Kryzys klimatyczny wywołany destabilizacją klimatu

Nie bardzo. Widzisz, jeśli wczytuję się w wyniki badań, metodologię, i widzę rażące sprzeczności. Widzę promowanie jedynie słusznych teorii. Widzę gigantyczny kapitał, który promuje utopijne rozwiązania, które nijak mają się do wyglaszanych treści, to szukam powodu. Nikt dla zabawy nie angażuje tak gigantycznych środków.

Zaczynam się zastanawiać kto na tym odnosi korzyści. I widzę, że największym beneficjentem są Chiny. To Chiny dostarczają baterie do aut, i zaczynają ostro wchodzić na rynku. To Chiny mają praktycznie w garści produkcje paneli solarnych.
To Chiny robią pompy ciepła.

A jednocześnie Chiny stawiają nowe bloki węglowe i kupują węgiel. link

Wygląda na to, że polityka gra tutaj kluczową rolę.
Chiny wpłynęły na Rosję, aby ta zapewniła Niemcom zasoby i energię. Jednocześnie smarowały same lub poprzez Niemców propagandę CO2. Plany były takie, że Niemcy dzieki sile roboczej z Chin i tanim surowcom z Rosji będą sobie dominować w Europie.
W końcu gdyby tak nie było, to by nie lobbowali tak mocno przeciw energetyce jądrowej.

Wygląda na to, że Chiny rozgrywają Europę jak chcą.
Teraz odpalili kolejną kartę. Właśnie trwa scenariusz odciągania oczu od Ukrainy, poprzez ciche wspieranie Hamasu. Bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie myśli, że oni tak sami z siebie.

Z tym nie będę dyskutował, bo de facto się z tym zgadzam. Produkcja i utylizacja baterii to masakra dla Ziemi. Tyle, że ja nigdzie nie napisałem, że popieram działania polityków czy bzdurne decyzje.
Tak jak napisał @januszek ja pisałem o fizyce. Bo uważam, że działalność człowieka zmienia klimat. Często w złym kierunku dla nas (czyli dla obecnych czasów i obecnego człowieka).

I tego właśnie chcę tu uniknąć. Bo działania polityków często są inspirowane kasą i władzą, a nie faktycznym dobrem człowieka. Dlatego pomijam tu bezsensowne ich działania, jak choćby zamykanie EJ w Niemczech czy inne bzdurne decyzje. Choć są i rozsądne, nikt przecież nie chciałby mieszkać w miejscu, które tak wygląda, choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu takimi obrazkami się chwalono, nawet na banknotach:

Nikt też chyba nie tęskni do czasów, gdy wszystkie auta dymiły niemiłosiernie i do tego związkami ołowiu (etylina zawierała tetraetyloołów), a to działania odgórne wymusiły czystsze spaliny.

image image

Świadomość tego, że zanieczyszczając powietrze, wodę i glebę nie działamy dla dobra Ziemi i ludzi powinna być większa.

To zmiana ustroju i wyższy poziom życia spowodował, że ludzie mają lepsze auta.

Działania na rzecz zmniejszenia emisji CO2, NIE MAJĄ NIC WSPÓLNEGO Z ZANIESZYCZNANIEM.

Lokalnie. W Polsce. Inaczej to wygląda np w Danii, albo Singapurze. W Polsce też się zmieni bo stosunek ilości aut do ilości ludzi staje się zbyt wysoki.

O, jak miło, że chociaż to odróżniasz.

Oczywiście, a w zasadzie powinienem napisać.
Działania na rzecz ograniczania emisji CO2, mają na celu zwiększenie zanieczyszczenia planety.

Tak, zbyt wysoka jest ilość ludzi bez aut. Auto jest o wiele ekologiczniejsze od autobusu, o pociągu już nawet nie wspominając. Ale zawsze możemy wrócić do koni i osiołków.

Z tym jest jeszcze gorzej niż z autami. Zaparkowanie konia/osiołka jest o wiele bardziej skomplikowane niż samochodu Wyobraź sobie rzeczywistość gdyby w naszych miastach na każde 1000 mieszkańców przypadało 850 koni/osiołków (taka jest relacja ilości pojazdów do ilości mieszkańców w Wawie; dla kalibracji: Berlin 300, Kopenhaga 240, Amsterd 247, Nowy Jork 246).

ps. widzę, że masz duży problem ze skalowaniem rzeczywistości do skal makro. Zakotwiczyłeś się w mikro. Na auto patrzysz z punktu widzenia fotela kierowcy a nie całego systemu infrastrukturalnego, wymaganego do tego aby auta mogły być używane…

Tak sobie czytam, i już wiem gdzie tkwi twój problem. Jeśli ty serio rozważasz wprowadzenie zwierząt pociągowych nie jako żart, tylko problem, to ty masz problem w ogóle z rzeczywistością, a nie skalowaniem.

To Ty ten element wprowadziłeś do dyskusji, nie ja.

Żartowałem, to chyba oczywiste.
W Polsce 15 milionów ludzi mieszka za miastami, pozbawienie ich aut nie wchodzi w grę. A właśnie ci ludzie często nie dysponują lepszymi pojazdami, bo ich nie stać. A nie stać ich, bo okrada ich polityka Unijna. Do tego dochodzi bandytyzm, który nakazywał tym ludziom uprawę wedle norm Unijnych, a potem ta sama Unia zezwala na sprowadzanie trującego zboża, bez jakichkolwiek norm, które produkują zachodnie firmy na terenie Ukrainy.

Jeśli ktokolwiek sądzi, że CO2 to nie jest czysta polityka, to jest albo ślepy, albo udaje.

90% Twoich tutaj wypowiedzi to jest przykład magicznego myślenia. W takiej sytuacji nie jest możliwe zdekodowanie, kiedy żartujesz a kiedy nie.

To jest dobry przykład magicznego myślenia. W prosty sposób próbujesz opisać złożoną rzeczywistość. Większość ludzi w Polsce jest wykluczona transportowo, mimo tego że mają w rodzinie samochody…UE nie tylko ich nie okrada ale daje im dotacje. Afera ze zbożem to była radosna twórczość polskiego rządu a nie UE. CO2 to fizyka. Ergo: wszystko co napisałeś, to są bzdury na takim samym poziomie jak zamiana aut na osiołki.

Proszę o przykład.

To są jakieś brednie.

Że jak? Unia okrada ludzi, żądając haraczu za spalane paliwo.
Unia okrada ludzi żądając haraczu za wytworzony prąd z węgla czy gazu.
Unia okrada ludzi żądając haraczu za kredyty, których nabrała, a których polska nie dostała.
To Unia ponakładała debilne wymogi na auta, przez co są droższe i to jest wina Unii, że doprowadzili do sytuacji gdy cała produkcja jest w Chinach i to Chiny korzystają na wszystkim.

Tak, i fizycznie jest to obojętny i nieszkodliwy gaz, a jak DOWODZĄ TWOJE WŁASNE linki, a właściwie ich źródła, nie ma dowodów na to aby działał negatywnie.

Jak na razie, to wychodzi a to, że to ty pisałeś brednie. Nawet linki, które podawałeś jako dowody, jasno pokazały, że mam rację.

Fakty są takie, że nie istnieją sposoby oznaczenia daty.
Fakty są takie, że źródła badań na które się powołują fantaści z twoich linków wcale nie są pewni, czy CO2 zmienia cokolwiek, i na podstawie dotychczasowych badań nie można z całą pewnością potwierdzić tej teorii, a kolejne odkrycia i badania jeszcze bardziej komplikują cały model i rodzą kolejne wątpliwości.

  1. Wykluczenie transportowe. Dowód anegdotyczny. Wieś, kilka kilometrów od 20-tys miasta, aktualnie nie dojeżdża do niej żaden regularny przewoźnik komunikacji. Dom, przy polu, rodzina ojciec, matka (75+), syn (55+), mają jeszcze córkę, ale ta wyjechała do dużego miasta, 200 km dalej. Dawniej byli rolnikami, obecnie żyją z dopłat do ziemi uprawnej. Na ich polach rośnie zboże, ale uprawę outsourcują. Mają trzy samochody do różnych zadań. Syn pracuje w trybie zmianowym w fabryce, do której może dojechać tylko autem. To pierwsze auto, drugie, stare do jazdy, jak mówią: „na pole”. Trzecie, też starsze, ale w ciągle dobrym stanie to auto zapasowe, bo „nie mogą zostać bez auta”. Jeśli rodzice muszą lub chcą gdzieś pojechać, syn musi być kierowcą, bo tylko on ma prawo jazdy. Ostatnio ojciec ma problemy onkologiczne i musi regularnie dojeżdżać 200 km do szpitala onkologicznego w dużym mieście. Jest z tym kłopot, bo terminy wyznaczanych wizyt często kolidują z pracą syna. Kiedy syn nie może, wtedy prosili sąsiada. Jakiś czas temu sąsiad zmarł. Zostawił żonę i córkę, obie bez prawa jazdy i dwa auta. Mamy tu zbiór 5 osób i 5 samochodów. Z tego 4 osoby są komunikacyjnie wykluczone. Takich osób w Polsce są miliony.

  2. Opłaty emisyjne i środowiskowe. To nie UE kasuje, te opłaty tylko one zasilają budżet państwa. Pomysł był taki, aby za te pieniądze państwa budowały nowoczesne i bezemisyjne źródła energii (np elektrownie jądrowe) - Polska jednak te pieniądza cały czas zużywa na coś innego… Auta są coraz droższe, bo koncerny chcą coraz więcej zarabiać i lobbują coraz korzystniejsze dla siebie regulacje. Konsumentom trzeba to jakoś wytłumaczyć, więc opłacani za pieniądze koncernów spin doktorzy generują medialne narracje o tym, że to wina UE, a koncerny są biednymi ofiarami.

  3. CO2 powoduje efekt cieplarniany. Ta teoria jest empirycznie potwierdzana od ponad 150 lat.

  4. Przykład antynaukowych bredni, będących efektem myślenia magicznego:

I według ciebie jak ktoś jedzie sobie na chemię, to czekanie na przystanku, na autobus o wyznaczonej porze a potem powrót, to świetny pomysł.

Nie, to Unia kasuje za prawa do emisji CO2. Te pieniądze obciążają całą europę. Są w cenie auta, w cenie spalanego paliwa itd. To, że państwa sobie handlują prawami do emisji, to jest taki debilizm, że się w głowie nie mieści. Niedługo na oddychanie zaczną sprzedawać prawa.

Nie, auta są coraz droższe, bo muszą mieć masy systemów, spełniać masy norm itp. Jakoś w innych krajach można produkować pojazdy połowę taniej.

Nie jest. Wszystkie linki jakie przedstawiłeś nie potwierdziły twojej teorii. A nawet więcej, wręcz podważają jej sens.

To są fakty, które ci udowodniłem. Podałeś mi linki, i w nich są informacje dokładnie takie, o jakich pisałem.

Dowody poproszę, a nie jakieś brednie fantastyczne. Sam podałeś linki, które podważają wszystko to, o czym pisałeś. Więc może ty się zastanów o co ci chodzi.

Sugeruję, zatem jedno po drugim rozwiać problemy i poukładać fakty, tak, żeby nie było wątpliwości.

Punkt 1) Fakt. Nie istnieją sposoby datowania, które dają pewność, że cokolwiek ma np. 10 000, 100 000, milion itd lat. Nie można tego w żaden sposób zmierzyć, tak, żeby się nie okazało, że pomyłka może być większa o całe rzędy wielkości od pomiaru.
Jest bez znaczenia, mierzymy rozpad dowolnych substancji radioaktywnych, czy ich wpływ na minerały. Powodem tego jest fakt, że nie mamy pewności ani czy proces zachodzi stale, ani czy nie występowały czynniki które wpływały na ten proces, ani nawet czy dane minerały, nie zostały na przestrzeni lat zanieczyszczone domieszkami innych.

Jeśli znasz sposób, na pewne datowanie, to proszę bardzo, jeśli nie to jedziemy z kolejnym punktem.

Można jechać na osiołku. Jest przy tym duże ryzyko rozjechania, bo są drogi wąskie, ruch duży i pełno debili jeżdżących „szybko ale bezpiecznie”…

Metoda na poprawne datowanie. Masz, czy jednak nie jest to wykonalne przy dzisiejszej technologii.
I możemy jechać dalej?

Dziś mamy 17/10/2023. Przyjmę tę datę na wiarę :wink:

Witaj trolu.
Ogarnąłeś wreszcie w jaki sposób kryzys jest wywołany kryzysem?
Albo destabilizacja, destabilizacją.
Wiesz co to synonim?
Jak ogarniesz, to dopiero wtedy zabieraj sie za rzeczy, których i tak nie zrozumiesz.
Z prostego powodu.
W przewidywaniu czegokolwiek nie ma „fizyki”
Jest tylko matematyka.
A to wymaga wiedzy wiekszej niż „matura” i ewentualnie „studia” z „marketingu i zarzadzania” :rofl:
P.S.
Ty „wiesz” a ja widzę wiele mozliwości, poniewaz świat jest kwantowy.

O nie, nie kolego. Chciałeś nauki, to lecimy, punkt po punkcie. Koniec twojego trolowania. Jedziemy z faktami. Pierwszy jest taki, że nie istnieją dzisiaj sposoby naukowe, na pewne datowanie czegokolwiek, co się nie opiera na zapiskach ludzi. Prosty temat, znasz sposoby na takie datowanie, to proszę, bardzo, przedstaw, nie, to uznajemy, że się myliłeś, lub nie miałeś pojęcia, bo nie raczyłeś zgłębić tematu i jedziemy z kolejnymi punktami.

Pisałem o 150 latach.

Czyli konsensus mamy taki, że wszelkie dane opierające się na datowaniu izotopowym, możemy uważać jedynie za orientacyjne i nie są jakimikolwiek dowodem.

Ok. to lecimy dalej. Ziemia się wcale nie ociepla. Raczej oziębia i za życia ludzkiego było już o wiele, wiele cieplej, nie było np. wielu lodowców. Zatem jest nieprawdą, że dzisiejsza średnia temperatura jest jakimś ewenementem i to za życia ludzi. Dowody są bardzo proste, np. ślady ludzkiej bytności odsłaniane pod lodowcami, ryciny owoców które wedle wiedzy nie mogły ówcześnie rosnąć, bo wymagały wysokich temperatur. Mozaiki przedstawiające np. faunę Rzymu, na których widnieją gatunki dzisiaj występujące wyłącznie w tropikach. Zapiski dotyczące klimatu w Alpach, opisy marszów armii w upałach tak dużych, że ginęły zwierzęta pociągowe i ludzie.

Przy tym, z dawnych zapisków wynika, że ilość powodzi, susz, sztormów itp. zmian pogodowych była bardzo wysoka w owych czasach.

Zgadzamy się czy nie?