Wow! Newsy z grafiką u góry, jak w blogach było?

To musiałbyś dodać mały komentarz, jakie ograniczenie sprzętowe zostało przełamane, bo ja głównie kojarzę taką magię z c64 i ZX Spectrum. Atari tak słabiej, choć wiem że tam też cuda się działy, np nowy tryb graficzny uzyskiwany po podgrzaniu suszarką.

Ten poziom muzyki zajmował 6-10KB, ale to było pisane indywidualnie pod każdą grę. Zawsze trzeba było zaczynać wręcz od zera, kod obsługi i dane muzyki.

Nasi to zrealizowali to tak jak miała Amiga czy ST.
Janusz Pelc napisał Chaos Music Composer - Tracker.

Ale nie operował samplami (bo to wielkie i czasochłonne), to miniaturowy syntezator FM (jak Yamaha DX7) programowy , który w locie tworzy dźwięk na podstawie nut i ustawień.
CMC działał w przerwaniu POKEY’a (15 kHz), nie VBLANK. To dawało mu najwyższą możliwą rozdzielczość czasową na Atari. W każdym przerwaniu jego kod generował od zera pojedynczą próbkę dźwięku (1 bajt), który był wysyłany bezpośrednio do rejestru DAC POKEY’a.

CMC okrzyknięto niepowtarzalnym fenomenem., dopiero wiele lat po nim powstały programy mu dorównujące. A nawet przewyższające możliwościami. Ale to już była era innych komputerów.

Potem już tylko kodzik odtwarzania i ktoś z pomysłem i słuchem.
Prawdę mówiąc, nawet małpa potrafiła w tym tworzyć

Tu taka dość słaba próbka ale zawsze coś:

A to potrafili zrobić ludzie: