Zasilacz po około 10s od włączenia pokazuje 4.2-4.4.5V na linii +5V

Cześć.
Pacjent to OCZ-ZS650W-EU. Popracował z 3 lata, teraz poleżał nieużywany z 1.5 roku.

Wrzucam go na tester, wszystko na zielono - jednak po 7-8 sekudnach od włączenia linia +5V z 5.1V spadza do 4.2-4.5V i oscyluje między tymi wartościami, tester zaczyna piszczeć i migać tą wartością.

Tutaj dwa pytania:
– rozumiem, że to już jest za niska wartość dla linii +5V i może oznaczać uszkodzenie zasilacza,
– tester pewnie bardzo małym prądem obciąża zasilacz - czy to może być jakaś reakcja zasilacza na mały pobór prądu i obniża linię +5V na niższe napięcie, czy zawsze powinien podawać na tej linii min. +5V (+/-5%) i definitywnie jest uszkodzony?

Znalazłem jeszcze taką przykładową rozpiskę:
image

Może to więc oznaczać, że zasilacz na PSZOK?

1lajk

W Twoim przypadku do sprawdzenia są wszystkie kondensatory elektrolityczne na płycie głównej zasilacza i wszystkie inne kondensatory filtrujące. Spadek pojemności poniżej dopuszczalnej tolerancji może być przyczyna Twoich problemów.

Przejrzałem zasilacz dość dokładnie, kurzu miał mało, żaden kondensator nawet nie budzi podejrzeń, że chociaż lekko wybrzuszony, czy ślady elektrolitu. Chyba nie ma co się bawić w naprawę, chociaż po tym modelu spodziewałem się trochę więcej. Pochodził może z 3 lata i komputer okazjonalnie zaczął się zawieszać. Przeleżał, miałem chwilkę mu się przyjrzeć i obstawiam, że jednak uszkodzenie jak napięcie spada do tak niskiej wartości. Zastanawia mnie, czy to nie któryś LM (regulator napięcia)? Dziwne jest to, że pierwsze 5-8s pokazuje zasilacz 5.1-5.2V i spada ta wartość, może kwestia nagrzewania się regulatora?

Albo kwestia nagrzewania się regulatora, albo nagrzewania się siakiegoś kondensatora.
Po powiedzmy półrocznej przerwie z korzystania z komputera, też po włączeniu dzieją się hocki. Czasem ustają po kolejnym uruchomieniu, ale nie zawsze. A co dopiero zasilacza? Często sprzedający dziwią się - A bo u mnie działał.
Często zdarza się, że taki starszy zasilacz chodził stabilnie 10 lat. Wymieniało się wentylator i działał jak nówka. Czasem jednak sprzęt odstawiony jest na jakie pół roku i stabilność szlag trafia.

Kondensatory wcale nie muszą być wybrzuszone mogą mieć upływ poniżej dopuszczalnej tolerancji a to wpływa na stabilność działania sprzętu. Podstawą naprawy takiego sprzętu jest zwykle profilaktyczna wymiana wszystkich elektrolitów na nowe i zbadanie pozostałych pojemności w zasilaczu. Ponieważ nie dysponujesz kamerą termowizyjną ciężko Ci będzie ustalić czy coś dodatkowo się grzeje w takim zasilaczu ponad normę.

1lajk

Może chociaż z ciekawości popatrzę pirometrem, czy coś mocno się nagrzewa.

Pewnie nie zaszkodzi sprawdzić jeśli masz taki sprzęt pod ręką. Ostatnio naprawiałem kilkuletni zasilacz Thermaltake Smart SE 630W, który gasł bez przyczyny gdy napięcie w sieci przekraczało 250V. Okazało się że kondensatory filtrujące mają połowę nominalnej pojemności. Wszystkie odbiegające od normy kondensatory w tym zasilaczu zostały wymienione na nowe(trochę ich było) i sprzęt pracuje stabilnie już ponad miesiąc.

Nie wiem co to za tester, ale są i takie, które wymuszają prąd kilku amperów. Jeśli ten twój nie, a mierzy tylko napięcie, to możesz spróbować go sztucznie obciążyć jakąś sensowną rezystancją na linii 5V i 12 V (mogą od siebie zależeć).
W takim przypadku pod linię 5 V podłączyłbym rezystor (czy raczej opornicę) ok. 2 Ω. Przy 5 V popłynie tam 2,5 A, a wydzielana moc osiągnie ok. 12,5 W.
Pod 12 V może to być np. 3 Ω - da to 4 A i 48 W.

Kiedyś (z 5 lat temu) testując jakiś zasilacz, a nie mając pod ręką, bo kto ma… :wink: , takich opornic, zastąpiłem je krosówką, czyli zwykłym przewodem 0,5 mm², a tej miałem sporo.
W tym celu można również wykorzystać zwykłą skrętkę kat. 5e. Przy testowaniu zasilacza i odpowiedniej długości nic się jej nie stanie.

Rezystywność (opór) miedzi jest mały, rzędu 0,017 Ω (1 mm²/m). Przyjmując (dość optymistycznie), że w skrętce mamy żyły 0,5 mm², to na 50 metrach takiej skrętki jedna żyła ma oporność około 1,7 Ω.
Czyli pod 12 V podłączyłbym żyłę niebieską i żyłę zieloną i zwarł je na końcu (czyli 100 metrów = 3,4 Ω), a pod 5 V żyłę pomarańczową z dwóch stron (czyli 50metrów = 1,7 Ω). To dałoby ok. 3,5 A na 12 V i niecałe 3 A na 5 V.
Sumując, mamy wydzielaną sumaryczną moc na 50 metrowym kablu ok. 56 W Czyli, w przybliżeniu 1,1 W na metr kabla. Całkowicie do przeżycia na czas testu. :slight_smile:
Masz 50 metrów miedzianej skrętki kategorii 5e?

Ja bym to jeszcze zmierzył zwykłym multimetrem.

Na mulitimetrze to samo.

Pewnie będę musiał usiąć z tej belki 305m co zawsze leży w szufladzie :wink: a tak poważnie, jeszcze go spróbuję obciążyć i zobaczę czy też ten sam problem występuje.

Obciążanie nie do końca sprawnego zasilacza może się źle skończyć. Jeśli masz dostęp do miernika z pomiarem pojemności to najpierw wybadaj kondensatory te które możesz a nuż trafisz na właściwy i po wymianie zasilacz będzie działał jak trzeba.

Głupie pytanie, bo nie pamiętam - czy kondensator można mierzyć w obwodzie?

Pojemność powinno się mierzyć po wylutowaniu elementu z druku.

1lajk

Nie da się kondensatora mierzyć w obwodzie, bo całość obwodu wpływa na wynik, ale objawy raczej wskazują na tranzystor, a nie kondensator :thinking:

A że marka dobra, no cóż, nawet mercedesowi się zdarzy :wink:

ps.
Pisze to ja, człowiek bez doświadczenia i wykształcenia kierunkowego… więc tylko piszę :wink:
Recaping najprostszą metodą naprawy, po tym zostają tranzystory :wink:

Spadek napięcia na linii to tranzystor nawala? Tranzystor to w uproszczeniu przełącznik jak coś szwankuje to napięcie jest albo go nie ma wcale. Bardziej mi to podchodzi pod zimny lut, upływ kondensatorów albo całkowita utrata pojemności.

W uproszczeniu to bardziej zawór, który steruje ciśnieniem wody. Wyobraź sobie, że masz zawór o takiej konstrukcji, że część wody wraca i naciska na zawór, jak jest zbyt duże ciśnienie, to powrót jest silniejszy i mocniej naciska, ograniczając wylot wody. Ale jak spadnie za bardzo, to i to co wraca naciska lżej i zawór otwiera się więcej.

I takie coś nazywa się sprzężeniem zwrotnym. Stosuje się do wielu celów, między innymi, do stabilizacji napięcia. Jeśli na skutek np. grzania się tranzystora, będzie on dostawał nieco większe napięcie zwrotne, może “przykręcać zawór” za bardzo.

Niestety zasilacze impulsowe, to skomplikowane ustrojstwa i nie jest tak łatwo ustalić, co jest przyczyną złego działania. Zwłaszcza, że stabilizacja napięcia w tych lepszych, często jest realizowana w zupełnie inny sposób. Za pomocą PWM (ang. pulse width modulation). Generuje się napięcie w pewnym zakresie częstotliwości. W celu stabilizacji napięcia mierzymy prąd i napięcie wyjściowe i odpowiednio zmieniamy współczynnik wypełnienia przebiegu sterującego kluczem po pierwotnej stronie przetwornicy. Takie stabilizatory osiągają sprawność powyżej 90%.

Tranzystor żeby działał poprawnie musi otrzymywać prawidłowe sygnały sterujące, ten aktywny element jest uzależniony od innych biernych podzespołów w jego obwodzie, ich nieprawidłowe działanie zmienia funkcjonowanie samego tranzystora. W elektronice nic nie dzieje się bez przyczyny. Szukaj nieprawidłowych pojemności, zimnych lutów, tranzystory zostaw w spokoju. Gdyby w zasilaczu impulsowym uszkodzeniu uległ jakiś tranzystor to cały sprzęt poszedłby spać.

Nieprawda.

Spróbowałbym zlokalizować, które elementy są odpowiedzialne za napięcie. Może to nie być proste, laminat kilkuwarstwowy etc., ale do zrobienia albo daj jakiemuś elektronikowi, niech się spojrzy okiem.
Inna sprawa, czy wartość urządzenia jest na tyle wysoka, że jest sens bawić się w naprawę.