Kryzys klimatyczny wywołany destabilizacją klimatu

Efekt cieplarniany nie polega na tym, że „CO2 zatrzymuje podczerwień”. Przytoczę definicję z podręcznika do którego wielokrotnie już Ciebie odsyłałem (link):

Efekt cieplarniany to naturalne zjawisko kształtujące klimat Ziemi.
Jest następstwem tego, że ziemska atmosfera (a konkretniej niektóre tworzące
ją gazy, tzw. gazy cieplarniane) w różny sposób oddziałuje z promieniowaniem
o różnej długości fali. Gdyby nie efekt cieplarniany, średnia temperatura
powierzchni Ziemi byłaby o ponad 30°C niższa.

To co Ty robisz, co ja nazywam magicznym myśleniem, polega na tym, że bardzo złożone zjawisko (opisujące proces w skali kosmicznej) sprowadzasz do absurdu, którym jest dwuszybowe okno. To tak, jakby rozwiązanie równania ogólnej teorii względności które znalazł Schwarzschild w 1916 (to, które opisuje osobliwość, nazywaną przez nas „czarną dziurą”) sprowadzić do muszli klozetowej. Ten sposób myślenia jest prymitywny. Z bardzo złożonego zjawiska wybiera się jeden element, pasujący do wyznawanego poglądu i na tym buduje się wielopiętrową narrację. To bardzo dobrze działa w polityce ale w nauce prowadzi na manowce.

Widzę, że nawet proste rzeczy są dla ciebie zbyt trudne do ogarnięcia. Dobrze, wytłumaczę Ci na czym polega efekt cieplarniany, dlaczego CO2 i inne gazy tzw. cieplarniane powodują utrzymanie temperatury i dlaczego wzrost CO2 nie spowoduje ocieplenia.

Po pierwsze, wbrew temu co starasz się wmówić i wbrew narracji sekty klimatycznej, CO2 nie blokuje podczerwieni. Jak wykazał eksperyment opusywany przez kolegę @Radek68 CO2 świetnie wchłania energię cieplną odbitą od planety. Jednak tak samonjak wchłania, tak samo oddaje.
Efekt cieplarniany nie polega na tym, że CO2 cokolwiek blokuję, wręcz przeciwnie, polega na tym, że wchłania niczym cegła szamotowa energię, a warstwa izolacji powietrznej z innych gazów powoduje, że trudniej ją oddawać i dzięki tej cudownej właściwości możemy żyć na tej planecie.

Myślę, że się tutaj zgodzisz z tym co napisałem wyżej.

Czy można to sprawdzić w warunkach laboratoryjnych? Tak, nawet stosuje się takie rozwiązania w celu poprawy ocieplenia, np.styropian grafitowy, to nic innego jak masa izolatora, tak samo azot i dodatek akumulatora cieplnego w postaci grafitu, czyli tak jak CO2. Drobinki zagrzanego grafitu izolowane styropianem działają jak CO2 w atmosferze.

Czy dalej jest wszystko jasne i brak sprzeciwów?

To idziemy dalej.

Co się stanie jak zaczniemy dodawać więcej grafitu, lub CO2? A no stanie się to, że zacznie rosnąć przewodnictwo całej warstwy i spadać izolacyjność. W pewnym momencie izolacja będzie zbyt słaba aby utrzymać zwiększone promieniowanie i warstwa zacznie mocniej oddawać ciepło.

Tak się dzieje z naszą atmosferą i jest to zbadane i potwierdzone naukowo. Podawalem wyżej wykres wpływu CO2, tłumaczyłem co to znaczy nasycenie itp.

To zjawisko wcześniej nie było znane, nie było też potwierdzone badaniami nad atmosferą. Dzisiaj już naukowcy zdają sobie z tego sprawę, dlatego już nie są takimi entuzjastami w wyrażania opinii i rewidują poglądy. Zwykle po prostu twierdzą, że wymagane są dalsze badania.

Tym niemniej pomijając już fakt, że CO2 nie szkodzi tylko wręcz przeciwnie, w atmosferę idzie mnóstwo innych gazów tzw. cieplarnianych. I jeśli będzie szło ich bardzo dużo, a idą z naturalnych przyczyn, to jak myślisz, co się stanie?

Otóż planeta po przekroczeniu pewnej wartości zacznie się oziębiać. Ciepło będzie wyssane.

Byłeś w saunie. Jak polejesz woda kamienie to robi się ciepło, bo para pdzewodzi ciepło lepiej od powietrza. To samo dzieje się w atmosferze. Do pewnego momentu trochę się ociepla a potem nastaje epoka lodowcowa.

Przed tym zjawiskiem może nas ochronić właśnie CO2. To CO2 jest tym życiodajnym gazem, który zasila rośliny. To dzięki niemu jest ich więcej, to rośliny gromadzą wodę, gromadzą energię, zapobiegają wychładzaniu planety.

O, to jest problem. Ja podaję definicję podręcznikową, na co Ty odpowiadasz politycznie, próbując negocjować swoją wersję. Myślenie magiczne.

Widzisz i dalej brniesz jak fanatyk.
To co ci podałem jest najnowszą wiedzą naukową.
Nawet starałem ci się wytłumaczyć jak dziecku.
Ale ty nie wykazujesz chęci zrozumienia. Tępy fanatyzm. Niczym wyznawca Allaha.

Twoje odpowiedzi nie odnoszą się do sprawy, to są teksty bo Bóg tak w bibli mówi.

Nie jest ani wiedzą, ani naukową. To wyznanie wiary. Nic ponad to. Jeśli chcesz dyskutować dalej to musisz stosować się do definicji podręcznikowych, z tego podręcznika, który wskazałem. O urojeniach nie będę debatował. Tak jak i wcześniej w tym wątku tego nie robiłem.

ps. co do Biblii, to jest kopalnia wiedzy dla badaczy religii. Mało kto tak dobrze Biblię rozumie, że zdaje sobie sprawę, że ona mówi o wielu bogach, vide:

Skoro tak, to rozumiem, że uznajesz, że mam rację a twoi naukowcy to sekta tak? Bo ta wiedza którą podałedm pochodzi dokładnie od ich badań.

Chłopie zdecyduj się, nie możesz wybiórczo sobie brać tego co mówi naukowiec i wybierać a to mi pasuje to ma rację, ale to mi już nie pasuje, więc to nie nauka.

Najlepsze jest to, że ty nawet nie czytasz co linkujesz. Nie zastanawiasz się nad tym, sam sobie zaprzeczasz i gubisz się w kłamstwach.

Ooooj. Znowu nawdychałeś sie tego paskudnego CO2 ze klimacik ci się zdestabilizował.
Ile razy mam mówić ze to beee.

To jest dokładny opis tego, co Ty robisz w tym wątku.

Jak wiele razy mam zwracac ci uwage bys nie wdychał tego cholernego CO2 bo ci sie klimacik robi niestabilny.
Przerzuć się na CO. :pray:
Gwarantuję wtedy stabilność twojego klimaciku. :+1:

Ręce opadają. Widzę, że rozmowa z fanatykami religijnym jak ty jest bez sensu. Argumenty nie docierają. Fakty nie docierają.

Nawet badania i pracę naukowców, których sam linkowałeś uznajesz za nieprawdę.
Wygląda na to, że zwyczajnie trolujesz i twoim celem jest wyłącznie pisanie bez sensu.
Od tej pory odpowiadam wyłącznie na merytoryczne dane. Chcesz jakiejkolwiek dyskusji, interesują mnie wyłącznie suche dane naukowe. Nie masz argumentu albo wiedzy, to zajmij się modłami nad czajnikiem czy co tam robią szamani od CO2.

Mam dokładnie takie samo zdanie, tylko gdzie indziej widzę wiedzę a gdzie indziej wiarę i magiczne myślenie. Wiedza jest w podręcznikach a wiara i magia w filmikach komentatorów politycznych.

W tych do szkoły podstawowej raczej niewielka :rofl:
Siegnij po trudniejsze.
Na poczatek o Teorii Chaosu z jego „sensitivity to initial conditions” bo to dotyczy również prognozowania zmiennosci klimatu w jakims okresie czasowym.
Ale zanim to zrobisz uzmysłów sobie co to klimat bo widze ze masz z tym problem.
Dla ułatwienia zacznij od wikipedii ale broń boze „polskiej” wersji.
Co do chaosu to proponuję" Chaos" Jamesa Gleicka, Ponoć jest wydanie polskie.

Nie, ty jesteś fanatykiem religijnym.
Miłego machania przed czajniczkiem.

Projektujesz na mnie coś, co występuje po Twojej stronie ekranu. W tym wątku to Twoje posty są źródłem odwołań do konstruktu Boga albo do politycznych komentarzy na YouTube. Ja odsyłam do podręczników.

1 polubienie

Nie prawda. Ty zwyczajnie wyznajesz ideologię.
Tak samo zresztą jak było przy szczepionkach.
Fanatyzm religijny. Na dodatek wybiórczo stosowany. Przypominam, że w podręcznikach Bóg jest faktem.

W tych, które ja polecam, nie jest. To znowu coś, co leży po Twojej stronie ekranu.

Jest bez znaczenia to czy coś polecasz, czy nie. Albo uznajemy, że wyznacznikiem są podręczniki wszystkie, albo, nie są.
Nadal brak z twojej strony merytorycznych danych, cały czas tylko szamanizm.

Dlaczego? Przecież czym innym są nauki przyrodnicze, czym innym humanistyczne a jeszcze czym innym jest religia. Jak Ty chcesz dyskutować o sprawach złożonych, skoro już w podstawach błądzisz?

Dlatego, że w przeciwnym razie trzeba by zakładać, że podręczniki mogą się mylić, albo nawet kłamać.

Dyskutować, to można z kimś, kto opiera się na nauce. Dyskusja naukowa, wielce czcigodny fanatyku polega na tym, że podajemy jakieś wyniki badań, teorie, obserwacje i formułujemy jakiś pogląd, czy wyciągamy wnioski. Jeśli ktoś jest innego zdania, to przedstawia swoje wnioski, wynika badań itp.
Drogą eliminacji błędów, fałszywych wniosków, czy nielogiczności dochodzi się do jakiegoś konsensusu.
Czasami z braku lepszych rozwiązań, do czasu pojawienia się innych możliwości obowiązuje kilka teorii.

W twoim przypadku, nie może być mowy o jakiejkolwiek, nauce, bo jest tylko tępe, sekciarskie zapatrzenie. Nie szkodzi, że naukowiec, na podstawie którego badań coś tam ustalono, po kilku latach stwierdził, że nie wziął, pod uwagę pewnych czynników, co oznacza, że tamte dane wymagałyby rewizji. Albo, że nie wiadomo było o czymś nowym.

Dlatego wielce szanowny fanatyku, jakiekolwiek dyskusje mają sens, wyłącznie jeśli podasz jakieś fakty, konkretne, a nie fanatyzmy i publikacje polityczne.

Postęp naukowy polega na tym, że co jakiś czas okazuje się, że to co jest napisane w podręcznikach jest niepoprawne. I wtedy pisze się nowe, zaktualizowane podręczniki.

Wracając do tematu. Podałem tutaj wcześniej podręcznikową definicję efektu cieplarnianego:

Efekt cieplarniany to naturalne zjawisko kształtujące klimat Ziemi.
Jest następstwem tego, że ziemska atmosfera (a konkretniej niektóre tworzące
ją gazy, tzw. gazy cieplarniane) w różny sposób oddziałuje z promieniowaniem
o różnej długości fali. Gdyby nie efekt cieplarniany, średnia temperatura
powierzchni Ziemi byłaby o ponad 30°C niższa.

Rozumiem, że się z nią nie zgadzasz? W takim razie, jakiej Ty używasz definicji efektu cieplarnianego?