Przejażdżki samochodowe - żeby tylko pojeździć


(SETi) #1

Co myślicie na temat takiego hobby jak bezcelowe przejażdżki samochodem?
Nie chodzi mi o organizowaną “Nocną Jazdę Samochodem Bez Celu” tylko taką spontaniczną jazdę dla samej jazdy i na przykład zatrzymanie się gdzieś w jakimś miejscu- siedzenie sobie w aucie, słuchanie w nim muzyki lub nawet odpoczynek w ciszy i obserwacja okolicy.

Robicie tak?
Planujecie takie przejażdżki? Czy podczas jazdy za sprawunkami po prostu dokładacie kawałek drogi dla przyjemności. Czy może jedziecie w fajną miejscówkę aby posiedzieć w autku?
Sami czy z kimś?

Pozdrawiam.


(WODZU) #2

Polecam, ale z użyciem roweru :slight_smile:


(SETi) #3

Rower nie da mi posiedzieć sobie w ciszy i poobserwować drzew, ptaków … i spokojnie porozmyślać.
Pozdrawiam.


(WODZU) #4

Albowiem?


(SETi) #5

Chodzi mi głównie o przejazdzki autem. Poczucie smaku wolności i niezależności od pogody, kondycji i odległości.
Rowerem gdy leje i jest minus 5 stopni pojade najdalej 2km i nie będzie to przyjemne. Autem moge bryknąć się i 40km w taką nie ładną pogodę i zatrzymać się aby wsłuchać się w stukające krople deszczu.


(WODZU) #6

Obawiam się, że przy -5°C, podczas wsłuchiwania się w stukające krople deszczu, siedząc w aucie zmarzniesz bardziej niż kręcąc na rowerze :wink: Sam przy temp. do około -15°C zaliczam na rowerze trasy 30-40km. No ale nie o tym miało być :slight_smile:
Wolny czas każdy może spędzać jak chce. Ważne abyś podczas tych rozważań w aucie na łonie natury miał wyłączony silnik :wink:


(daras28-82) #7

Ja tak czasem jeżdżę na moturze.
Tak tyko się pobujać, najbardziej lubię w nocy gdzieś w trasę wyskoczyć, denerwują tylko debile co nie wiedzą jak długie wyłączyć, chyba jakieś stroboskopy potężne sobie na przyszły sezon strzelę.


(SETi) #8

Wyłączony silnik na postoju- oczywista sprawa. Jak chce się dogrzać lub ochłodzić to ruszam. Nawet bym się obawiał że wiatr te spaliny zawieje na przód auta i mi nawiew nawieje do środka.
Mi ciepło utrzymuje się dość długo po zgaszeniu silnika. Ogólnie jestem typem co mu ciągle ciepło. Także jest OK.
Gorzej jest latem, bo po wyłączeniu silnika nawet w cieniu temperatura rośnie drastycznie i wtedy robię sobie tak zwany Slow Driving. Wtedy to już nie chce się wysiadać i wracać do domu gdzie w pokoju na 8 piętrze jest z 28 stopni a w autku z 20
Podziwiam te Twoje trasy 40km i to w mróz. Ja raz na rowerze wybrałem się 40km w lecie. Jedna część trasy pod silny wiatr. Nie chciałem rezygnować dla towarzystwa, ale to była ostatnia wycieczka rowerem. Moje ciało tego nie lubi. Ale w domu siedzieć nie cierpię i stąd te wypady samochodowe.

daras28-28 problem długich to jakaś plaga


(WODZU) #9

Te moje 30-40km na mrozie to nie jest jakiś wyczyn. Niektórzy jeżdżą znaczne więcej. Tyle jednak mieści się w moim zakresie komfortu termicznego.

Słowo klucz w tym przypadku to “raz”. Gdybyś jeździł regularnie, 50-60km lub więcej przy temp. powiedzmy powyżej +10°C nie powinno stanowić dla ciebie problemu. Kwestia systematyczności i odpowiedniego tempa.

Zawsze możesz wypróbować rower elektryczny. One zostały stworzone właśnie dla tych, którzy nie lubią się męczyć lub z różnych przyczyn, np. zdrowotnych, nie mogą podejmować zbyt intensywnego wysiłku, ale nie chcą rezygnować zupełnie z tej przyjemności :slight_smile:


(SETi) #10

Rozumiem, dzięki za rowerowe porady. Lubię rower i jeźdze ale tylko do kilku km. Przez moją astme i inne schorzenia strach oddalać się samemu rowerem gdzieś daleko.
Ale chciałbym tu pogawędzić o klimacie przejażdżek samochodowych i tej magi smaku wolności i niezależności.
Pozdrawiam.


(WODZU) #11

Tutaj, w tym zakresie zapewne łatwiej będzie trafić na wypowiedzi rowerzystów i motocyklistów :slight_smile: Wiem, że nie jestem “reprezentatywną grupa pomiarową”, ale szczerze powiedziawszy nie znam nikogo, kto jeździłby autem ot tak, dla przyjemności i poczucia wolności :slight_smile:


(Grzesiekk) #12

Ja też nie, ale…
Jedziemy na targi do Poznania? Jasne jedziemy!
Do Frankfurtu? Czemu nie?
Budapeszt? Jasne.
Dla mnie jazda na wakacje i nie tylko jest przyjemnością , nie przeszkodą.
Ale jechać do Katowic i posiedzieć gdzieś?


(WODZU) #13

Wydaje mi się, że @SETi miał raczej na myśli jazdę bez wyraźnie wyznaczonego celu, gdzie oczy poniosą, w kierunku zachodzącego słońca :wink:


(daras28-82) #14

Robienie z siebie kaleki w niczym ci nie pomoże.
Siedzeniem w fotelu wydolności płuc nie poprawisz.


(Grzesiekk) #15

Jasne, że tak. Za młodzieńca też wsiadałem na rower z kumplami i jechaliśmy gdziekolwiek. A jeździliśmy codziennie Na ogół tam gdzie kręciły się dziewczyny:slight_smile: Jednak odniosłem się tematu, trochę to rozumiem.


(SETi) #16

Tak. Po prostu zamiast siedzieć w domu i marudzić że znowu pada. Wsiadam, włączam muzyczke i jadę jakiś kawałeczek drogi.
Zatrzymuję się.
Odpoczywam spoglądając na okolice, ludzi…


(freshmeat) #17

Samochód jako sposób na odpoczynek - nie. Ale samochód żeby dojechać np do lasu, gdzie można pokręcić się przez jakiś czas - jak najbardziej.


(WODZU) #18

Ale nie wciągasz ich do furgonetki i nie szyjesz z ich skóry ubrań? :wink:


(Leszek2204) #19

a to musi być samochód? dobry jest motorower :wink:


(SETi) #20

Leszek2204 motorower nie zapewni tego co samochód.
Dajmy na to pogoda jest nieprzystępna. Stres w pracy przekroczył nadludzką wytrzymałość. Jedyną rzeczą o której marze jest wyciszyć się poza domem i popatrzeć na nature. Mając motorower misiałbym zostać w domu ( przed tv lub przed komputerem )