeli już wiele umiesz, to chyba lepiej mieć na desktopie Windowsa. Z opinii wyłączam wysokiej klasy specjaistów, którzy poradzą sobie ze wszystkim.

Linux jest oczywiście OK, jest masa pięknego stabilnego softu, którego próżno szukać na Windows. Tyle że do czegoś innego.

Tak. Powolność to największa wada. Jednak zwykle wynika ona z tego, że jest włączone wyszukiwanie w treści i opisach, a nie same nazwy. Widać to wyraźnie gdy coś się wyszukuje. Co ciekawe, czasami po którejś tam aktualizacji działa wszystko super płynnie, nawet na starym śmieciu, a potem dodają coś i znowu robi się muł.

Tak, jeśli dodasz repo np. TeamViewer czy coś podobnego, i akurat to się wysypie, lub zawiera jakieś paczki wysypane, to tak będzie, jednak wystarczy sobie spojrzeć co tam wywala komunikat i jest napisane tak łopatologicznie, że nawet mało ogarnięta osoba zrozumie. Repozytorium które sprawia problem można zwyczajnie odznaczyć w aplikacji oprogramowanie, zatem nawet osoby nie trawiące konsoli, dadzą sobie radę.

Tak, trzeba najpierw zainstalować wszelkie aktualizacje, potem odświeżyć po restarcie, jak są aktualizacje również zainstalować i dopiero gdy nic więcej nie ma, można prawidłowo zainstalować nowszą wersję. W innej kolejności może coś tam faktycznie wywalać, ale to nie jest problem. Ręczne wyczyszczenie z konsoli i wymuszenie aktualizacji załatwia sprawę. W porównaniu z podobnym softem z Minta, czy Ubuntu i tak jest fantastycznie.

Nie. To bardziej zabawka pewnej grupy ludzi, oparta o RHEL. Jednak pod względem stabilności, spójności i elegancji Ubuntu, czy Mint wypadają blado. Ma swoje wady, jak wszystko, ale przez kilka lat, jakieś problemy to w zasadzie wpadka Nvidia, gdzie sterowniki były z problemem raz i nic więcej. A instaluje od roku, tak od co najmniej jednego do kilku dziennie. Rocznie, wracają z jakimś problemem może z dwa, a i to wynikającym z tego, że trzeba było jakąś specjalną konfigurację robić i wymaga to poprawienia po jakimś czasie, bo coś tam się zaktualizowało. Nawet takie wynalazki jak 10" Chuwi, który ma ekran od tabletu pracujący bokiem, dotykową matrycę, jest składany i ma czujnik położenia, nietypowe odświeżanie i wymagał kilku niestandardowych akcji, żeby to działało wszystko, pracuje sprawnie, przeszedł z wersji 41 już do 43 i działa wszystko ok.

Ale są i problemy, np. na 43 trudno uruchomić DaVinci Resolve, ale się da (na Mincie więcej zabawy).
Jest też jedna przyjemna sprawa, o której mało kto wie. Otóż będąc nawet laikiem, bez problemu odpalimy łatwo wiele softu z PC. Wystarczy uruchomić taki Heroic Games Launcher, wybrać sobie ręcznie dodanie gry, i można podać instalator programu z PC i jedzie. Normalnie z protonem się odpala większość softu i można sobie ikonkę wyjąć jak gdyby nigdy nic. Tak mi się udało programy księgowe zainstalować, bazy danych i inne specjalne, które nie działały z W11. :grinning: W sposób dosłownie, kilka kliknięć. Nawet działają launchery Minecrafta, te wiadomo jakie :joy:. PS starszy też mi śmiga. MS Office nowy nie śmiga, stary działa.

Do tego, Gnome na tym jest ładne :heart_eyes: i po dodaniu kilku dosłownie bzdetów bardzo wygodne.
Masz wbudowany wygodną maszynę wirtualną w os, więc stawiasz sobie 11 i jak do czegoś jest potrzebna, to nawet nie trzeba restartować. MacOSX też mi się udało postawić, oraz Androida z dostępem do sklepu Google (trwa chwilę, bo muszą zaakceptować dodanie klucza). Osobiście, na chwilę obecną uważa, Fedorę za najbardziej dopracowaną i schludną opcję.

Oczywiście, nie jest tak, że jest idealne, bez błędów, ble, ble. Co to to nie. Jednak do pracy biuro, internet, maile, multimedia, jest szybciej i wygodniej niż Windows. Sam od roku odpalam Windowsa u siebie sporadycznie (nawet mi dodali natywnie WinBoxa do repozytorium :heart_eyes:).

Dziękuję za cenne informację. Trochę już mi to rozjaśniło temat.
Zależy mi głównie na działających programach typu pakiet biurowy, KeePassXC z wtyczkami do przeglądarki, Gimp, AnyDesk i chyba z podstawowych tyle.

Nie wiem jeszcze czym różnią się wersje Fedory. KDE czy GNOME czy inne. Ktoś może wyjaśnić dla laika? To jak Windows Home i Pro czy coś zupełnie innego?

Gnome to DE oparte na bibliotekach gtk a KDE jest oparte o biblioteki qt, nie radzę ich mieszać.

To nie 2003. Problem robi się wtedy gdy pomieszasz infrę (jak np. dwa GUI do polkita), ale mieszanie aplikacji działa bezproblemowo od lat.

Mocno się zastanawiam, skąd się biorą niektóre całkiem rozbudowane, ale de facto błędne lub bardzo przestarzałe opinie o Linuksach :smiley:

Nigdzie nie napisałęm że nie działa, to żeś dopowiedział se sam, a dla użytkownika będzie lepiej jak będzie się trzymał konkretnego DE, chyba że woli WM.

Drugi raz mówisz wprost, że twierdzisz, że jednak nie działa bezproblemowo :wink:

Soft działa w zasadzie tak samo. Polecam Gnome, bo tak naprawdę pod to środowisko system był optymalizowany, co nie oznacza, że inny będzie działał, źle, w zasadzie nawet XFC można sobie wgrać.
Jedyne problemy jakie mogą się pojawić, to niektóre programy do nagrywania ekranu itp. ale to bardziej wina Wayland, a nie GUI. Tutaj, to nawet jak weźmiesz soft typowo pod KDE i odpalisz w Gnome, działa normalnie. Ot, ładuje po prostu biblioteki, ewentualnie wygląd jest mniej wpasowany w resztę.

KDE czy Gnome to graficzne środowiska, czyli okienka, menu i pasek z aplikacjami itp itd. W Linuxach jest tak, że masz kilka często zupełnie różnych środowisk graficznych. Jedne starają się upodobnić do Windows 98 czy XP, inne jak MacOS a jeszcze inne jak Windows 10/11 i masa innych egotycnych nie podobnych do niczego. Rozwijają się one dosyć niezależnie.

Gdy powstaje dystrybucja Linux, to zazwyczaj stawia na jakieś środowisko graficzne. W przypadku Fedory jest to Gnome i wybór Gnome z Fedorą daje największą pewność dobrego działania.

Inne środowiska też mogą działać dobrze ale zazwyczaj są słabiej przetestowane.