Wakacje!

Sytuacja w Europie się trochę zmieniła w ostatnich latach co wpłynęło na większy nacisk urlopowiczów na polskie morze. Też szukałem w styczniu ale na grupę 14 osób i jak coś znalazłem to nie było tanio. Moim zdaniem wzrost cen nad Bałtykiem spowodowany jest wzrostem standardu jednak za ten sam standard na Bałkanach płaci się mniej.

To jest całkowicie indywidualna sprawa każdego, co lubi. Znam wiele osób co nie pojedzie na Chorwację ze względu na odległość i czas stracony na podróż, wybierają samolot, śmiejąc się zarazem z tych co w piątkowe popołudnia stoją po kilka godzin w korkach. Dla mnie zaś ta podróż to przygoda a nie przeszkoda. Wybieram się w tym roku na Chorwację choć bo jedzie moja cała “paczka”, choć korci mnie Czarnogóra.

Spróbuj poszukać coś przez Booking, omijasz wtedy oferty już zarezerwowane.

Mi się marzy zjechać trochę Rosji ale tam w pojedynkę to strach jechać. Zacząłem z żoną juz myśleć nawet nad tym by zebrać jakąś ekipę przez internet, poznać się w jakimś dłuższym czasie i wyruszyć wspólnie na kilka, kilkanaście samochodów. Wtedy taka ekipa 30-40-50 osób raczej nietykalna jest. Dla mnie już sama jazda autem jest zwiedzaniem i frajdą :slight_smile: zwłaszcza gdy jedziesz w nieznane. Chorwacja daleko? To tylko około 750km nad Adriatyk z Cieszyna a do granicy tylko 480. Bardzo fajna droga lecąc cały czas z Polski w kierunku Ljubljany. Praktycznie wszystkie drogowskazy jadąc w kierunku Wiednia będą kierować na Ljubljane. Praktycznie nie można się pomylić. Z Wiednia są trzy niepisane kierunki. Ljubljana / Zagrzeb lub Pordenone/Udine (Italia). Lecisz przez Graz. A w samej Chorwacji to mi tylko ludzie mówili by trzymać się daleko od rejonów z Bośnią bo tam można jeszcze w glacę zarobić. Mi się wydaje że z Cieszyna tak ze spokojną nogą spokojnie w 10h da się autem wyrobić i to jadąc naprawdę emerycko. Jedynie Wiedeń w szczycie to druga Warszawa a nawet i gorzej bo jak nie znasz objazdów to stoisz.

Ech wakacje , niestety trochę jeszcze czasu do nich zostało , w tym roku z żoną jadę do Ustki

Wiem jak się jedzie na Chorwację bo już tam trzy razy byłem i sporo zobaczyłem. W Bośni byłem dwa razy tj. w Medziugorie i bardzo dobrze się tam czułem. Z Cieszyna do Splitu jest ok. 1000km. Ja mam z domu dokładnie 1050km i za 10 godzin nie zajedziesz jadąc spokojnie. Tak jak napisałeś oznakowanie jest bardzo dobre ale jadąc z powrotem nietrudno zabłądzić we Wiedniu, za każdym razem popełniłem ten sam błąd, także wiem jak Wiedeń wygląda. Ps. Synchronizację we Wiedniu doprowadzono do perfekcji, naprawdę.

Powiem Ci szczerze że pomimo korków to ładnie Wiedeń w szczycie jedzie. To nie Warszawa.
I nie martw się, ja też kręciłem się tam kilka razy :slight_smile: aż w końcu zainwestowałem w dobry GPS którego używam tylko w miastach. Mówisz że w 10h nie dasz rady?
Trochę to dziwne. Ja wybierałem te trasę gdy do Włoch na wakacje śmigałem a dokładnie tędy bez autostrad:


W czasie weekendów u Czechów i praktycznie też w Austrii jest dość pusto. Średnia komunikacyjna 77km/h. Z Cieszyna przez całe Czechy mam około 214km. Tak spokojnie na luzie w 3 godzinki lecisz bo czasami 100km/h, czasami 70-80, czasami 50.
Austrii mam 400 z hakiem ale u nich na lokalnych często stoi znak 100 jak i u Niemców.
Jedzie się naprawdę wygodnie i spokojnie zwłaszcza że ich lokalne to coś takiego jak nasza stara E77 z Warszawy do Gdańska. W nocy są tam pustki. I tutaj średnia to 90km/h. 5 godzinek z hakiem i jesteś we Włoszech a jak jesteś wariat i lecisz nocą 120-140 to i w 3h się przeciśniesz :slight_smile: tylko jak tam Cię dorwą to nie będzie 500zł + 10pkt. :slight_smile: :slight_smile:
A same Włochy to tylko na północy są ciężkie do jazdy. Alply i setki górek i zakręcików. Tam średnia 50km/h niestety bo nie ma szans na tych zakrętach w górach pogonić ale za to można się nawdychać niezłej czystości bo powietrze w Alpach to nie Warszawa :slight_smile: Można śmiało żyć bez kawy :slight_smile:
Mowa oczywiście o drogach lokalnych bo nie jestem zwolennikiem zwiedzania przez szybę na autostradzie.

Jeśli ktoś jedzie do Włoch to polecam te trasę:

Jedziemy normalnie z Monachium (obwodnicą Monachium) w kierunku Salzburga i jedziemy zamiast do Bolzano (Inssbruck) czyli do Włoch dalej do Austrii a później wbijamy się na B305 do Grassau i tam zaczyna się górzysta przygoda. Na całej trasie kierujemy się zawsze na Lienz a później na Belluno bo takie są główne drogowskazy. Zapomniałem dodać by nie jechać tamtędy między listopadem a marcem na letnich oponkach i bez łańcuszków w bagażniku z bakiem na rezerwie :slight_smile: bo będziecie zawracać na autostrady :slight_smile:


Kiedyś musiałem wracać dobre 250km pod koniec listopada.
Chciałem przebić się po czerwonej linii w górę i się nie dało na letnich laczkach bez łopaty :slight_smile: więc musiałem nocą wracać na dół i po czerwonej linii gonić do Bolzano na autostradę. Oczywiście byłem bez nawigacji i było frajdy po uszy zatem zimą radzę zatankować do pełna :slight_smile:

A tu nowy podział EMOCJONALNY Italii:

Dziwne to, że tak uważasz. 1050km / 10h = 105km/h
Ponadto trzeba zrobić postoje na tankowanie, winiety, zmianę pozycji na stojącą a nawet drzemkę. Już nie wspomnę o bramkach a i tak nie jeżdżę w piątki. Wzeszłym roku i dwa lata temu korki w Czechach doprowadziły do tego, że w tym roku prawdopodobnie pojadę przez Słowację.
Ps. Też miałem plany jechać do Włoch z postojem jednodniowym w Wenecji ale to już zupełnie inne koszta.

Ja liczyłem od granicy w Cieszynie czyli mi nie wychodzi te 1050km. Mam rodzinę w ok. Cieszyna i zawsze tam się zatrzymuję na spanko a wtedy ruszam wypoczęty tuż z granicy.
Jeśli chodzi o korki w Czechach to nigdy nie miałem przyjemności na takowe trafić.
Trasa ta:


to nic innego jak trasa przez wiochy bez autostrad itp.
Zawsze jadę płynnie i bez jakichkolwiek korków a nocą można nawet lekko poprzeginać na prostej.
Jeśli chodzi o winiety to kupujesz na granicy. W Cieszynie mają i na Czechy i na Austrię. Zakup trwa 2min.
Jeśli chodzi o tankowanie to łatwiej mają Ci którzy śmigają tylko na PB lub ON. Z gazem ciężej bo w Austrii znaleźć LPG graniczy z cudem. Ja akurat ostatnio śmigam Dieslem a jego spalanie na trasie waha się w przedziale 6,5-7L i tak szczerze mówiąc to raz mi skopcił 8L.
Bak ma od 50L do nawet 90L w zależności jakie autko się posiada. Ja mam 56L i pełne zatankowanie w Cieszynie daje mi pewną gwarancję że te 636KM zrobię na bank a wyliczam mu 8,8 na 100 więc mam gwarancję ile przejadę. Średnia i tak wychodzi sporo mniej bo tankując pod korek w Cieszynie to tankuję dopiero na końcu Austrii w Lienz najczęściej i to nie na rezerwie!!! Dopiero zaczyna mi mrugać od czasu do czasu więc mam jeszcze na minimum 50km. Do Lienz z Cieszyna jest chyba 728.

W samym Lienz warto zalać Austriacką ropę bo mają ją znacznie lepszą jak Polską czy Włoską.
Wtedy dopiero czujesz że masz TD pod maską i spalanie oczywiście mniejsze i auto zwinniejsze.
Gdy zatankuję do pełna pod korek w Lienz to z górki (jedziemy przecież przez Alpy cały czas w dół) lecę spokojnie do Monaco jadąc do Hiszpanii.
Najlepsze jest to że jadąc autostradami tracisz sporo kasy!
Po pierwsze różnica w cenie paliwa! Ktoś kto często śmiga wie że na autostradzie z Monachium przez Innsbruck do Bolzano cena ropy jeszcze w Austrii jest droższa o nawet 40 centów na litrze!!
Litr ropy w małej lokalnej stacji na wylocie z Lienz kosztował 1,05 euro. Ten sam litr na autostradzie kosztuje 1,55 euro. To samo tyczy się Włochów. Zjedziesz z płatnej A22 i tankujesz minimum 20 euro centów na litrze mniej. Dodatkowo lecąc przez Innsbruck autostradą zapłacisz chyba jeszcze coś koło 11 euro za autostradę prócz winiety. Włosi za zjazd na dół wezmą około 15 euro a do Ancony prawie 45.
Niby nie wiele ale 15 euro to około 60zł. W dwie mańki jest już 120zł. Do tego różnica w tankowaniu do pełnego minimum 28 euro. W dwie mańki jest już 56 euro jak by nie liczyć tyle że nazad auto weźmie więcej bo praktycznie od Verony za Innsbruck lecisz cały czas pod górę + mega długa górka na dojeździe do Monachium (około 30-40km non stop w górę :slight_smile:
Autostrada jest fajna tylko u Niemców zwłaszcza odcinek z Berlineringu do Monachium nocą. Wtedy i dobre V6 by się przydało bo tniesz non stop 160-180 albo i więcej. W Austrii nie pogonisz a u Włochów odcinkowe pomiary prędkości więc też się nie bardzo da wcisnąć i praktycznie całe 500-800km jesteś zajęty ciągłą zmianą pasa przy wyprzedzaniu taboru ciężkiego. Zero odpoczynku, zero wygody, w okół tylko skały i zero frajdy. Zatrzymać się na jakimś Agipie i iść na kawcię też mija się z celem no chyba że ktoś gustuje w kawci za 2 euro (filiżaneczka na dwa łyki).

Jechałem tą właśnie trasą przez Czechy pierwszy raz 8 lat temu i też nie było żadnych karków ani robót. Ale przez te dwa lata uparliśmy się jechać czeską autostradą co skutecznie mnie z niej wyleczyło.[quote=“Szpakus, post:67, topic:25977”]
Z gazem ciężej bo w Austrii znaleźć LPG graniczy z cudem
[/quote]
Czy ja wiem czy tak ciężko? Za każdym razem jadę “w gazie” i nie mam większych problemów z tankowaniem, tyle, że zasięg LPG jest mniejszy. Ciekawe ile będzie w tym roku otwartej autostrady na Słowenii.

W gazie auto miałem do 2009r. Jakoś pod koniec 2009 sprzedałem i po tej dacie to nie bardzo wiem jak z tymi stacjami teraz jest. Może dobudowali wreszcie bo pon. 2000r to szans nie było. U Włochów GPL jest i był więc tam problemów nie ma. Dla mnie najgorzej było u Niemców i w Austrii. Pamiętam też że w 2005r do najbliższej stacji z gazem w ok. Florencji miałem 50km. Nie opłacało się śmigać po 100km w obie mańki by zalać w koło 28-30l. Jak jest dziś nie wiem bo często już nie zwracam uwagi. Natomiast autostrady nie bardzo mnie interesują jak już wcześniej wspomniałem. Lubię emerycką jazdę, zwłaszcza latem między 3:30 a 5:30 rano. Najgorsza do jazdy lokalnymi drogami jest wieczorami Italia a zwłaszcza weekendy bo tam kurdę rodzinami idą na jedzonkowanko po godz. 20 i wtedy zaczyna się masakra tam gdzie restauracje i bary. Strada Adriatica czy jak ona tam się zwie - ta równoległa do A14 lecąca po wschodnim brzegu z góry na dół przez Anconę do Bari jest wieczorami tragiczna. Już lepiej odstać 2,3 h i przeczekać ten szczyt na kolację lub lecieć za 20 euro autostradą bo się dosłownie przejechać nie da. A ile tam Pań/ Panów i tych ONO pracujących wieczorkami na ulicy ło ho ho ho. Normalnie setki! :slight_smile:

I jeszcze jedno o Italii. Pominę północ tego kraju bo przypomina jeszcze cywilizację ale na dole to już katastrofa. Jak ktoś pojedzie pierwszy raz to się równo naklnie :slight_smile:
Oznakowania na ulicach to mają normalnie z Marsa bo chyba nigdzie indziej tak nie ma!
Te ich piekne drogowskazy kierunkowe! Wiecie że we Włoszech w prawo czy lewo na znakach często oznacza prosto???
Na dodatek trzeba się przyzwyczaić do tego że znaki najczęściej stoją dosłownie na zjeździe - wyjeździe a nie na dojeździe tak jak tu:


Zakręcić idzie się nie raz!
Zamiast stawiać to przed skrzyżowaniem / przed rondem to postawią na rondzie albo na skrzyżowaniu.
Za groma nie uszykujesz się do manewru …

No i Włosi tak po 2005r to mistrzowie budowy rond! Paranoja jakaś!
Długa prosta i dziesiątki rondek!

Reasumując…każdy wakacyjnie “orze jak może” i jak chce…jedni liczą kilometry autostrad i ceny paliwa…a inni “liczą” na pogodę i w miarę “ciepłą” wodę bez sinic nad Bałtykiem.

Ja natomiast wręcz już “obsesyjnie” sprawdzam ceny biletów lotniczych w sierpniu liniami “Emirates” na trasie Warszawa - Dubaj…żywcem muszę upolować jakąś dobrą promocję.
Zaniepokojony jestem również niepotwierdzoną, póki co oficjalnie, informacją o wręcz drastycznej podwyżce ceny wizy egipskiej z 25 dolarów na 60 dolarów…

A ja myślałem, że czeski film to tylko w Czechach:) Strasznie mnie wkurzają u Nich zamienione ze sobą tablice niebieskie z zielonymi i na odwrót.

No tak ale w czasie powiedzmy 20 wyjazdów wakacyjnych korzystając z biur podróży co można po 20latach powiedzieć? Że się wydało 20 x 3500zł na wycieczkę i widziało 20 europejskich miast?
Że za każdym razem było się ograniczonym czasowo bo hotel na 7-10dni?
Kasa w błoto jeśli chodzi o wycieczkowanie po małej EU nawet i samolotem. Co z tego że będziesz w Madrycie po 6,7 godzinach? Ile można łazić po takim Madrycie? :slight_smile:
Bierzesz motel na 2,3 dni i tyle wystarczy. Zwiedzasz co trzeba i odpalasz “opony” w inne miejsce. I tam to samo. 2,3 dni i dalej… Zrób to z biurem podróży no i nie oszukujmy się - jadąc na wakacje nie jedziesz 2000-3000km non stop tylko odwiedzasz i zwiedzasz zaplanowane po drodze miejsca. Motele wcale nie wyjdą drożej bo omijasz kurorty i jedziesz tam gdzie Ty chcesz a nie gdzie są turyści i robi się $$$.

Z mojej strony to była tylko luźna dygresja…pozostawiamy każdemu z osobna wolny wybór, takiej czy innej formy wypoczynku…

Nikt nie ma żalu. Są różne formy wypoczynku. Każdy też ma inne możliwości finansowe. Nie każdy też czuje się na siłach przejechać bez uszczerbku na zdrowiu pół Europy samochodem. Ja miałem na myśli tylko tych którzy jadą np. autem z gór nad morze i sądzą że Sopot to rewelacja. Naprawdę taniej jest w drugą stronę. Dajmy na to że jakaś rodzinka zastanawia się dokąd wyjechać a jest z Sanoka. Do Sopotu mają jak by nie patrzył ponad 720km. Dokładając skromne 200 z hakiem będą w Chorwacji czyli najprawdopodobniej tam gdzie jeszcze nie byli.
Polskę to bym sobie zostawił na starsze lata. Naprawdę. Po 40-stce człowiek nie ma już tyle wigoru i wytrzymałości co po 20-stce. Teraz już nie ma nocowania w namiotach na północy Norwegii bo później masakra z nerkami i resztą :slight_smile: Jestem zdania że jak jest się młodym to zwiedzać rejony najdalsze a Polonię zostawić sobie na moherowe lata.

Zapomniałem coś wcześniej dodać:
Jadąc np. do Francji przez Niemcy albo wracając do Polski przez Niemcy od strony FR warto zahaczyć o:


Jest w Olsbergu. Jadąc autostradą A2 z Dortmundu do Hannoveru zaraz za Dortmundem jedziemy na Meschede.
Drugie ale znacznie większe tego typu miejsce jest w ok. Koln a raczej pod nim na drodze 533 w miejscowości Brühl i nazywa się Phantasialand. Tam to można i dwa dni siedzieć.

A jak już ktoś dojedzie do Italii to warto zobaczyć muzeum Ferrari w Maranello.


Reklamy i strony w necie nie odzwierciedlają tego co jest tam naprawdę. Czasami są promocje, konkursy itp. Można wygrać 15min jazdę najnowszym Ferrari po torze za 1 euro!
Wygrywają jednak tylko Ci którzy o Ferrari wiedzą wszystko …
Jak by się ktoś doczłapał do Wenecji i uparł tam pomieszkać z tydzień to szukajcie stancji i hoteli w Padovie. Tam jest o kilka set % taniej!
Najtańsze restauracje, bary i podobne są w Spinei (Spinea) i w Mirano. Trzeba sobie autkiem podjechać bo róznica na pizzy (tej samej) między Mestre a Mirano to aż 20 euro na sztuce.
Jeśli chodzi o duże zakupy na dłuższe przeżycie to trzeba jechać do miejscowości Gaggio oddalonej od Mestre o jakieś 20km. Tam jest jedno z największych centr handlowych które jest wielkości Warszawskiego Targówka! Jest tam dziesiątki hipermarketów. Oczywiście wypadało by poświęcić pół dnia bo w kilka minut tego nie ogarniesz a w marketach z elektroniką takie promocje że włosy dęba stają. Osobiście na dzień dobry zostawiłem tam 2500 euro (apraty fot., karty pamięci, dyski ssd, tablety, smartfony). Zostawiłem 2500€ bo po kilku dniowych liczeniach wychodziło że w Polsce na alleluja musiał bym dać za to samo drugie tyle a o sklepach nie wspomnę. Niegdyś sławne aparaty Canon Ixux 160 kosztowały u nas w RTV Euro i Mediamarkcie 449zł. Na alleluja były od 350 do 400. Ja kupiłem je po 44,99 euro w wyprzedaży a euro stało wtedy 3,90. Karty pamięci Toshiba 32GB UHC1 stały u nas po 99zeta w marketach - ja nabyłem takie same (identyczne modele) za 8,99euro sztuka.
CH jest tu:

Jeśli chodzi o ceny za chemię i spożywkę to najtańsze markety to EUROSPIN. Po nich CONAD. Warte są zobaczenia też wszystkie Auchany i Reale o ile uda się znaleźć gdzieś lokalnie.
Paczkę proszku do prania o wadze 8kg firmy WeiserReiser czy coś takiego (przewyższa jakością i wydajnością każdy Polski Wizir) można nabyć za 5,99 w wyprzedaży ale nie ma co się hurtowo szczypać bo w Monachium w Lidlach lub Aldi od czasu do czasu rzucą jeszcze lepszy DALLI 10kg za 8 euro. Jadąc jakimś minii vanem lub kombiakiem możecie na powrocie zrobić takie zakupy że jak posprzedajecie wszystko później po rodzinie to autostrady i paliwo macie za friko :slight_smile:
Miałem o tym nie mówić ale nikt przecie na wakacjach nie zakazuje kombinowania :slight_smile:
U nas Midland Alan 100 kosztował w sklepie (market) 299zł. Na alleluja nowy latał w przedziale 250-300. Ja kupiłem osiem ostatnich sztuk w cenie 34,99€/szt biorąc wszystkie. Tydzień po przyjeździe do PL wszystkie poszły na alleluja pow. 180zł/szt. 44 zeta na radyjku x 8 szt = 352zł zysku. A gdzie reszta?
Jak weźmiesz ze sobą 2000-3000 euro i dobrze znasz ceny tam i tu to po całej EU zbierzesz tyle fantów że wyjazd jest za darmo. I tak co roku :slight_smile: a do sklepu na wakacjach i tak musisz iść i tak więc wyłapujesz okazje.
Aha, wracając z fantami wracamy najkrótszą możliwą trasą przez Austrię ale tylko wtedy gdy mamy wiecej jak 5szt. danego towaru bo u nich POLIZEI potrafi zmarnować nam dzionek i to cały!
Ważne by nie był to hurt np. 100 takich samych perfum bo wtedy i ZOLL POLIZEI ma co robić :slight_smile:
I jeszcze coś dla tych co lubią powdychać zioła na trasie tak by nasi siary więcej nie robili.
Włoskie CARABINIERI często kontrolują na bramkach. Bardzo często na wyjeździe z Austrii do Bolzano. Już kilkukrotnie widziałem za bramkami “zaobrączkowanych” rodaków. Mówię o tym bo Italia to chory prawnie kraj. Tam za zioła dostaniesz ponoć więcej jak za nieumyślne zabójstwo - takie ploty latają.
No i wspominam też o tym dlatego że Bułgar, Rumun, Litwin i Polak to najczęściej kontrolowana tam persona. Prawdziwa masakra ale nie dziwię się. Golf III, tablice SK, 5 młodych gniewnych z których 4 najaranych i 4 narąbanych. Taka Polska wizytówka… he he i jadą do pracy na południe Włoch gdzie obecnie bezrobocie tak od połowy półwyspu w dół wynosi >50%

No no. NIezła podróż. Tez chętnie wybrałbym się w te rejony. Na razie jednak nie stać mnie na takie podróże. No może w przyszłości. Ale na pewno nie teraz.

W tym roku juz mamy zabukowane noclegi. Jedziemy z grupą znajomych nad morze. Noclegi rezerwowaliśmy sobie na tej stronie:
http://www.dhapartamenty.pl/
W zasadzie nie pokoje w hotelu, ale po prostu własne mieszkanie. Doszliśmy do wniosku,że będzie to zdecydowanie lepszy wybór.

w tym roku wybraliśmy Portugalię, rezerwowaliśmy przez bookapart w Potro, jak się uda to druga połowa sierpnia :slight_smile:

I powiem Ci szerze że jeśli chodzi o południe EU to bardzo dobra opcja. Wydaje mi się że nawet najlepsza biorąc pod uwagę burdelnikus w Grecji, Włoszech i południowych rejonach Hiszpanii. Nie będziesz żałował.
A ja jeszcze nie wiem co z tymi wakacjami. Niby tam mam jakieś pomysły ale z decyzją jeszcze się wstrzymuję. Chciałem jechać na północ do europejskiego buszu (pn. Norwegia, Szwecja) i zahaczyć kawałek Rosji ale z tego co się zorientowałem w ostatnim czasie od kumpli z TIRów to suną tamtędy uchodźcy i to hurtowo. Suną od wuja Putina do Norwegii. Po groma to nie wiem. Przecież 70% Norwegii to pustynia. Trochę strach hulać w pojedynkę w tak puste rejony. Ostatnio też coraz częściej mam ochotę usadzić “pupsko” gdzieś na plaży w słoneczku i zapomnieć o wszystkim :slight_smile: ale to spowodowane jest tym że trochę pojeździłem i nie zostawiłem sobie nic do zobaczenia na później. Słyszę Paryż, Madryt, Wenecja, Mediolan, Londyn itp. to mnie lekko skręca :slight_smile:
A może po prostu zostanę na miejscu i będę łaził codziennie do lasu ptaszyska wysłuchiwać. Teraz jest te 500+ to pewnie w wakacje lotniska będą zapchane :slight_smile: a autostrady zakorkowane bo przecież teraz wszyscy z 500+ na koncie wreszcie mają nowe (–wsze) wozy zdolne dojechać ot by do Dortmundu.
I by nie było to w TV tak mówili :slight_smile: :slight_smile: