Nie wiemy jaka byłaby temperatura na ziemi, gdyby nie atmosfera. Wynika to z tego prostego faktu, że gdyby nie było atmosfery, to nie byłoby cząsteczek które można zmierzyć. W próżni temperatura zależy od tego, czy np. jesteśmy wystawieni na promieniowanie słoneczne czy nie. Moglibyśmy dokonać pomiaru samej powierzchni, albo głębszych partii.
Jest następstwem tego, że atmosfera stanowi bufor ciepła, jest materią, która będąc poddana promieniowaniu energii, jak każda materia przejmuje jej część. Tak samo jak powierzchnia ziemi, płyta stalowa itp. Warstwa izolacji, to nie atmosfera a próżnia, która otacza atmosferę. Dzięki temu, że praktycznie nie zawiera cząsteczek materii, to proces wymiany ciepła przebiega bardzo wolno. Utrata energii następuje głównie przez wypromieniowywanie w paśmie od ultrafioletu, po podczerwień.
Od niedawna (kilku miesięcy), wiemy też o tym, że słońce promieniuje potężną energię w postaci promieniowania gamma, która również w większości jest absorbowana w atmosferze.
Są to podstawy termodynamiki. Zgodnie z nimi energia podąża od cieplejszego ciała do zimniejszego, aż o momentu wystąpienia równowagi termicznej.
Efekt cieplarniany, to pojęcie umowne, które w założeniu jest analogią do szklarni. Jednak ta analogia jest niepoprawna. W przypadku cieplarni tafla szkła oddziela warstwy powietrza w dwóch ośrodkach, co spowalnia przekazywanie energii poprzez wymianę gazów. Jednak najlepsze efekty uzyskamy, gdy zastosujemy jako izolator okna z próżnią między szybami. Zatem efekt cieplarniany to głównie zasługa próżni, która stanowi niemal doskonałą izolację i warstwy gazów, które mogą utrzymać tą temperaturę wokół planety.
Wziąłeś książkową definicję, wybrałeś z niej fragmenty, które skomentowałeś sprowadzając wszystko do absurdu, To tak nie działa, Ponowię prośbę, podaj proszę uznawaną przez Ciebie definicję efektu cieplarnianego? Bo to co napisałeś w ostatnim akapicie to jest stek bzdur(*) a nie definicja.
W zasadzie zjawisko opisywane jako efekt cieplarniany, tak jak napisałem, jest to utrzymywanie energii wokół planety, dzięki warstwie atmosfery izolowanej próżnią. To pozwala na utrzymanie ciepła w dolnych gęstych warstwach. Zgadzam się również, że różne gazy różnie oddziałują z promieniowaniem cieplny, gamma, czy nawet światłem widzialnym. Zwykle część gazów działa jak swego rodzaju izolatory, np. Azot, Argon, a część jak akumulator np. CO2, woda (woda jest jednym z najlepszych akumulatorów energii, co wynika z jej ciepła właściwego), a także metan, siarkowodór i wiele innych gazów występujących w małych ilościach.
Natomiast w chwili obecnej brak wiarygodnych danych jak dokładnie działa ten efekt. Nie wiemy jak dużo zależy od samego słońca, jak dużo od rodzajów gazów, a także pyłu, promieniowania cieplnego ziemi itd. cały czas zbieramy dane na ten temat i staramy się stworzyć wiarygodne modele.
Jak na razie nikomu się to nie udało.
Ok, dziękuję. Zauważam postęp. Początkowo twierdziłeś, że nie ma żadnego efektu cieplarnianego. Obecnie, jak widać, masz już świadomość jego istnienia. To naprawdę duży postęp.
Nie, twierdziłem, że ludzie nie są odpowiedzialni za efekt cieplarniany. Odnosiłem się do antropogenicznego efektu cieplarnianego. Cały czas twierdziłem i twierdze, że za ciepłotę globu odpowiedzialne jest głównie słońce i wahania energii występujące w jego wnętrzu, a także procesy naturalne, zachodzące na planecie. To co robią ludzie, jest niczym komar przy pędzącym pojeździe, niby coś tam wpływa, ale w tak znikomej ilości, że w zasadzie jest pomijalne.
Zresztą uważam, że sama nazwa, efekt cieplarniany, jest zupełnie nie trafiona. Ale to już jest mało istotne.
Spokojnie. Dopiero co ustaliliśmy konsensus (między nami), że efekt cieplarniany to zjawisko naturalne, dzięki któremu mamy na większości powierzchni naszej planety temperatury pozwalające nam żyć.
Teraz, powolutku, krok po kroczku, musimy dojść do następnego konsensusu, skąd się wzięła hipoteza o tym, że emisje ze spalania paliw kopalnych, powodują, że efekt cieplarniany działa troszeczkę inaczej i wraz ze wzrostem zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze temperatura przy powierzchni wzrasta. Potem jak ta hipoteza się rozwijała. I jak stała się obowiązującą teorią naukową. Myślę, że wystarczy do tego jakieś 10 tys postów…
Spokojnie.
Przypomnij sobie. O tym ze efekt cieplarniany jest korzystny dla nas dowiedziałeś się ode mnie.
Jak dotąd wyrazałes poglad ze destabilizacja klimatu jest spowodowana efektem cieplarnianym.
To teraz następne ważne pojęcia: cykle węglowe i termostat węglowy. O to, co mówi podręcznik:
Aby zrozumieć, jak działa system klimatyczny Ziemi i dlaczego obecna sytuacja,
w której do atmosfery bardzo szybko wprowadzamy duże ilości dwutlenku
węgla, jest niebezpieczna, warto poznać obieg węgla w przyrodzie. Szczególnie
ważne jest to, że na naszej planecie równolegle toczą się procesy działające
powoli, w geologicznej skali czasowej, oraz takie, które zachodzą szybko,
na przykład latami i w rytmie zmieniających się pór roku. Pierwsze należą
do wolnego, a drugie do szybkiego cyklu węglowego.
Z tego rozdziału dowiesz się, gdzie węgiel (pierwiastek) jest magazynowany
na naszej planecie i jak krąży pomiędzy jej różnymi elementami – skałami,
glebą, organizmami oraz oceanem i atmosferą. W części poświęconej wolnemu
cyklowi węglowemu przeczytasz o tym, skąd wzięły się paliwa kopalne
(takie jak ropa, węgiel i gaz ziemny) oraz skąd pochodzi dwutlenek węgla
uwalniany przez wulkany. Przedstawimy też mechanizm nazywany termostatem
węglowym, dzięki któremu klimat Ziemi sam się reguluje w geologicznych
skalach czasu.
ps. po co to napisałeś? Taka uwaga nie ma żadnego logicznego sensu. Świadczy o niestabilności emocjonalnej po Twojej stronie ekranu.
I już będzie pierwszy problem, bo teoria, że powstały z martwych tkanek roślin i zwierząt, została mocno naruszona. Paliwa kopalne mogą powstawać samoistnie, na skutek ruchów geologicznych. Innymi słowy, niektóre paliwa mogą się odnawiać w dłuższej perspektywie czasu.
Tak ci się tylko wydaje, boś nie godzien zrozumieć.
Ale wszystko przed tobą. Tomasz, też wątpił.
Skąd, przecież emocje wywołało tylko u ciebie. U mnie uśmiech.
A to już zależy od formy publikacji. Tworzyłem takie, które były bardzo ograniczone w treści, jak i bardzo kwieciste.
Nie gniewaj się, ale, wbrew pozorom jestem dosyć zajętym człowiekiem, dlatego stosuję różne sztuczki, pozwalające mi na robienie więcej, jednocześnie. Spanie polifazowe, czytanie czasami za pomocą lektora, dyktowanie i wiele innych. Dzięki temu, mogę jednocześnie pracować, tworzyć, uprawiać sport, toczyć spory na forach, publikować, malować, murować i wiele innych fascynujących rzeczy.
Niestety czasami mogą wystąpić drobne komplikacje, za co serdecznie przepraszam panie kultysto klimatyczny.
I tutaj jest problem, bo brak jest wiedzy jak takie zjawiska zachodzą, ile trwa np. wytworzenie ropy.
Dawniej sądzono, że sprawa jest prosta. Ot, obumarły rośliny, przykrył je grunt, z braku powietrza i w wysokim ciśnieniu wytworzyły się węgiel, gaz, ropa.
Jednak dzisiaj już wiemy, że wcale tak nie musiało być, i taka ropa może powstawać bardzo szybko. Wystarczą odpowiednie warunki, ciśnienie, temperatura. Podobnie może być z gazem. Niektóre złoża płoną sobie od ok. 50 lat (np. w Turkmenistanie) i nic nie wskazuje na to, aby miało kiedykolwiek zabraknąć paliwa.
W Australii pożar trwa jak się szacuje 5.5 tysiąca lat.
Nie wiemy też zbytnio jak działa obieg CO2 w przyrodzie. Mniej więcej, wiemy, że część, pochłaniają rośliny, część wchodzi w reakcję z różnymi innymi pierwiastkami, np. wapniem i zapewne tak powstały dolomit, czy kreda. Część rozpuszcza się w wodzie, część pozostaje w atmosferze.
Możesz bez problemu znaleźć informacje o wrotach piekieł, ale fajniej będzie obejrzeć filmik.
Australijska, płonąca góra pali się od ponad 5.5 tysiąca lat.
Natomiast jeśli chodzi o tzw. karbidową lub, jak to się nazywa, abiogenną teorie pochodzenia oleju. To już w 1866 Berthelot sugerował, że tak może być i nawet udało mu się to potwierdzić eksperymentalnie. Potem Mendlejew, (tak, ten typ od układu okresowego, i nie mówimy tutaj o kalendarzyku dla pań ), również wysunął taką koncepcję. Potwierdziły to zresztą obserwacja i badania prowadzone nad ciałami astronomicznymi. W końcu życia tam raczej brak, np. na takim Jowiszu, to raczej krowy się nie pasą, a jak szacują z badań naukowcy, węglowodorów w atmosferze tam nie brakuje. Podobnie w np. ogonach komet, a przecież tam też termity kopca nie budują.
teoretycznie obie koncepcje są równoległe, i część naukowców przychyla się do jednej część do innej.
Zauważono, że paliwa mają oba pochodzenia. Dlaczego? A no dlatego, że wszystko co żywe ma lewoskrętne aminokwasy i prawoskrętne cukry. A olej w zależności o złoża posiada cząsteczki takich albo takich.
Jednak to dalej nie przesądza sprawy, bo odkryto bakterie nawet na głębokościach 2000 metrów pod powierzchnią ziemi, w złożach ropy. Być może ropa powstaje wyłącznie w sposób geologiczny, a dopiero potem ma kontakt z biologicznym czynnikiem.
Tak, jakieś źródło musi być link. Nie koniecznie biologiczne.
Z tego też nic nie wynika. Bierzesz jeden prosty węglowodór (metan), poddajesz go działaniu ciśnienia 20 tys. atmosfer i temperatura 705-1300 °С i otrzymujesz bardziej złożone węglowodory (gaz ziemny). Skąd się jednak wziął metan?