Ty +
Tak jak napisałem, mam coś w tym stylu tj na 220V, solidny nie psuje się od 12 lat, ale wiem że one są dobre. Lubię sprawdzać co nowego w technologii i dlatego dałem szansę tym małym samojezdnym ale na razie nic wygodnego nie znalazłem.
Jak już jedzie to jedzie, ma swoje plusy bo wjedzie pod kanapę, doczyści zakamarki, ale cała otoczka zajmuje za dużo czasu i główkowania i jak dla mnie na razie to nie są sprzęty przyjemne w użytkowaniu. No może na jakimś prostym obszarze.
Przykład, pastylka się obraca i zgarnia pajęczynę na boczny czujnik odległości, którą to w nocy zrobił pajączek i zaczyna świrować. Wydaje się odkurzaczowi że jest przy ścianie więc zamiast jechać prosto to zawraca. Lidar nie pomaga bo informacja z bocznego czujnika jest równie ważna.
Zatrzymujesz, zgarniasz pajęczynę, podnosisz bo coś się wkręciło w szczotkę, puszczasz ponownie i modlisz się żeby pastylka chciał kontynuować odkurzanie a nie rozpoczynać od nowa.
Bingo.
Dzieki temu brzuch jest mniejszy
Protoclone od Clone Robotics z Wrocławia
Anatomicznie dokładny syntetyczny człowiek z ponad 200 stopniami swobody, ponad 1000 mięśni Myofibers i 500 czujnikami."
Szanuję i podziwiam ogrom pracy i wiedzę konstruktorów, ale zastanawiam się, czy odtwarzanie biologii człowieka to jest ten łatwiejszy kierunek. Zdaje się trudnym. Zewnętrze pompy napędzające konstrukcję itp. Zawsze jednak technologia może się rozwinąć.
Na bazie tego co opracował Clone Robotics może powstać dużo praktycznych urządzeń. Trzeba przyznać, że roboty Protoclone mają ten feeling z filmów typu „Space Horror”
a może trochę kultury i sztuki? Piękne kamizelki
A moze chodzi o to by ją odtworzyć i udoskonalic.
Wyobraź sobie inteligentną "maszyne"która ma osiem kończyn i kazdą z nich moze wykorzystac jako ręke lub nogę, niczym owad.
Jak trzeba, chodzi na ośmiu lub tylko na dwóch a wtedy do dyspozycji ma jeszcze sześc „rąk”.
I nimi moze cos robić, np. zabijać.
Dziwny pomysł?
Nie byłbym taki pewny.
P.S.
Te wszystkie „zabawy” kosztują spore pieniadze i nie sadze by ktos to finansował tak dla kaprysu.
Wiesz co, ciężko powiedzieć. Wszystkie robione są na jedno kopyto.
iRobot jest za drogi, Roborock jakoś się wybija możliwościami, ale wszystkie mopujące mają za małą siłę nacisku na podłoże. Polecam pionowe odkurzacze ręczne (bezprzewodowe)
W sumie, przynajmniej teoretycznie, nie ma przeciwwskazań :] myślę jednak że łatwiej takie coś zrobić na silniczkach niż pneumatyce, choć mogę się mylić. Jak zobaczę że robot od Clone Robotics zacznie chodzić i to bez potrzeby zewnętrznej pompy i „wieszaka”, to zacznę zmieniać zdanie
Też mam takie obserwacje. Zgadzam się co do Roborock. Jako jeden z nielicznych a może nawet jedyny, ma opcję szybkiego tworzenia mapy. Nie chcecie robota bez tej funkcji, uwierzcie na słowo. Chyba że kiedyś to zacznie działać jak należy i raz stworzona mapa nie będzie się rozlatywała co jakiś czas.
Z iRobot mam problem. Dalej brną w kamerki. Co to za robot, który nie do końca rozumie gdzie jest, a jak wyjedzie po ciemku to jeszcze gorzej.
Skoro zeszliśmy na drobniejszy sprzęt, to może nie każdemu potrzebna jest wielka puszka. XGO robi ciekawe konstrukcje bazujące na Raspberry Pi
Po co mi to? Nie wiem, może chcesz sobie pochodzić po domu czy po magazynie w firmie, jak jesteś na wakacjach albo powkurzać domowników. Możesz też chwycić jakiś śmieć i przestawić udając że sprzątasz hehe.
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu można było znaleźć 3-4 modele robotów humanoidalnych. Teraz w ciągu paru dni wkleiłem kilka robotów, znalazłem kilkanaście a Youtube cały czas pokazuje mi nowe, z firm o których słyszę pierwszy raz w życiu. Wklejam ostatniego od MagicLab i robię sobie przerwę
Tym rózni sie przypadkowa biologiczna ewolucja od tej kierowanej rozumem i pieniędzmi ze w tej drugiej, mozesz testować każda mozliwa wersje tak długo jak długo masz na to ochotę i środki finansowwe.
P.S.
Wiesz ja wygląda ramię zwykłej koparki?
Takiiej co zastepuje łopatę i kopie dziury w ziemi
Zamiast „pneumatyki” na kazdym etapie jej „przegubów” mozna uzyć silników elektrycznych lub spalinowych.
Można?
Można ale uznano ze „pneumatyta” jest prostsza, tańsza i mniej zawodna.
Zamiast paru silników, porzeba jednego.
No i mimo wszystko silnik elektryczny jest bardziej skomplikowana konstrukcja niz pare rur.
Oczywiscie to co powyzej napisałem jest sporym uproszczeniem ale to sa jak do tej pory testy a to co my uważamy nie ma zadnego wpływu na decyzje tych którzy finansują takie eksperymenty
Właśnie trafiłem na firmę, która się tym zajmuje
Idea jest prosta. Sensory zbierają informację z np nerwów i mięśni. To służy do trenowania sieci AI. Sieć uczy się tego co „wysyła” użytkownik i odpowiednio steruje silnikami.
Zespół badawczy University of Alberta dokonał znaczącego postępu w dziedzinie augmentacji człowieka, opracowując „Bento Arm”, protetyczną kończynę opartą na sztucznej inteligencji, która płynnie przekształca sygnały nerwowe i mięśniowe użytkownika, tworząc płynne i naturalne ruchy, które są wysoce responsywne. Wykorzystując zaawansowaną sieć czujników o wysokiej rozdzielczości - w tym czujniki elektromiograficzne (EMG), inercyjne jednostki pomiarowe (IMU) i czujniki dotykowe - Bento Arm wykrywa nawet najbardziej subtelne sygnały z kończyny, tłumacząc je na precyzyjne polecenia motoryczne za pomocą zaawansowanych algorytmów głębokiego uczenia. Algorytmy te, trenowane na rozległych zbiorach danych reprezentujących szeroki zakres naturalnych ruchów człowieka, nie tylko przewidują zamierzone ruchy z zadziwiającą dokładnością, ale także dostosowują się w czasie rzeczywistym do użytkownika i jego zmiennych warunków środowiskowych. Przewiduje się, że do 2031 r. rynek takich algorytmów osiągnie wartość 3,45 mld USD i będzie w dużej mierze napędzany przez sztuczną inteligencję i zaawansowane aplikacje analityczne.
Oczywiście celem ostatecznym byłoby urządzenie, które potrafi zbierać sygnały z mózgu.
Prace trwaja i to nawet z sukcesem.
Fakt, jest Neuralink.
Są robione też eksperymenty z obserwowaniem aktywności mózgu poprzez zewnętrzne urządzenia, czyli elektrody EEG. Popularny „czepek kąpielowy”
Elektrody coś tam łapią, tu się mózg rozświetla, tam się wycisza. Dla człowieka to jest nie do zinterpretowania w rozsądnym czasie, ale na bazie tego można szkolić sieć AI, która potrafi wyspecjalizować się w detalach.
Tu podobny eksperyment ale z cięższym sprzętem
Kontynuując temat robotów w służbie osób starszych. W poniższym z pewnością jest wiele promowania, mniej praktycznego zastosowania, ale widać kierunek, który zdaje się pewnym
W Chinach to nie zabawa, czytałem że to jest wg planu chińskiego rządu, żeby w ten sposób poradzić sobie ze starzejącym się społeczeństwem i nie wypaść z grona liderów gospodarczych.
Jednym słowem, takie roboty mają działać czy to się podoba producentom czy nie.
Obecnie praca zdalna dostępna jest tylko dla osób, które świadczą usługi wirtualne. To się może już niedługo zmienić. Możemy być zatrudnieni np w supermarkecie ale pracować zdalnie z domowego zacisza.
Oczywiście jeszcze trochę czasu potrzeba, żeby technologia została dopracowana i staniała. Śmiem twierdzić, że gdy to nastąpi, to pracodawcy będą woleli roboty ze zdalnym operatorem, ponieważ z czasem będzie to tańsze od zapewnienia warunków do pracy dla człowieka.
Kiedy? Nie wiem, ale myślę że wcześniej niż później.
To żart?
Właściciel supermaketu kupi „robota”, którego pracownik jego sklepu bedzie obsługiwał z własnego domu?
Nie taniej mu wychodzi pracownik w sklepie, bez tego robora?
Takie cos bedzie przydatne ale na wojnie.
I po to w tym kierunku się idzie.
P.S.
Kiedy wchodzisz do „supermaketu” to tam automatyzacja moze polegac na tym ze „coś” odbiera towar z „TIR-a”, i rozkłada go na półkach sklepowych i nie potrzeba do tego kopii człowieka ( wózek na kółkach z paroma „rekami”. Co zreszta już jest. Kwestia dotyczy tylko ceny. Co tańsze. Człowiek czy maszyna)
Resztą ty sie zajmujesz.
Bierzesz do „koszyka” i nie musisz stać w kasie.
Sam sobie „kasujesz”
Oczywiście zastosowań będzie cała masa, również w wojsku. Kwestia kosztów. Jeżeli technologia wystarczająco zbliża się do niezawodności a koszty produkcji spadają to zabawka robi się dostępna również do zastosowań gdzie nie ma tak ogromnego budżetu jak w armii.
Wyobraź sobie że taki robot jest odpowiednio tani, produkowany masowo i bardzo precyzyjny. Pracownik zamiast jechać do pracy może po prostu aktywować robota i pracować z domu. Nie widzę tu ograniczeń, kwestia dojrzałości technologii.
Ewentualnie można wyobrazić sobie zastosowanie mieszane. Robot sam wykonuje pracę ale w określonych przypadkach wymaga nadzoru. Takie rzeczy zresztą już są w magazynach a robot nie musi być 100% homaniodalny. Kwestia, żeby takie urządzenia mógł kupić każdy, nawet drobny przedsiębiorca.
Niemożliwe? Dziś Unitree G1 jest już sprzedawany i jest całkiem sprawny a minął dopiero jeden rok szału na roboty. Cena dla zwykłego przedsiębiorcy wysoka, bo $20.000 ale to dopiero początek początku.
Powoli krok po kroku. Z samochodami też nie poszło od razu. Jakoś w 1649 zaczęły powstwać koncepty auta, a odpowiednią niezawodność uzyskały wiele lat później.
Tańszy dla pracodawcy jest sam pracownik, bez „robota”. No chyba ze pracownik za niego i koszt jego obsługi (energia, naprawa, konserwacja) zapłaci z własnej pensji.
Ale wtedy traci pracownik.
Po co to komu?
P.S.
Pracownik + „robot”
Czy moze lepiej "robot " zamiast pracownika.
To tylko kwestia tego co będzie tańsze.
Tak, rynek określi i zweryfikuje potrzeby. Z drugiej strony może finalnie człowiek w końcu będzie mógł żyć w inny sposób, realizować swoje zainteresowania, zamiast pracować do 60’tki.
Na dziś dzień jest to niewyobrażalne, nawet niewłaściwe, bo przez te tysiące lat człowiekowi sens nadawało zajęcie, przeważnie praca. Bez niej się degeneruje. Jednak powoli to może się zmieniać. Człowiek może nauczyć się inaczej nadawać sens swojemu życiu. Też poprzez zajęcie ale niejako wymyślone na nowo. Na pewno nie dziś ani nie jutro ani nie za 50 lat…
A kto ci kaze pracować.
Dla mnie moja praca słuzy innym a praca tych innych słuzy mnie.
P.S.
Znajdx sobie prace w której bedziesz mógł ralizować swoje zainteresowania albo idiote który cie bedzie utrzymywał i płacił za twoje kaprysy
Ja nie muszę szukać, jako dziecko wiedziałem co chcę robić ale lubię też obserwować świat i widzę, że nie każdy ma taką pasję i nie każda praca daje tego rodzaju satysfakcję. Widzę też, że wiele rzeczy da się robić lepiej. Widzę, że są zawody, których owoce dałyby ludziom dużo szczęścia, ale mało osób się ich podejmuje, bo są kiepsko płatne. Długo by opowiadać. Może z czasem służenie innym będzie oznaczało też coś innego niż to co przez to rozumiemy teraz.
Jednym słowem, tak jak napisałem, jesteś w IT, ja tak samo, pewnie oboje lubimy tą robotę, ale niewiele osób ma taki przywilej. Większość musi po prostu zarobić, ma zupełnie inne talenty i zainteresowania ale zasuwa żeby zarobić. Jeżeli automatyzacja umożliwi im zapewnienie potrzeb życiowych, to wtedy rozkwitną ich talenty.