I po to własnie jest rozwijana „robotyka”.
Nie. Z powodu bezpieczeństwa. Gdyby to było takie proste, już dzisiaj, koparki, dźwigi itp. byłyby obsługiwane zdalnie. Wyobraź sobie sytuację, gdy obracasz betonowy blok, i nagle lag mały i masz obok placek z autka. Podobnie z robotami. A ponieważ złożoność operacji jakie może wykonywać robot jest bardzo duża, przewidzenie i zabezpieczenie jest bardzo trudne. To wystarczy, że robot będzie niósł skrzynkę, lag i regał leży.
Nawet te szumnie wprowadzane roboty w magazynach, fabrykach itd. mają mizerny zakres zastosowań i są to bardziej automaty, niż roboty. Ot, rozwinięcie prostych maszyn, z pewną automatyką i niewielką autonomicznością. To bardziej wygląda z punktu widzenia obserwującego na coś zaawansowanego, niż jest w rzeczywistości. Zdalniki wymyślił Lem dawno, dawno temu, problemy związane z ich stosowaniem zarysował np. w książce Pokój na ziemi, (polecam, świetnie się kiedyś bawiłem czytając i myślę, że przez te prawie 40 lat książka się nie zestarzała).
Też o tym myślałem, tzn jak taka maszyna egzystowałaby z ludźmi pod względem bezpieczeństwa i wg mnie sytuacja podobna jak w przypadku samochodów autonomicznych
- albo działanie w wąskim zakresie
- albo wszystkie samochody 100% autonomiczne z całą infrastrukturą wybudowaną pod tym kątem.
Raczej nie wyobrażam sobie koegzystencji w pracy przy ciężkich rzeczach. Myślę, że na początek to by się sprawdziło w zastosowaniach, gdzie 100% obsługi to roboty i nie ma wśród nich ludzi. Jeszcze nie teraz, ale pamiętajmy że technologia rozwija się znacznie szybciej niż jeszcze 20 lat temu. Może nie w znaczeniu przełomowych wynalazków ale w rozumieniu miniaturyzacji i dopracowywania tego co jest.
Człowiek od niepamiętnych czasów chce mieć choćby robota gosposię domową i będzie do tego dążył. A taki robot, użyteczny a nie zabawka, to jak dla mnie szczyt rozwoju robotyki. Z tym, że spokojnie… na razie musimy ogarnąć autonomiczne odkurzacze/pastylki, bo ich autonomia to jeden wielki bajzel
Ja nie twierdzę, że to się uda, może ludzie wycofają się z robotów, a może nie. Po prostu to świetny temat do dyskusji. Np jak pisałem powyżej, ja się obecnie wycofałem z robotów sprzątających/pastylek. Co więcej czuję ulgę, bo zajmowanie się robocikiem było bardziej absorbujące niż zmiecenie podłogi miotłą.
Mieszasz dwie rzeczy.
Pracę zdalną na jakimś urządzeniu wykonywującą jakaś konkretną pracę i działanie „robota AI” który wykona identyczną pracę.
W tym pierwszym przypadku ty tylko obsługujesz to urzadzenie (koparka + operator) .
Moze nawet uda sie to kiedyś robić z domu ale to dalej ty będziesz podejmował wszystkie decyzję, korzystajac z kamer i wszystkich dostępnych mozliwosci zobrazowania otoczenia by to było mozliwe.
Tylko że jest jedna podstawowa przeszkoda (oprócz innych).
To będzie zawsze droższe dla właściciela firmy niż sytuacja gdy w tej koparce bedziesz siedział ty.
Jak narazie to znam jeden wyjatek gdy to jest oipłacalne, zdalna broń, np. drony
W tym drugim przypadku to urzadzenie obsługuje „robot AI).
Ty do obsługi tego urzadzenia już nie jesteś potrzebny.
No chyba ze twoja praca będzie dotyczyła kontroli nad paroma takimi „robotami”.
Niczym praca szefa nad pracownikami.
P.S.
Pomijam wszytkie kwestie zwiazane z tzw. BHP.
No i oczywiście kwestie finansowe bo z tym róznie bywa.
No i sa jeszcze kwestie ludzkie.
Ponizej cytat z ksiazki Waltera Isaacson " Elon Musk”
"Musk przekonał się, że istnieją takie zadania, czasem bardzo proste, które ludzie wykonują lepiej niż roboty.
Możemy użyć oczu, żeby rozejrzeć się po pomieszczeniu i namierzyć potrzebne nam narzędzie. Następnie możemy do niego podejść, omijając po drodze przeszkody, wziąć je do ręki, odszukać wzrokiem miejsce, w którym chcemy go użyć, i przyłożyć je tam, manewrując odpowiednio ramieniem. Całkiem proste, prawda?
Ale nie dla robota, niezależnie od tego, jak dobre są jego kamery.
We Fremont, gdzie na każdej linii montażowej pracowało 1200 zrobotyzowanych urządzeń, Musk utwierdził się w przekonaniu, że przesadne dążenie do automatyzacji może mieć negatywne konsekwencje.
Na końcowym odcinku linii montażowej znajdowało się stanowisko, na którym ramiona robotów wyrównywały wąskie uszczelki w oknach samochodów. Szło im to dość opornie.
Pewnego dnia po kilku minutach obserwowania w milczeniu ich wysiłków Musk spróbował wykonać to zadanie własnoręcznie.
Dla człowieka nie było to nic trudnego.
Wydał więc pracownikom polecenie podobne do tego, które padło z jego ust wcześniej w Nevadzie. „Macie siedemdziesiąt dwie godziny na usunięcie z hali wszystkich niepotrzebnych maszyn”, oświadczył.
Wykonywanie polecenia Muska przebiegało początkowo w dość ponurej atmosferze. Pracownicy przywykli do tego, że maszyny wykonują sporą część ich pracy. Ale z czasem operacja usuwania robotów zaczęła przypominać zabawę. Musk przechadzał się wzdłuż linii montażowej z pomarańczową farbą w sprayu. „Zostaje czy wylatuje?”, pytał przy każdym stanowisku wiceprezesa do spraw inżynierii Nicka Kalayjiana albo innego współpracownika. Jeśli odpowiedź brzmiała „wylatuje”, maszyna na danym stanowisku była oznaczana pomarańczowym iksem, a pracownicy przystępowali do jej demontażu.
**Musk wziął na siebie odpowiedzialność za nadmierną automatyzację. **
Przyznał się nawet do tego publicznie. „Nadmierna automatyzacja w Tesli była błędem”, napisał na Twitterze. „Mówiąc dokładniej: moim błędem. Ludzie są niedoceniani”.
Pod koniec maja 2018 roku po przeprowadzeniu deautomatyzacji fabryka we Fremont produkowała w ciągu tygodnia już 3,5 tysiąca egzemplarzy Modelu 3.
Był to imponujący wynik"
Tak więc moze trochę ostrozniej z tą „robotyzacją”
Sprawdzi się tam, gdzie będzie niebezpiecznie.
Zresztą już się to dzieje i to masowo. Na froncie walczy się dronami. To nic innego jak robot.
To w większosci przypadków obiekt latajacy, pilotowany zdalnie a nie autonomiczna maszyna (robot).
Robot sterowany zdalnie, taki o jakim pisał @Bradlee. Czyli maszyna sterowana przez operatora. Niektóre drony posiadają pewną autonomiczność, są w stanie wykonywać pewne działania pomimo utraty kontaktu z operatorem.
Dron to unmanned aerial vehicle (UAV) lub unmanned aircraft system (UAS)/
Oczywiscie mozesz to nazwać „robotem” ponieważ to słowo jest baaaaaaardzo pojemne.
W tym pojęciu możesz upchnać nawet blokadę drzwi w samochodzie.
W tym co napisał @Bradlee nie o to chodzi lecz o to czy wykonywanie każdej pracy zdalnej przy pomocy „robotów” jest sensowne i finansowo opłacalne.
Na przykład.
Jaki jest sens tracić czas operować zdalnie robotem sprzątajacym podłogę w mieszkaniu (połaczenie mop-u z odkurzaczem) gdy to samo zrobi „inteligentny” autonomiczny robot.
Sens jest wtedy, gdy robot, odkurzacz ma sprzątać miejsce, które ciągle ulega zmianom. Do tego jest niebezpieczne dla ludzi. Np. opary, radiacja.
Jednak takich sytuacji jest niewiele.
Chwilowo nawet na wojnie taniej jest słać ludzi niż rozbudowane roboty. W chwili masowej produkcji może się to zmienić. Dokładnie tak jak z dronami.
Dokładnie, wiele rzeczy o których mówimy, roboty już wykonują. W mojej opinii gra idze o przeskok z robotyzacji
- drogiej, do wąskich zastosowań, wymagającej specjalistycznej wiedzy, ściśle nadzorowanej
do robotyzacji
- taniej, dostępnej, do szerokich zastosowań, nie wymagającej specjalistycznej wiedzy, bez potrzeby nadzoru.
Takie warunki spełnia wg mnie jedynie robot humanoidalny z mózgiem AI.
Z pewnością czeka nas etap pośredni, np
- tanio, ale nadal zbyt skomplikowanie, zawodnie itp
Tymczasem kolejny robot, tym razem z MagicLab szykuje się do maratonu w Pekinie
Mamy trochę sytuację jak w komputeryzacji w latach 70-90. Powstało setki systemów, niezgodnych ze sobą, ale dzięki temu że było ich tak dużo, to pchnęło rozwój do przodu.
Ja bym nie powiedział, że za bardzo systemy się rozwinęły. Raczej stały się bardziej przystosowane do potrzeb ludzi tępych. Jednocześnie coraz bardziej ograniczają inwencję i próbują wyręczać operatora, przy okazji powodując mnóstwo konfliktów i ograniczeń. Pokazuje to wyraźnie, że ludzie nie potrzebują dobrych narzędzi i funkcjonalnych.
Też to obserwuję. Dla przykładu mam jakieś urządzenie, które ma szereg przydatnych funkcji i przy niewielkim nakładzie nauki można to urządzenie świetnie wykorzystać. Jednak niewielu ludzi chce o tym słyszeć. Tam ma być tylko włącznik i to najlepiej taki klasyczny jak od lampki i wtedy jest dobrze. Potem masę czasu tracą na walkę z rzeczywistością.
Ale wracając do robotów. Dziś naszła mnie taka myśl. Jak przedstawienie robota zmieniała się wraz z biegiem lat. Kinematografia lat 80, początku 90’tych ugruntowała wizję robota głównie jako maszynę potężną i robiącą soczystą rozpierd…lkę Takie było wtedy kino. Takie rzeczy się oglądało. Oczywiście były zupełnie inne filmy ale Terminator, Terminator 2 to jest to co pozostaje w pamięci. Wciąż się to dobrze ogląda,
Owszem dalej były są i będą filmy z robotami, gdzie człowiek nie ma nic do powiedzenia. Jednak wraz z początkiem lat 2000 inne filmy zaczęły zapadać w pamięc, jak I, Robot gdzie postać robota prezentowana jest w zupełnie inny sposób.
Temat soczystej rozpier…ki czy zbuntowanej armii robotów schodzi na drugi plan. Pojawiają się rozważania na temat funkcjonowania robota w społeczeństwie i myślę, że tego typu rozważania są właśnie tym co w przyszłości będzie istotne. Pisaliście nie raz o tym tu w tym wątku. Temat jest ogromny.
Do budowy sensownego robota brakuje jakichś 10-20 lat badań i modyfikacji, nad systemem poruszania (mimo, że to co jest wygląda imponującą, to praktyka pokazuje, że to nadal jest daleka droga), 20-30 lat badań nad koordynacją (żeby nie zgniatał w papkę podanej ręki, ale jednocześnie potrafił utrzymać w niej młotek), jakieś 50 lat badań, żeby nie pozabijał wszystkich w koło przez przypadek (dzisiejsze roboty, albo pracują z dala od ludzi, albo są mocno, ograniczone, albo tak delikatne, że nie są w stanie zaszkodzić), 100 lat badań, aby AI sterujące nie wykładało się w realnym świecie, jak np. kolor marchewki nie zgodzi się z normą. 20-30 lat badań (z uwagi na auta elektryczne idzie szybciej) nad źródłami energii, które pozwolą na działanie dłuższe niż 3-4 godziny, bez silników spalinowych, lub walizek z bateriami.
Ja szacowałem pojawienie się sensownego robota za jakieś 30 lat, no ale zgodzę się, że to może być termin zbyt optymistyczny.
Z drugiej strony oczekujemy od robota 100% niezawodności i 100% bezpieczeństwa. I słusznie. Tymczasem tak duża ilość rzeczy jest niebezpieczna, jedzenie może być niebezpieczne, samochód jest niebezpieczny, człowiek jest niebezpieczny. Pojawienie się bezpiecznego robota w takim świecie byłoby czymś, czego wcześniej ludzkość nie znała. I tego wszystkim życzę.
Napisałem ze słowo „robot” jest bardzo pojemne dlatego dla mnie to słowo okresla wyłacznie maszynę typu „włącz i zapomnij”
Ostatnio chińscy producenci pokazali roboty z niezwykłą mobilnością. Zdaje się że przoduje tutaj Unitree
Zachód nie pozostał dłużny. Jest odpowiedź z Boston Dynamics, która pokazuje że ich robot też potrafi w fikołki. Mam wrażenie, że ten robot robi wszystkie manewry z większą gracją.
W moim rankingu - wychodzi na prowadzenie.
Oczywiście to wszystko pewnie jest predefiniowane i skryptowane przez długie godziny. Jednak daje do zrozumienia, że sam sprzęt już wiele potrafi.
Wszystko to piękne, ale ja bym wolał nawet takiego na gąsienicach, niech potrafi otworzyć lodówkę, wyjąć butelkę szklaną z mlekiem, postawić, wyjąć szklankę z kredensu i nalać mleko do tej szklanki, a potem schować butelkę. Jeśli będzie również potrafił podnieść żeliwny rondelek z gazu, bez wylewania i upuszczania. To uznam, że mechanicznie może być. Pozostanie „tylko” kwestia zrozumienia co ja od niego chcę i aby się potrafił ogarnąć w kuchni.
A to są rzeczy, które ogarnie mało rozgarnięta osoba.
Popatrz na tego. To jest Gemini od Google
Ma całkiem sprawne łapki i coś tam potrafi zrobić bazując na swojej AI a nie na przygotowanym skrypcie. Tak by wynikało z materiałów zamieszczonych na stronie Google Depmind na YT https://www.youtube.com/@googledeepmind/videos
A tu masz takiego na gąsienicach ale nie wiem na ile to jest oskryptowana prezentacja a na ile ten robot potrafi coś sam zrobić. Raczej „technology preview” i potrafi niewiele.
Oczywiście mamy mało firm, które biorą się za roboty, więc jeszcze jedna. Dobot
Też ma całkiem sprawne łapki (choć jeszcze mu się trzęsą ) i w bliższej niż dalszej przyszłosci wyobrażam sobie zastosowanie tego typu robota do pomocy np u osoby starszej.
No i jest jeszcze Helix od Figure. Jak sami o sobie piszą „Helix, ogólny model Vision-Language-Action (VLA), który łączy percepcję, rozumienie języka i wyuczoną kontrolę, aby sprostać wielu długotrwałym wyzwaniom w robotyce”
Na początku robot byłby kontrolowany przez operatora. Pilnowałby jedynie takie rzeczy aby np o coś nie zawadzić czy nie machnąć w coś ręką mimo że operator wydał takie polecenie. Nie spaść ze schodów mimo że operator go tam kieruje, dostosować siłę nacisku do chwytanego przedmiotu np pomidora itp. Jak hamulec automatyczny w aucie, który jest wspomaganiem a nie autopilotem.
Raczej później niż wcześniej kontrolowanie przez AI. Raczej znacznie później mimo że coraz więcej jest prezentacji robotów, które coś tam zrobią za pomocą AI.
Kierunek jest wiadomy. Pomoc w domu. Sprzęt powoli zaczyna zbliżać się do takich możliwości. Mózg AI na razie nie. Na razie operator.
Konstruktorzy mocno się głowią jak to wszystko zrobić…ale jeszcze trochę to potrwa zanim dostaniemy coś użytecznego. A może za rok temat robotów ucichnie tak jak zniknęło np NFT?
Nic z tego. Ten robot, owszem, po oskryptowaniu i z wielkim trudem nalał mleko, ale rondel żeliwny upuści. Znowu, taki, który utrzyma, zrobi z butelki mleka stłuczkę. Same czujniki na dłoniach, w mięśniach i sprzężenie zwrotne z tym związane. To robota na lata. A teraz jeszcze trzeba dodać do tego analizę na podstawie tych danych. Człowiek bierze w rękę banana, czuję, że jest twardy, patrzy pod kątem, widzi jak błyszczy, jaka waga, aha pewnie z drewna makieta banana.
Jak robot z rączkami zdolnym unosić garnki z żeliwa się pomyli, to urwie człowiekowi ręce.
Ile razy czat GPT wali błędy?
Na razie to faza niemowlęta. Czekamy dalej.