Jak zmniejszyć błędy przy pakowaniu produktów w sklepie online

Jakie działania Waszym zdaniem najlepiej jest podjąć aby ograniczyć ilość błedów wynikających z pakowania produktów w sklepie internetowym? Nie jest to trudne pakowanie, zwykle w paczce znajduje się jeden albo dwa produkty max a wciąż zdarzają się pomyłki, chociaż często wystarczy jedynie nakleić etykietę.

Stworzyć procedury dla pracowników, zapewnić im odpowiednie stanowisko pracy tak by nie było na nim burdelu.

1lajk

Raczej nie rozwiąże tego wtyczka do WordPressa/Magneto/Presty, więc i kategoria pewnie źle wybrana na początku.

Dedykowany system do tego celu.
Pracownik pobiera zlecenie, apka wyświetla jakie produkty, po włożeniu do paczki, odznacza który już został zapakowany i można nalepiać etykietę.
Apka powinna zachowywać info kto pakował, o której godzinie.

Przeanalizować przyczyny błędów.

Najlepiej trochę samemu popakować i sprawdzić, która z czynności jest słabym punktem. Może należy przeorganizować magazyn, aby te towary, które łatwo pomylić nie leżały obok siebie?

U mnie zdarza się że operatorzy widlaków stawiają obok siebie podobne ale różne rodzaje produktów. Na przykład towar dla Chin i USA. Taki asortyment trzeba koniecznie separować bo łatwo pomylić. Ja albo je przestawiam, albo wyraźnie oznaczam znakiem zakazu, a i tak podczas produkcji co pewien czas sprawdzam czy oznaczone palety jeszcze stoją, bo niektórzy pracownicy miewają chwile zaćmienia.

Przy każdej okazji też przypominam swoim przełożonym aby uczulali wózkowych by piwo dla USA nie stało obok tego dla Szwajcarii. Bo to proszenie się o kłopoty.

Dobrze jest drukować pracownikom zlecenia na których muszą odznaczać poszczególne artykuły i potwierdzać podpisem.

Uwaga! zlecenia muszą być jasne i jednoznaczne aby nie pozostawiać pola dla “domyślności” pracowników.

Zrealizowane zlecenia przechowywać przez pewien czas aby w razie reklamacji było wiadomo kto pakował. Ponadto każdy pakujący powinien do przesyłki dołączać swój identyfikator np stawiając pieczątkę ze swoim ID. Jeżeli pracownik wie że jego ewentualny błąd będzie ujawniony to bardziej uważa.

Ogólnie zaś zasada jest prosta. Każdy błąd należy wyjaśnić i zastanowić się jak go można było uniknąć. I jak już wspomniano, na tej podstawie ustanawiać jasne procedury.

Jeżeli sam jesteś w stanie taki system napisać to tak, jeżeli zaś musisz polegać na dostawcy zewnętrznym to gorzej. Bo w praktyce może się okazać że trudno taki system dopasować.

Ja właśnie walczę z takim systemem.

Nie jest on głupi. Pracownik dostaje zlecenie na terminal-skaner, a ten prowadzi go jak dziecko za rączkę, pójdź tu i tu, zeskanuj etykietę lokalizacji, jeżeli lokalizacja się zgadza to pobierz tyle i tyle i potwierdź. Następnie idź do innej lokalizacji itd. A po zebraniu wszystkich elementów zlecenia idź do punktu docelowego, na przykład pakowni, zapakuj i potwierdź. System dba o spójność realizacji zlecenia a pracownik skanerem informuje go o poszczególnych czynnościach. W zasadzie to działa.

Ale niestety tylko w zasadzie. Do wysyłek może się to i nadaje ale ja prowadzę produkcję. Oznacza to że materiały do produkcji dostaję w trybie zleceniowym. System nie traktuje produkcji inaczej, jedynie zebrane elementy trafiają na mój plac. Twórcom systemu wydawało się to logiczne.

Jednak produkcja ma trochę inne zasady niż wysyłka.

Tu dobre byłoby komasowanie zleceń żeby nie pobierać po kilkadziesiąt kartonów kiedy potrzeba ich coś ponad tysiąc. Jeżeli robię kilka mniejszych zleceń to muszę po kilka razy pobierać materiały, choć w zasadzie powinienem pobrać raz ale dużo. Hala niejednokrotnie trzęsie się od mojego wrzasku kiedy po kilka razy podjeżdżam pod te samą paletę aby pobrać kilkadziesiąt a czasem kilkanaście kartonów. Za każdym razem muszę je przeliczać, choć w efekcie zużyję całą paletę albo prawie…
Niestety, system nie pozwala mi przejrzeć zbiorczo ile w ogóle tego materiału mam razem pobrać, a może tak być że część pobierze dla mnie ktoś inny. Z tego powodu jeżdżę po całej hali, odwiedzając to samo miejsce po kilka razy, klnąc w żywy kamień. Czas płynie a produkcja stoi.

Do tego dochodzi także fakt że system wydaje mi ilość materiałów co do sztuki a w produkcji zawsze są jakieś straty. Aby dokończyć zlecenie muszę udać się do biura aby mi wypisali dodatkowe materiały.

Wielokrotnie zwracałem uwagę przełożonym że ten system upośledza produkcję, jednak nieodmiennie odpowiadają że inaczej się nie da bo twórcy tego nie przewidzieli.

System nie przewiduje podmagazynu produkcyjnego co wielokrotnie sugerowałem. Samo zaś wydawanie materiałów co do sztuki powoduje że inni operatorzy po prostu pobierają więcej fizycznie niż potwierdzają na skanerze a że nie mają możliwości powiadomić systemu o ekstra zużyciu to efektem są permanentne braki o których system nie wie.

Ja ostatnio po prostu piszę dodatkowe kartki ze pobrałem tyle i tyle z takiego i takiego miejsca z palety o takim a takim LE i dostarczam je do biura z prośbą aby te dodatkowe rozchody wprowadzili do systemu bo oni mają taką możliwość. Ale to jest proteza.

Cały powyższy długi wpis pokazuje jakie są problemy z systemami dedykowanymi. Podmiot zewnętrzny nie znając dokładnie lokalnych niuansów dostarczy oprogramowanie w zasadzie działające ale za dopasowanie do specyfiki nakaże sobie słono dopłacić. A i tak nie zrobi tego idealnie.

My system na potrzeby firmy dopracowujemy od wielu lat. Myślę, że nigdy nie skończymy, bo rynek się zmienia, rzeczywistość też. Ale czym więcej robi się z automatu, tym mniej pozostaje błędów do popełnia dla ludzi.

Ale nasz system jest pisany przez wewnętrznych programistów, więc koszty nie są tak znaczące i dzięki oszczędności czasu i automatyzacji, szybko się zwracają.

Zatrudnić wyłącznie tych co potrafią czytać i pisać ze zrozumieniem. :wink:

To ja tyle szczęścia nie mam. Ja przez nasz system czas tracę.

Wcześniej miałem trochę swobody w swojej części magazynu, wiedziałem gdzie są jakie jakie materiały, brałem rozpoczętą paletę a jeżeli było mało to następną. Po skończonej produkcji odstawiałem resztę w to samo miejsce. Szybko i prosto.

Teraz tak nie mogę bo to system mi mówi skąd co mam wziąć. A ten sam materiał znajduje się w kilku lokalizacjach, kilka rozpoczętych palet w najrozmaitszych miejscach magazynu, Czasem po kilkanaście sztuk i wtedy system każe wziąć te kilkanaście sztuk i jechać gdzieś aby pobrać resztę. Przywieźć do maszyny a potem po następne. Często w to samo miejsce po to samo…

A maszyna stoi i ludzie czekają…

Supermarkety rozwiązały problem lata temu. Jeden gość przykleja te kody, a drugi skanuje.
I oni muszą się nienawidzieć.
Wytknięty każdy błąd.
https://www.youtube.com/watch?v=YJabA0LcZzU

Kamera nad stanowiskiem pakowania, system motywacyjny w postaci premi za brak pomyłek, system sprawdzania zamówień przez drugą osobę. Rozwiązań jest dużo, ale do tej pory najbardziej skuteczne z mojego doświadczenia było wprowadzenie kompletacji za pomocą skanera. Wprowadzenie takiego systemu to koszt na początku, potem jednak jest to znaczne ograniczenie pomyłek przy pakowaniu. Bo o ile osoba może sie pomylić, to maszyna raczej nie będzie się myliła.

Poza tym problem moze być tutaj w logistyce magazynowej. Czasami dobrze jest samodzielnie przysiąść do danego stanowiska i spróbować popakować produkty. Aby zobaczyć w czym moze byc problem. Odpowiedni system wprowadzi ta firma https://general-id.pl/

Obniżyć dniówkę. Żadne systemy i procedury nie pomogą w sytuacji, gdy wyznaczysz nierealistyczne normy i pracownik będzie starał się je spełnić. Nadrukujesz etykiet, regulaminów znaków, a i tak nie przeczyta, bo ma być 60 produktów na godzinę. To samo z monitoringiem. Podstawą problemów zwykle ejst nieuwaga wynikająca z nadmiernej szybkosci pracy i nic z tym nie zrobimy, gdyż jesteśmy ludźmi. :slight_smile:

Jednak ja upieram się przy analizie przyczyn powstawania błędów.

Skorzystać z systemu ERP, który będzie tego pilnował. Jeśli pomimo posiadania systemu ERP ktoś źle pakuje, no to jest coś nie tak. Potem integracja ze sklepem.

System ERP powinien wiedzieć w jakiej lokalizacji na magazynie jest składowany towar (kod na regale), towar powinien mieć swój kod (towary mają SKU). Magazynier pobiera towar z regału zgodnie ze zleceniem. Nawet jeśli ktoś źle położył towar, nie powinien on zostać pobrany, jeśli kod towaru w zleceniu się nie zgadza.

Każdy system trzeba dostosować pod wymagania klienta. Wszystko zależy od tego jakie klient ma wymagania i ile jest w stanie wyłożyć na to kasy. Da się, ale to kosztuje. Znam systemy, które były dostosowane pod wymagania klientów. Wszystko się da, tylko trzeba mieć na to kasę.

Błędów ludzkich nie ominiesz. Wystarczy, że ktoś się nie wyśpi, będzie miał gorszy dzień. Do tego dojdzie pośpiech, nawał pracy. Nawet jeśli to będą tylko 4 osoby. Takich rzeczy musi pilnować system, ze względu na błędy ludzki. Pomijam już sytuację, gdy ktoś coś rzuci w inne miejsce, bo się nie chciało odnieść na właściwe. System powinien zabronić pobrania niewłaściwego towaru. Wtedy nie ma pomyłek.

Co nie zmienia sensu mojego wpisu. Poleganie na zewnętrznych dostawcach oprogramowania jest powszechne ale dostawcy ci często nie znają wystarczająco specyfiki działalności klienta. Decydenci ze strony zamawiającego także nie muszą znać wszystkich szczegółów, bo na co dzień zajmują się innymi sprawami. To oznacza że można utopić mnóstwo kasy z niewielkimi rezultatami.

Powyżej opisałem swoje doświadczenia z takim systemem. Oprogramowanie w zasadzie wspomaga ale w niektórych dziedzinach utrudnia. Produkcja jest tylko częścią działalności mojej firmy, przy czym na jednej linii produkcyjnej system szczególnie upośledza wydajność przez narzucanie na operatora zbyt wielu czynności dodatkowych. Zgłaszałem to wielokrotnie w raportach.

Zmiany w systemie to niemałe pieniądze więc kierownictwo jakoś to toleruje.

A najśmieszniejsze jest to że akurat ze wspomnianym przeze mnie problemem zwykły średniowieczny WF-Mag (taki DOSowy, za kilkaset złotych) radził sobie znakomicie. Cóż, postęp…

Zatrudnić ludzi którzy uważają co robią albo obecnych obciążyć kosztami błędnie wysłanych produktów.
Wysłałeś zły towar - płacisz za to zamówienie z własnej kieszeni i kompletujesz zamówienie od nowa.

Nawet najlepszy się pomyli, nawet ten najbardziej uważny. Wystarczy zmęczenie, złe samopoczucie, pośpiech, nawał pracy. Dlatego, aby uniknąć pomyłek, firma powinna inwestować w system ERP. System ERP pilnuje, aby pomyłki nie były popełniane. Z podejściem jak Twoje, w firmie będzie ciągła rotacja co jest równoznaczne z pomyłkami i bałaganem, czyli problem nadal nie pozostaje rozwiązany.

Wtedy winić pracownika można, gdy odłoży towar, ale nie zapisze lokalizacji, ale aby tak się stało, musiałby nie zeskanować towaru, tylko go odnieść i walnąć gdzie popadnie. Gdy magazynier odnosi towar, skanuje jego kod, kładzie na półkę i skanuje kod półki. Nawet jeśli towar leży na złym magazynie, na złym regale, inna osoba go znajdzie. Jeśli w zleceniu masz towar A, a pobierze towar B, powinno być to niemożliwe, bo kod się nie zgadza.

Kowalski pomieszał kremy na noc z tymi na dzień, Nowak ma wrzucić do kartonu 5 na dzień. Wyjmuje 1 na dzień, skanuje 5x “bo szybciej, a to i tak te same” i dobiera 4 kolejne do koszyka, niestety na noc. :slight_smile:

Powiem tak, na codzień pracuję z firmami e-commerce i to o czym piszesz, to jedna wielka bzdura, wyssana na siłę z palca.

Jeśli magazynier pobiera towar, MUSI go zeskanować. Jeśli go ZESKANUJE, musi go odłożyć, gdy to zrobi, musi zeskanować lokalizację (magazyn, regał, półka). Wszystko ma swój kod - towar, magazyn, regał, a nawet półka. Jeśli ktoś odłoży w złe miejsce, inna osoba wie gdzie tego szukać. Jeśli ktoś pobiera towar z magazynu, też MUSI go zeskanować. Gdy szykuje go do kompletacji zamówienia, musi go ZESKANOWAĆ pod konkretne zamówienie, wygenerować etykietę i wydrukować paragon lub fakturę. Nie ma opcji, aby ktoś coś pomieszał. Jedyną opcją jest, że ktoś sobie coś weźmie i pierdyknie gdzie popadnie, tu można by kogoś winić, ale i tak szansa pobrania błędnego towaru z tego powodu jest mała, ponieważ inna osoba musi go zdjąć ze stanu, a żeby to zrobić, magazynier musi zeskanować towar. Jeśli w zamówieniu jest krem na dzień, a magazynier wziął z półki krem na noc, to dostanie komunikat, że pobrał niewłaściwy towar i system nie pozwoli mu skompletować zamówienia.

Wyobraź sobie, że jakiś duży sklep, np. x-kom mógłby wysłać Ci pendrive zamiast dysku twardego. Taka pomyłka jest niemożliwa, ponieważ zarówno pendrive jak i dysk mają swój kod w systemie. Operator otrzymuje zlecenie, w zleceniu jest kod towaru, idzie na magazyn, pobiera pendrive zamiast dysku i system mówi mu hola hola, to nie ten towar. Przed wysłaniem generowana jest etykieta dla kuriera i paragon. Kurier odbiera towar i tu też wszystko musi się zgadzać, nie dostaniesz towaru Nowaka, który był wysłany do Kowalskiego.