To tylko prosty eksperyment. Wcale nie musi być metan, chyba, że sugerujesz, że na kometach czy Jowiszu coś rośnie. Badania nad magazynowaniem energii pokazały, że można tworzyć sztucznie gaz ziemny, np. z wodoru znajdującego się w parze wodnej i CO2. I wcale nie trzeba do tego gigantycznego ciśnienia, bo niektóre reakcje zachodzą już przy 100C i 4barach. Nie wiemy, co siedzi w głębi ziemi, nie wiemy jakie zjawiska zachodzą. Możliwe, że CO2 na bieżąco zamienia się częściowo w paliwa pod wpływem zachodzących tam procesów.
W końcu nie trudno sobie wyobrazić zjawiska, gdzie woda i CO2 zmagazynowane w jakichś pokładach trafia na źródło ciepła i jednocześnie jest poddawane wysokiemu ciśnieniu. Jednocześnie, możliwe jest, że różne rodzaje minerałów działają jak katalizatory i w zależności od ich charakteru powstają odmienne paliwa.
A doczytałeś, że zjawisko jest odwracalne i metan również można stworzyć?
Co zupełnie nie zmienia faktu, że takie złoża ropy naftowej jakie są w Wenezueli albo Arabii Saudyjskiej wymagają czasu w skalach geologicznych do powstania. Bez względu więc na sposób powstania metanu cały czas mówimy o wolnym cyklu węglowym.
Nie koniecznie. Skoro niektóre złoża zdają się niewyczarpane, to może być tak, że są uzupełniane na bieżąco za pomocą procesów zachodzących w głębi ziemi. Zapewne złoża ciał stałych, wymagają jakichś ruchów, aby pojawić się wyżej, i za życia kilku pokoleń możliwe to by było tylko w przypadku kataklizmów. Jednakże, już gaz czy ropa, to można się spierać.
Tak czy inaczej, i tak nie znamy skali zjawiska, nie wiemy ile CO2 może się łączyć i w jaki sposób, nie wiemy jaki wpływ na to ma temperatura, stężenie, inne czynniki.
Jest całkiem prawdopodobne, że przed nastaniem ludzi, powstający gaz często uwalniał się naturalnie, a teraz, dzięki kontroli ludzi, zjawisko to zmniejszyło się wielokrotnie.
Cały czas wnika, podobnie jak woda. To jest prawdopodobnie proces, który zachodzi stale. Pewnie w czasach większej aktywności planety, więcej węgla było w samej atmosferze, to i życie kwitło. Spadła ilość węgla, no to obumarło.
Ja nie, ale możliwe, że w skali globu to pikuś. W końcu dziennie ubywa z ziemi 200-300 ton wodoru i helu.
Przy gabarytach ziemi, to możliwe. Ale i tak jest bez znaczenia.
Głównie chodzi o bilans tego co jest spalane (utleniane) przez ludzkość do tego co jest tworzone. Nadwyżka jest właśnie tym co wywołuje zmiany w tym jak działa efekt cieplarniany a co my obserwujemy jako zmiany klimatyczne.
Jaka nadwyżka? Deficyt mamy olbrzymi. Skarłowaciałe rośliny, które z braku CO2 są o wiele mniejsze niż mogły by być. Gatunki które preferowały duże ilości CO2 prawie wyginęły, albo zmutowały do skarłowaciałych wersji. Wielkie połacie lądu z powodu braku CO2 wyjałowiły się i brakuje na nich w ogóle roślinności. A rośliny, które mają więcej CO2 są odporniejsze na susze i dzięki temu, nawet mały wzrost CO2 powoduje zazieleniania się obszarów, które do tej pory były pustynne.
To, że przez ileś tam lat węgiel gromadził się w glebie, to wcale nie oznacza, że to cokolwiek dobrego. Po prostu ubożała z czasem przyroda ożywiona, na skutek braku tego życiodajnego pierwiastka ubożał cały ekosystem. Ziemia powoli zamieniała się w marsa, czy inną pustynię. O ile wcześniej następowały różne kataklizmy, które przyczyniały się na większe wydobycie CO2, w końcu planeta była kiedyś bardziej aktywna, wulkany, trzęsienia, było tego więcej, więc i częściej dochodziło do uwalniania węgla. O tyle za życia ludzkości ziemia już bardzo się uspokoiła i marnieje. Dopiero wydobycie CO2 i w puszczenie go do atmosfery, trochę rozruszało ekosystem. Niewiele, co prawda, ale efekty widzimy.
Swoją drogą, taka ciekawostka, pokazująca jak bardzo upolityczniona jest narracja klimatyczna, ostatnio John Clauser zajął się opracowywaniem nowego modelu klimatycznego ziemi. Po prostu zauważył, że dotychczasowe nie uwzględniają roli cumulusów i sprzężenia zwrotnego które jak się okazuje ma olbrzymi wpływ na temperatury ziemi. Otóż wygłosił on swój referat w Korei i miał następnie zrobić to w USA, gdzie jak tylko środowisko związane z obecnym prezydentem zwąchało „niebezpieczeństwo” uruchomiono działania, aby zablokować wykład. To kolejny sponiewierany noblista, który próbuje walczyć z „poprawnością” jak np. Ivar Giaever, czy Robert Laughlin. dać
Zresztą co się dziwić, narracje mające cechy typowej propagandy są widoczne na każdym kroku. Weźmy cokolwiek, np. niedźwiadki polarne, dostajemy straszliwe artykuły i badania, jak to ich populacja jest zagrożona przez zmiany klimatu. W tym samym czasie okazuje się, że ta ich spadająca populacja, doprowadziła do wzrostu o ok. 30% . „Badacze” wysmarowali artykuł na podstawie notki prasowej, ani tych misiów nie widzieli, ani nic nie badali.
Na każdym kroku, widać jak bardzo propaganda klimatyczna jest dotowana, jak bardzo rządzący boją się przyznać, że biliony dolarów haraczy to była zwykła kradzież.
On ma 81 lat, zajmował się fizyką doświadczalną, czyli dziedziną w której sukcesy odnosi się zwykle do 30-tki. Sam dostał nagrodę Nobla (w 2022) za pracę którą opublikował w latach 70-tych… Obecnie zajmuje się zarabianiem pieniędzy na działalności lobbystycznej i jest w zarządzie fundacji, która sufluje argumentacje denialistyczną. W sprawie klimatu nie prowadzi działalności naukowej, tylko publicystyczną:
Jak bym powiedział, że negowanie kogoś, a nie czegoś, jest tylko potwierdzeniem tego co mówi.
Twoja narracja tylko potwierdza to o czym on mówi. Ty siebie czytasz w ogóle co ty wygadujesz?
Ty naprawdę uważasz, że z powodu tego, że ma 81 lat, nie może opracować modelu klimatycznego?
Na dodatek atakujesz kolesia, nie zapoznawszy się nawet z tym, co wygłosił. Skoro to co on przedstawia jest nieprawidłowe, to przecież nic prostszego jak wykazanie tego n. w dyskusji. Tylko dyskusje publiczną też zablokowano.
Czasami wydajesz się normalnie myśleć, ale czasami jakbym czytał pomysły nazistów albo komunistów.
Gdzie podziała się tolerancja, gdzie podziały się równe prawa dla wszystkich ludzi? Gdzie podziało się sądźmy po czynach a nie po wyglądzie.
Chcesz wykazać, że facet nie ma racji? Prosty temat, omów jego model klimatyczny, wykaż błędy rozumowania. A nie opowiadasz tu jakieś dyrdymały z pogranicza rasizmu.
On nie napisał pracy naukowej, którą by ktoś zrecenzował. On opisał swoje prywatne opinie w mediach. Dlatego to jest szuryzm a nie nauka. Gdyby zrobił to pierwsze to by wyszedł na głupka. Robi to drugie bo to się dobrze monetyzuje.
Swoją drogą patrząc na naszą dyskusję, to zwróć uwagę, że nawet takie zdawało by się dogmaty, jak pochodzenie paliw kopalnych, są nauczane w szkołach być może błędnie, a na pewno są przemilczane fakty i podawany jedyny „słuszny” pogląd. Jak bardzo dalekie jest to od nauki?
Rozumiem, że jesteś w stanie wykazać błędy ? Bo jak rozumiem, raporty i narracje lansowane, przez lewactwo jest fantastyczne, mimo, że ŻADEN z ich raportów na przestrzeni lat, nie okazał się trafny, baaa, każdy bazował na danych, które okazywały się wyssane z palca.
Lewackimi narracjami nazywam kłamstwa. Jak ktoś pokazuje model i opisuje, że misie wyginą, a tymczasem jest odwrotnie, to albo jest idiotą, albo napisał to za pieniądze. I tak samo jest z np. modelem klimatycznym.
Fanatyk zrecenzował fanatyka.
Szkoda ze ci modelowi twórcy prognoz nie potrafia opracować dla siebie sprawdzonego modelu wygranej w ruletke lub lotto.
Przyczyna jest prosta. To latwo sprawdzić. A to co bedzie za 30 lat juz nie. Kto będzie o takich bredniach pamiętał, a dziś? Dziś jest kasa od tych co na wiatraczkach zarabiają. Lorenz sie kłania. To tylko matematyka. Tu bajek nie ma.